Najważniejsze były punkty niezdobyte

Koszykarze AGH Oknoplast Kraków zwyciężyli MUKS 1811 Unię Tarnów, 128:64, czym pobili trzy klubowe rekordy historii występów w ligach centralnych, a jeden wyrównali.

Kapitan akademików, Tomasz Zych jest rodowitym tarnowianinem i wychowankiem ZKS Unii, której tradycje kontynuuje obecna drużyna. Poza macierzystym klubem przebywa już dziesiąty sezon (2007-09 i od 2012 r.), ale nawet długo zastanawiając się nie może sobie przypomnieć, żeby dotąd kiedykolwiek zmierzył się z nim w oficjalnym meczu.
Takie święto uczcił głośną grą na bębnach – we wstępnych pięciu akcjach zanotował cztery asysty i trafienie z półdystansu! Podobnie zaczął trzecią kwartę i w ciągu kwadransa uzbierał jedenaście kluczowych podań. Gdyby nie to, że dość szybko złapał trzy faule i nie było sensu forsować go przy rozstrzygniętym wyniku, mógł zaliczyć nietuzinkowe osiągnięcia; kroiło się ponad 20 asyst, a może również triple-double.
W pierwszej części sekundowali mu: inny facet-błyskawica, Tomasz Deja (wtedy 6 „oczek”, a łącznie 12 w ciągu 9,5 minuty), a przede wszystkim szalejący pod deskami Jakub Czyż. Ich team wychodził na 11:2, 21:9, a w ciągu 70 sekund drugiej kwarty zrobił run 9:0.


Kryminał autora tej relacji można kupić TUTAJ, a TUTAJ znajdują się informacje o spotkaniu z nim, które odbędzie się 8 grudnia

Unia boryka się z kłopotami finansowymi przekładającymi się na personalne, poniosła do dzisiaj komplet ośmiu porażek, więc jedna z firm bukmacherskich nie płaciła nawet za pokonanie tarnowian, a tylko za dokonanie tego różnicą 55 „oczek”. Długo wydawało się, że gracze, którzy postawili na taką ewentualność, dorzucą swój okruszek do globalnych zysków „buków”, idących na świecie w grube miliardy euro.
W pierwszej odsłonie próbował odgryzać się tylko 40-letni Jacek Sulowski, który w lutym 2013 roku pognębił w tej hali AGH, rzucając mu w barwach Wisły Kraków 27 pkt. Potem jednak dołączali do niego na łuku, kolejno, Patryk Hałka, Dominik Niemczura i Błażej Karlik. Tak do przerwy wcelowali sześciokrotnie, a czterokrotnie w drugiej dziesięciominutówce. Parę razy odnalazł się pod tablicami Piotr Badełek, adwokat specjalizujący się m.in. w prawie medycznym i farmaceutycznym, które – poza pracą w kancelarii – wykłada w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Tarnowie.
Goście zbliżyli się na 46:34 i mimo późniejszego runu miejscowych (10:0) oraz zdynamizowania ich poczynań w trzeciej kwarcie przez Damiana Dyrdę i Sebastiana Bożenko – losy obstawiających ciągle nie były klarowne (87:53 po 30 minutach).
– Nie jesteśmy do końca zadowoleni, choć wygraliśmy wysoko – oceniał już po ostatnim gwizdku Tomek Zych. – Musimy prezentować się coraz lepiej zespołowo. Na razie w lidze jesteśmy w stanie „przepchnąć” większość spotkań samym swoim potencjałem, ale nie o to w tym chodzi, bo później będą silniejsi przeciwnicy. Musimy zgrywać się, realizować założenia stawiane przez trenera i ćwiczone na treningach, uczyć decyzyjności.

W czwartej kwarcie przyjezdni osłabli fizycznie, mieli też kłopoty z faulami, więc zaczęła się rzeź. Energia tak rozpierała Konrada Mamcarczyka, że kiedy przy próbie wsadu powiesił się na obręczy, przebiegł całe boisko i dał „czapę” po przeciwnej stronie. Michał Medes po bloku obronnym zapakował w kontrze, „rozbijając setkę” (101:59), a Czyż zatrzymał rywala „u siebie” i zaraz dobił oburącz rzut z dystansu pod drugim koszem, huśtając się na nim przez chwilę.
Istotne różnice krakowianie otwierali „trójkami” – Maksymilian Jakubek: +40 (97:57), a Kamil Jewuła: +50 (113:62) i +60 (123:63).
Bez żadnych zahamowań poczynał sobie debiutujący dzisiaj 16-letni Dawid Biegoń, który już w drugiej kwarcie pokazywał dużą łatwość dochodzenia do pozycji, a teraz – penetrując i mierząc z daleka – przekuł ją w konkretne zdobycze. – Ma szansę na profesjonalną grę w basket, ale czeka go dużo pracy; przede wszystkim „walka z fizycznością” – trener Wojciech Bychawski charakteryzuje chłopaka, który zaczynał przygodę z tą dyscypliną w Wiśle, a potem przeszedł do Korony mającej umowę szkoleniową z AGH. – Jest utalentowany, na zajęciach mija starszych kolegów w pierwszym kroku, ale brakuje mu mięśni i przewraca się, gdy się go popchnie. Mnóstwo zależy od pracy, jaką właśnie zaczął z Piotrkiem Bielem.

