Najwierniejszy kibic spełnionej mamy

35 sezonów w ekstraklasie zaliczyło w sumie dziesięć siatkarek potwierdzonych – lub bardzo bliskich tego – do Armatury Elitesek UEK. Głowną zdobywczynią punktów krakowskiego zespołu powinna być skrzydłowa Magdalena Sadowska.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Takie przyjęliśmy założenie: by pozyskiwać zawodniczki doświadczone, które pomogą nam w walce o awans – wyjaśnia prezes akademickiego klubu, Bartosz Wanat. – Ale nie trzymaliśmy się tego rygorystycznie, co najlepiej widać po obsadzie środka, gdzie mamy mieszankę młodości z rutyną – mam nadzieję, że przyniesie nam ona dużo korzyści.
Młoda to Katarzyna Połeć, objawienie minionego sezonu, rutynowana – Magdalena Fedorów: 27-letnia, mierząca 182 cm, niejednokrotnie plasująca się w czołówce I ligi: w Politechnice Częstochowa, Sokole Chorzów i ostatnio – Piecobiogazie Murowana Goślina.

Wiele doświadczenia wniosą „zaklepane” już wcześniej, obok Połeć, siatkarki: Ewa Matyjaszek, Monika Sroga, Katarzyna Walawender (pisaliśmy już o tym TUTAJ). Wszystkie przerasta jednak na tym polu 33-letnia Magdalena Sadowska, która posiada ponad jedną trzecią wymienionego we wstępie stażu – w Polsce i w niemieckiej 1. Bundeslidze.
Jest wychowanką jednego z najlepszych niegdyś ośrodków szkoleniowych w kraju – Polonii Świdnica, potem ściągnął ją do Nike Węgrów inny trener ze świetną ręką do młodzieży, Zbigniew Krzyżanowski. Wówczas była jeszcze środkową, potem przeniosła się na skrzydło; występowała w Skrze Warszawa, VFB Suhl, MKS Dąbrowa Górnicza i przez dwa ostatnie lata w Stali Mielec. Zdobyła srebrny medal mistrzostw Polski i brązowy mistrzostw Niemiec oraz Puchar Niemiec. W dobrym zdrowiu (Wanat: „Z tego co wiemy, po kontuzji nie ma już śladu”) powinna być „armatą” takiego kalibru, jakiego drużyna z Rakowickiej jeszcze nie miała.

Na lewym skrzydle do Walawender dołączą Agata Skiba, Sandra Cabańska i Katarzyna Urban. – Myślę, że bardzo można liczyć na Agatę i będzie to udana inwestycja – uważa Wanat. 21-latka ostatni sezon spędziła w Murowanej Goślinie (rozwiązała z tym klubem kontrakt, który miał obowiązywać jeszcze przez rok), a kilka wcześniejszych w Pałacu Bydgoszcz, gdzie z jednej strony otarła się o PlusLigę Kobiet, a z drugiej – odnosiła sukcesy juniorskie (mistrzostwo i wicemistrzostwo Polski). Gwoli ciekawostki, mierząca 184 cm Skiba jest krajanką i wychowanką tego samego klubu (jej Kaniasiatka dziedziczy tradycje Kani Gostyń) co Andrzej Juskowiak, świetny ongiś napastnik (m.in. król strzelców igrzysk w Barcelonie), a obecnie komentator telewizyjny Euro 2012.
24-letnia Cabańska dysponuje z kolei doskonałym przyjęciem, choć też dosyć często nękają ją kontuzje. Ma 176 cm wzrostu, od siedmiu lat, z roczną przerwą, występuje w I lidze, kolejno w: Pałacu II Bydgoszcz, Legionovii, Budowlanych Toruń, KSZO Ostrowiec Św. i w Jadarze Politechnice Radom.
25-letnia Urban to z kolei wyśmienita siatkarka plażowa (mistrzyni świata i Europy U-18), która w ostatnim sezonie wróciła na parkiet w barwach macierzystego MKS Dąbrowa Górnicza, z którym 8 lat temu zdobyła „złoto” halowych MP kadetek. – Potrzebowaliśmy kogoś, kto pomógłby w przyjęciu i obronie, a jednocześnie byłby ewentualnym dublerem na pozycji libero – tłumaczy Bartosz Wanat.

Powyższa dziewiątka jest na różne sposoby potwierdzona do zespołu UEK (osobiście bądź przez upoważnionego menedżera). Dziesiątą – bardzo bliską porozumienia, jak twierdzi prezes – powinna zostać rozgrywająca Katarzyna Wawrzyniak: 22-latka, która reprezentowała Silesię Volley Mysłowice, a kiedyś (2007-09) była w kadrze ekstraklasowej ekipy z Kalisza.
W składzie brakowałoby więc jeszcze środkowej i skrzydłowej/atakującej. Klub ujawnia tylko, że prowadzi rozmowy z kilkoma zawodniczkami na te pozycje. Sportkrakowski.pl dowiedział się nieoficjalnie, że możliwy jest powrót na Rakowicką Kingi Hatali, która grała tutaj w latach 2009-11, a ostatnio w Piecobiogazie.
Jest nadzieja, że w przyszłym tygodniu podpiszemy też kontrakt z nowy trenerem – mówi Bartosz Wanat. Najprawdopodobniej będzie nim Jacek Skrok.

Na Uniwersytecie Ekonomicznym powstaje bardzo silna drużyna, którą czeka jednak nie mniej trudne zadanie. Prawdziwą potęgę zbudował Chemik Police (z reprezentantkami Polski w składzie, przede wszystkim Izabelą Żebrowską i Joanną Mirek), mocny skład ma już Jedynka Aleksandrów Łódzki (Wanat: „Trafiło tam kilka dziewczyn, które znajdowały się także w naszej orbicie zainteresowań…”), do stawki walczącej o awans może dołączyć ktoś jeszcze. – Chemik mógłby z takim składem spokojnie grać w ekstraklasie, jednak nie można składać broni. Zresztą nawet drugie miejsce może przynieść w efekcie awans: może pierwszy raz od dawna uda się to wicemistrzowi I ligi – przekonuje Monika Sroga, która przez kilkanaście lat poznała i smak PlusLigi, i mistrzostwa kraju, i Ligi Mistrzów, i nieudanej walki o promocję na zapleczu ekstraklasy.

Monika miała przerwę macierzyńską, jednak do treningów wróciła wiosną, już pięć miesięcy po urodzeniu córeczki Oli. – Jestem bardzo szczęśliwą mamą, ale wracając do siatkówki jestem po prostu przeszczęśliwa! – zwierza się. – Chodzi tu o wysiłek fizyczny ale i emocje towarzyszące meczom, tego brakowało mi najbardziej!
Męża poznałam, gdy byłam juniorką i przez te 12 lat, które spędziliśmy razem, zawsze grałam w siatkówkę, więc chyba sobie nie wyobraża żebym nie grała – odpowiada pytana o umiejętność pogodzenia życia rodzinnego z wyczynowym sportem. – A co do macierzyństwa, to wiem, że ważne jest, by w tym wszystkim nie zatracić siebie – zachować równowagę pomiędzy rolą mamy a rolą kobiety spełnionej zawodowo. A spełniona mama to szczęśliwe dziecko – dlatego wiem, że Oleńka będzie moim najwierniejszym kibicem.
PAWEŁ FLESZAR

Skomentuj