„Nawała” znowu kładzie wiślaków

Górnik Zabrze pokonał 2:0 Wisłę w przedostatniej kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Tym samym krakowianie stracili już nawet arytmetyczne szanse na zajęcie miejsca dającego kwalifikację do europejskich pucharów. Po meczu zostało odsuniętych czterech zawodników.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Obie drużyny zaczęły w zmienionych zestawieniach: wiślacy z Cezarym Wilkiem w obronie, czterema pomocnikami i dwoma napastnikami, a gospodarze – już po raz drugi – bez kierującego zazwyczaj ich grą Aleksandra Kwieka. I to oni dosyć szybko zadali przyjezdnym cios, który zdeterminował przebieg spotkania. W 18. minucie Prejuce Nakoulma sfinalizował rajd do linii końcowej precyzyjną wrzutką, a startujący z głębi pola Mariusz Przybylski wyprzedził w pojedynku biegowym Radosława Sobolewskiego i przed nosem Siergieja Pareiki z kilku metrów wpakował piłkę pod poprzeczkę.
Odtąd krakowianie szamotali się w ofensywie, a Górnik bezlitośnie kontrował. Owocem tego były mniej (Michał Zieliński, Nakoulma) lub bardziej (Mariusz Magiera z wolnego tuż obok „okienka”) udane strzały i dwie świetne okazje w ciągu minuty. W 38. Nakoulma z pięciu metrów posłał futbolówkę obok Pareiki, ale i obok słupka, a zaraz potem Arkadiusza Milika uderzającego niemal z tego samego miejsca zablokował estoński bramkarz.

Aktywa „Białej Gwiazdy” były skromne: szarża Patryka Małeckiego w 10. minucie (wymienił podania z Cwetanem Genkowem, ale w polu karnym wbiegł za głęboko do linii końcowej i mógł tylko podać do golkipera Górnika) i wrzutka Tomasa Jirsaka z wolnego w 22. minucie, która wylądowała na wierzchniej stronie poprzeczki.
Paradoks polega na tym, że w I połowie Wisła długo „ciężko leżała” na deskach, ale rywale nie wykorzystali sposobności by ją dobić, a potem znienacka goście – przed przerwą i niedługo po niej – omal nie rozstrzygnęli meczu na swoją korzyść.
Najpierw, w doliczonym czasie pierwszej odsłony, po rzucie rożnym, Andraż Kirm (po jego wejściu na boisko za Daniela Bruda krakowianie zmienili ustawienie na 4-3-3) ładnie lobował, a miejscowych wyratował paradą Łukasz Skorupski.
W 49. minucie Paweł Olkowski trochę bezsensownie „podhaczył” w polu karnym Dragana Paljicia, któremu piłka uciekała za boisko. Genkow z „jedenastki” kopnął jednak lekko, po ziemi i Skorupski złapał futbolówkę – jak to się slangowo określa – „w zęby”. Za chwilę – po akcji Genkowa i podaniu Łukasza Garguły – równie słabo, z siedmiu metrów, strzelał Jirsak, a skutek był podobny.

O tym, że siła nie jest niezbędna przekonał wszystkich w 66. minucie Milik. Dopadł do centry Magiery z wolnego, niemal dźwigając Genkowa na plecach, lekko pchnął piłkę, a ta wtoczyła się do siatki obok Pareiki.
Potem nie działo się już nic zajmującego, ale satysfakcję może mieć pomocnik ekipy z Reymonta, debiutujący w ekstraklasie Mateusz Arian.

Na ławkach zasiedli dzisiaj trenerzy, którzy najlepsze dni zawodnicze zaliczyli w przeciwnych drużynach. Michał Probierz przez siedem sezonów występował w Górniku, a Adam Nawałka jest wychowankiem Wisły, z którą związał większość świetnej, choć przedwcześnie zakończonej kariery.
Kilkakrotnie pracował w niej również jako trener, w 2001 roku zdobył z nią mistrzostwo Polski, lecz potem długo wiodło mu się nieszczególnie; niezłe początki kończyły się kiepsko, szydercy przerabiali nawet jego nazwisko na „Nawalanka”.
Od kilku lat jednak, w GKS Katowice i Górniku, efekty jego pracy są bardzo dobre – a biorąc pod uwagę potencjał klubów – wręcz wyśmienite. Do jego konfrontacji z Wisłą pasuje natomiast ksywa z dawnych czasów – „Nawała”. Dzisiaj zwyciężył ją w czwartym ligowym meczu z rzędu; z czego dwa z nich odbyły się przy Reymonta. Jego Górnik był też jedynym zespołem, który dwukrotnie pokonała Wisłę w jej mistrzowskim sezonie 2010/11…

Z kolei Probierz dopisał nieoczekiwany epilog do dzisiejszego meczu. Jak przed północą poinformowała oficjalna strona klubu, szkoleniowiec podjął decyzję o odsunięciu od zespołu czterech zawodników – Michaela Lameya, Kew Jaliensa, Dragana Paljicia oraz Dudu Bitona – za „brak profesjonalizmu w wykonywaniu swojego zawodu, w szczególności za brak zaangażowania w dzisiejszym meczu z Górnikiem Zabrze”. Notabene trzem z nich, Lamey’owi, Paljiciowi i Bitonowi, kończą sie w tym sezonie kontrakty z Wisłą, a z Jaliensem podobno toczą się negocjacje odnośnie wcześniejszego rozwiązania umowy.
PAWEŁ FLESZAR

GÓRNIK Zabrze – WISŁA Kraków 2:0 (1:0)
Bramki: Przybylski 18, Milik 66. Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa). Żółte kartki: Danch, Pazdan, Marciniak – Jaliens, Jirsák. Widzów: 3000.
GÓRNIK: Skorupski – Olkowski, Danch, Telichowski, Magiera – Mączyński (75. Bemben), Pazdan, Przybylski – Nakoulma, Milik (69. Marciniak)  – Zieliński (63. Wodecki). Trener: Adam Nawałka.
WISŁA: Pareiko – Wilk, Lamey, Jaliens, Paljić – Jirsák, Sobolewski (90. Arian), Brud (32. Kirm), Garguła (64. Biton) – Małecki, Genkow. Trener: Michał Probierz.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ

Skomentuj