Możliwości Biegonia określa między innymi 10 „oczek” (w tym dwa strzały za trzy) uzyskanych w niedzielny wieczór. – A ja się cieszę, że nie zdobył dwunastu – uśmiecha się przekornie Bychawski. – Pokazuje to, że słucha, co się do niego mówi. To mi się u niego podoba i będzie miało znaczenie w przyszłości.
Nawiązuje do sytuacji, kiedy na 11 sekund przed ostatnią syreną Biegoń biegł sam pod „dziurę”, ubezpieczał go jeszcze Dyrda, ale dopadł ich gwizd szkoleniowca i krzyk „Nie!!”, więc Dawid posłusznie nie zrobił dwutaktu i zostawił piłkę. Według zasad wyznawanych przez Bychawskiego chodzi o nie dobijanie przeciwników i okazanie im szacunku, a kiedy w przeszłości jeden z jego zawodników nie posłuchał w takiej sytuacji, narobiło to złej krwi.
Trudno stwierdzić, czy tarnowianie poczuli się lepiej, bo nie stracili tego ostatniego kosza albo czy poczuliby się gorzej, gdyby ulegli 64:130. Na pewno natomiast zabrakło go do pobicia klubowego rekordu wysokości zwycięstwa w historii jego występów w ligach centralnych, wynoszącego +64. Tym samym akademicy tylko wyrównali osiągnięcie z 17 marca 2018 r., kiedy pokonali Daas Basket Hills Bielsko-Biała 112:48 (opisywaliśmy to TUTAJ). Notując 128 pkt i 41:11 w czwartej części ustanowili za to trzy inne rekordy:
* sumy punktów zdobytych w konfrontacji; dotychczasowy datował się na 4 stycznia 2014 r., kiedy odprawili Sokół Ostrów Mazowiecka 121:71
* sumy punktów zdobytych w kwarcie; aktualny od 9 grudnia 2017 r., kiedy w Gliwicach pokonali Politechnikę Śląską 118:67, a w trzeciej odsłonie 39:17
* rozmiarów zwycięstwa w kwarcie; z tychże Gliwic, ale z 17 października 2015 r., gdy już pierwsza część skończyła się wynikiem 6:35
Po derbach Małopolski „Agiehowców” czekają derby dubeltowe: Krakowa i akademickie. W najbliższą sobotę, 23 listopada, o g. 18, podejmą ekipę KK Uniwersytet Rolniczy Bozza.
PAWEŁ FLESZAR

AGH OKNOPLAST Kraków – MUKS 1811 UNIA Tarnów 128:64 (29:16, 31:21, 27:16, 41:11)
Sędziowali: Damian Myszka i Grzegorz Sowa. Widzów: 150.
AGH: Bożenko 19 (2×3, 5 as., 4 prz.), Czyż 17 (8 zb., 3 bl., 3 prz.), Deja 12, Mamcarczyk 11 (1×3, 5 zb., 4 as.), Zych 4 (11 as., 4 zb., 2 prz.) oraz Medes 13 (4 zb., 4 prz.), Dyrda 12 (8 as., 7 zb., 3 prz.), Jewuła 11 (2×3, 4 zb., 3 prz.), Biegoń 10 (2×3, 2 prz.), Wójciak 8 (2×3), Nowak 6 (4 zb., 2 prz.), Jakubek 5 (1×3, 5 zb.). Trener: Wojciech Bychawski.
UNIA: Hałka 18 (2×3, 5 as., 3 prz.), Karlik 15 (3×3, 5 zb.), Niemczura 10 (1×3, 5 zb.), Sulowski 8 (2×3, 7 zb.), Badełek 8 oraz Targoński 4 (4 zb.), Chojnowski 1, Słapiński, Bona, Schabowski. Trener: Michał Skowron.

Pozostałe wyniki i tabelę II ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.