Narodzony dla I ligi po 9 miesiącach

W dwunastce AGH 100RK AZS Kraków na mecz w Lubinie znajdzie się jeden nowy siatkarz i jeden świeżo upieczony magister. Hutnik Kraków pozyskał drugiego rozgrywającego i… znowu ma jednego rozgrywającego.

Kiedyś Adam Smolarczyk był demonstratorem na filmach szkoleniowych przygotowywanych przez Wojciecha Kaszę dla Młodzieżowej Akademii Siatkówki (nagranie można znaleźć m.in. TUTAJ – Adam z nr 1). Trener wspomina, że zwracał mu wtedy uwagę, aby nie obciążał za bardzo jednej nogi przy lądowaniu po ataku. W tym sezonie spotkali się znowu, w drużynie krakowskiego beniaminka I ligi. 19-letni Smolarczyk był już po zerwaniu więzadeł kolana i operacji. W akademickim klubie – pod kierunkiem Wojciecha Dubaja i Izabeli Cieżyńskiej – przeszedł część rekonwalescencji, od pewnego czasu coraz intensywniej uczestniczy w zajęciach, skacze i uderza przy siatce. Jutro, po raz pierwszy w tym sezonie, zostanie włączony do dwunastki na wyjazdowy mecz przeciwko Cuprum Lubin.
– Ciągle jeszcze robi sporo błędów; tu aut, tam siatka, nie w porę się wycofuje – charakteryzuje Kasza. – To po trochu skutek wieku i przerwy jaką ma za sobą, ale przede wszystkim – braku ogrania. Przecież on będąc w SMS Spała występował tylko w Młodej Lidze, gdzie lali wszystkich jak popadło, i w II lidze. To nie daje doświadczenia, a przecież on ma ogromny potencjał. Gdyby nie ta kontuzja, prawdopodobnie znajdowałby się teraz w skadrze klubu ekstraklasy. Powinniśmy na niego sukcesywnie stawiać, na początku nawet nie nazwałbym tego ogrywaniem, ale oswajaniem z I ligą. W przyszłości może nam się przydać.

AGH to drużyna – nie imponujących w większości warunkami fizycznymi – skoczków i walczaków, starających się grać szybko i ofiarnie broniących. Dlatego jej konfrontacje są tak ciekawe, często widowiskowe. Wzrost to jednak niezaprzeczalny atut, a najwyższy w drużynie, mierzący 203 cm, Smolarczyk pokazuje, że byłby wartościowym uzupełnieniem i dla nich. Nawet spóźniony jest w stanie złapać niezły zasięg i przepchnąć piłkę nad blokiem, sam rękami zasłania rywalowi po drugiej stronie siatki spory kawałek świata. – Może już wnieść blok i zagrywkę – ocenia Wojciech Kasza.
Z atakiem bywa różnie, trzy tygodnie temu nieco „uciekło” mu kolano, teraz ma je zatejpowane, aby wyeliminować skutki przesuwania się rzepki. Nie nosi za to stabilizatora. – Na tak późnym etapie rehabilitacji rzadziej się stosuje stabilizatory, gdyż przez nie wyłączone z działania są pewne mięśnie – tłumaczy Cieżyńska.
Adam zwierza się, że przestraszył się nieco, kiedy trzy tygodnie temu przydarzył mu się wspomniany wypadek, ale czuje się coraz lepiej i pewniej. – Nasi fizjoterapeuci patrząc z boku mówią, że jeszcze asekuruję kontuzjowaną nogę, ale nie mam takiego wrażenia – opowiada. W niedzielę, po meczu w Lubinie, minie 9 miesięcy od operacji. – Stosunkowo szybki powrót? A Khedira zrobił sobie to samo i ma wrócić po sześciu miesiącach. Piłkarze jednak mają łatwiej, bo mniej skaczą – Adam argumentuje przykładem zawodnika Realu Madryt.

Pochodzi z Tarnowskich Gór, w wieku 15 lat trafił do częstochowskiego Norwida Częstochowa, a po roku do Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Częstochowski team reprezentował jednak kategoriach młodzieżowych, zdobywając z nim dwa srebrne medale mistrzostw Polski kadetów i dwa złote w czempionatach juniorskich. Ostatniego nie da się zapomnieć. Odniósł uraz podczas turnieju półfinałowego w Warszawie, karetkę pogotowia zastąpiła taksówka, którą zawieziono go do szpitala. Rekonstrukcję przeszedł w Łodzi.
Miałem szczęście, że byłem wtedy w Spale; dzięki temu operował mnie lekarz reprezentacji, w SMS odbyłem część rehabilitacji – podkreśla. Koledzy z Norwida uhonorowali go pięknym gestem: na rozgrzewki podczas finałów MP juniorów zakładali koszulki z jego zdjęciem, numerem, nazwiskiem i hasłem „Jesteśmy z tobą”. Wezwali go na ostatni mecz, razem z nimi wszedł o kulach na podium i cieszył się z tytułu. Można to zobaczyć na filmie załączonym pod tekstem, Adam jeszcze dziś opowiada o tym z lekkim wzruszeniem.

Gdy był dzieciakiem, rodzice kładli mu do głowy, że nauka jest najważniejsza. Teraz akceptują, że godzi siatkówkę z nauką. Na Akademii Górniczo-Hutniczej studiuje Inżynierię Materiałową. – Chciałem iść na Informatykę i Ekonometrię, może jeszcze uda się przenieść na ten kierunek po pierwszym semestrze – mówi.
Dzisiaj zakończył natomiast edukację na poziomie wyższym jego kolega z drużyny, Krzysztof Ferek. Atakujący studiował na kierunku Zarządzanie w Jednostkach Bezpieczeństwa na Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Obronił pracę magisterską pt. „Bezpieczeństwo imprezy masowej na przykładzie Forum Ekonomicznego w Krynicy Zdroju”.
Mecz akademików w Lubinie zaczyna się o g. 15; decyzją władz klubu wyjeżdżają na niego dopiero jutro, o siódmej rano.

O przedziwnym złączeniu szczęścia i pecha może mówić siatkarski drugoligowiec z przeciwległej strony Krakowa. We wtorek na treningu Hutnika pojawił się nowy rozgrywający Piotr Adamski (pisaliśmy o nim TUTAJ), który w czwartek został potwierdzony w PZPS do rozgrywek. Tymczasem w środę odniósł uraz kolana, pełniący dotychczas tę rolę jako jedyny, Karol Andrzejewski.
Dobiegając do siatki oparł ciężar na jednej nodze – opowiada trener ekipy z Nowej Huty, Mirosław Janawa. – Kiepsko to wyglądało, bo Karol to twardy gość i bez powodu nie leżałby na parkiecie. Przechodzi badania w Bielsku-Białej, czekamy na diagnozę i rokowania. Jeszcze tydzień temu bardzo problematyczne było przyjście do nas Piotrka Adamskiego. Gdyby się nie udało, a Karol odniósłby kontuzję, dzisiaj można byłoby tylko siąść i płakać…
Od ponad miesiąca kolano poważnie dolega również innemu rozgrywającemu Hutnika, Tomaszowi Kubicy, a jako ubezpieczenie w kwadracie staje młody Maciej Janawa z III-ligowych rezerw. Konfrontacja z MKS Andrychów rozpocznie się w hali na „Suchych Stawach” o g. 17.
PAWEŁ FLESZAR

FRAGMENT FINAŁU I CEREMONIA ZAKOŃCZENIA MP JUNIORÓW

Komentowanie zablokowane.