Najważniejszy z nieważnych meczów

Na zakończenie sezonu zasadniczego siatkarki MKS MOS uległy w hali wielickiego gimnazjum Pogoni Proszowice, 1:3, a zacięta walka trwała przez dwa sety.
W pierwszym nie było jej zbyt wiele; szybko zrobiło się 0:4, a później ekipa gości utrzymywała kilkupunktowe prowadzenie (2:6, 5:7, 10:12, 11:15, 13:15, 14:16, 14:18). Najskuteczniejsza w niej była Agnieszka Woźniak, wychowanka MKS MOS, która przed odejściem z niego „załapała się” jeszcze na grę w powstałej w minionej dekadzie hali gimnazjum. I szczególnie na początku sprawiała wrażenie, jakby świetnie ją czuła, bijąc często przed linię końcową. – Jeden albo dwa sezony tu występowałam, nie pamiętam dokładnie. Wbrew pozorom, nie idzie mi w niej łatwo, są specyficzne warunki; światło i tyle niebieskiego – zwierzała się później.
W produkcji punktów starała się rywalizować z nią Katarzyna Świeży, ale w Pogoni widać było przewagę doświadczenia. Zwłaszcza Doroty Szymskiej, środkowej, która w ustawieniu bez libero wiele piłek broniła lub asekurowała. Po jej asie zrobiło się 16:21, potem 18:23 i 20:25.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W drugiej partii rozhuśtało się wahadło – 0:2, 3:2, 3:4, 5:4, 9:5, 10:6, 10:10, 13:12, 13:14, 15:16, , 16:19, 17:21 – wśród miejscowych odważnie zbijała Magdalena Tyrańska, ale po drugiej stronie Eliza Koperczak wykorzystała większą ilość opcji: Woźniak, Szymską, Jagodę Szkodny i Kaję Rydzyńską. Wreszcie wahadło wychyliło się maksymalnie (20:24) i z tej pozycji uderzyło boleśnie przyjezdne – 24:24 po ich błędzie i wejściach Tyrańskiej ze skrzydła.
Wtedy skontrowała Szymska (24:25) i awaryjnie ścięła Katarzyna Borowska po wystawie środkowej Marty Świerczyńskiej (25:25), przyblokowana Woźniak przy ponowieniu zaprezentowała coś w rodzaju koszykarskiego obrotu o 180 stopni, ale zamiast wsadem uwieńczyła go kiwką (25:26), a odpowiedziała z obejścia po skosie Świerczyńska (26:26). Emocje przecięły Szymska (kiwka), Woźniak (obroniła krótką rywalek) i Rydzyńska (kiwka). 26:28.

Trzecią odsłonę miejscowe zaczęły na bardzo wysokim tonie: 6:1 (dwa asy Katarzyny Durbas), 8:2 (as Izabeli Bałuckiej), 11:3. Wkrótce na parkiecie zameldowało się proszowickie „gimnazjum”, czyli urodzone w 1997 r.: Aleksandra Kośmider, Klaudia Noga i – na libero – Olga Pasternak, a już wcześniej wyszła nań o rok od nich młodsza Julia Skowron. I przy ich wydatnym udziale wynik zaczął się odwracać, aż po niespodziewane 14:14 i 16:19 wskutek kiwki i asa Oli Kośmider.
Równie zaskakująco przejęły wtedy inicjatywę gospodynie: Aleksandra Urban pewnie przyjmowała podania przeciwniczek na palce, jej koleżanki zdominowały przestrzeń nad taśmą – 20:19, 22:23, 23:23, 23:24 po tym jak Rydzyńska obiła ręce Bałuckiej, która w poprzedniej akcji ją zablokowała. Pierwszego meczbola obroniła Nina Suchan, drugiego (24:25 po kiwce Woźniak oburącz) – Tyrańska. Na finał Suchan i Świerczyńska zapunktowały „czapą” (26:25), Tyrańska zaś z kontry (27:25).
Suchan i Bałucka zanotowały udaną passę przy siatce również w czwartej partii, lecz wtedy oznaczała ona odrabianie znacznych strat – od 3:10 (seria podań Szkodny, w tym as), przez 5:10 (as Niny), 7:12, po 13:14 i 14:15 (atak Niny). Jeszcze dwukrotnie przypomniała o sobie Tyrańska (16:18), lecz z pozostałych ośmiu „oczek”  sześć zdobyły: Małgorzata Żyła, Szymska i Woźniak (m.in. as na 17:25).

Już przed pierwszym gwizdkiem było jasne, że rezultat nie spowoduje żadnych przesunięć w klasyfikacji sezonu zasadniczego, ale biorąc pod uwagę lokalne ambicje, rywalizację, animozje i trochę podtekstów, wydawało się, że może to być najważniejszy dla niektórych mecz. Fragmentami był, owszem, ciekawy, jednak brakło w nim nieco pasji, także wśród publiki. – To chyba wynika z faktu, że i my, i one mamy już przed sobą inne wyzwania i na nich się koncentrujemy – zastanawia się Agnieszka Woźniak. – To się czuło. Zwykle dosyć nerwowo przeciwko nam grają, a dzisiaj były spokojniejsze.
Wieliczanki najtrudniejsze chwile przeżyły tydzień wcześniej w Tarnobrzegu. Wtedy jeszcze tamtejsza Siarka mogła je wyprzedzić w tabeli i w efekcie z atutem własnego parkietu wystartować do rywalizacji z nimi w play out. Przez błędny lekarski zapis daty w książeczce zdrowia, sędziowie nie dopuścili do gry Oli Urban, a gospodynie prowadziły już 2:0 w setach, ale zespół z „Miasta Soli” ostatecznie triumfował w tie-breaku. – Zagraliśmy twardo w bloku, a wcześniej przestaliśmy psuć tyle zagrywek. Właśnie niedokładny serwis jest naszą największą bolączką w tym sezonie, widać to było także dzisiaj – analizuje Jerzy Janeczek, który ostatnio prowadzi drużynę w pojedynkę, gdyż Grzegorz Stareńczak musiał wziąć urlop ze względu na zdrowotne kłopoty rodzinne.
Już w najbliższy weekend juniorki MKS MOS wystąpią w turnieju półfinałowym mistrzostw Polski w Gdańsku, natomiast 6-7 kwietnia podejmą Siarkę w II lidze. W tym samym terminie Pogoń dwukrotnie zmierzy się w Rzeszowie z Developresem. Zarówno w play off, jak i w play out rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw.
PAWEŁ FLESZAR

MKS MOS Wieliczka – PALEO POGOŃ Proszowice 1:3 (20:25, 26:28, 27:25, 17:25)
Sędziowali: Paweł Kapica (Częstochowa) i Monika Wulczyńska (Sosnowiec). Widzów: 130.
MKS MOS: Borowska, Antos, Bałucka, Suchan, Świeży, Świerczyńska oraz Urban (l), Durbas, Tyrańska, Kerep. Trener: Jerzy Janeczek.
POGOŃ: Koperczak, Woźniak, Szymska, Żyła, Szkodny, Rydzyńska oraz Pasternak (l), Skowron, Noga, Kośmider. Trener: Dariusz Pomykalski.

Komentowanie zablokowane.