Nawrat wysokiej formy

Futsalowcy Wisły Krakbet w niezłym stylu pokonali w Krakowie, 4:1, AZS Gdańsk, ale najlepszy w ich szeregach był bramkarz, popisujący się błyskotliwymi interwencjami.

Po dającym prowadzenie golu Adriana Patera (w 5. minucie uderzył z lewej strony) pełne ręce i nogi roboty miał Bartłomiej Nawrat. Parował strzały rywali – zwłaszcza Tomasza Musika, Dominika Depty, Tomasza Poźniaka, Wojciecha Pawickiego – w „klatce”, a trzykrotnie również poza polem karnym (nogami i raz głową). Po jednej z interwencji, jak bokser po wygranej walce, wzniósł do góry zaciśnięte pięści. – Trzeba napisać, że wreszcie zaczął coś bronić – pokpiwał po meczu Rafał Franz.
– Miałem gorszy okres; dwie porażki mogę wziąć na siebie – przyznawał samokrytycznie golkiper „Białej Gwiazdy”, który wyśmienicie spisywał się w minionym sezonie. – Potem trener nie wystawił mnie w jednym meczu, co dobrze mi zrobiło, dało odpoczynek psychiczny.

W drugiej połowie Nawrat także stanął na wysokości zadania, w tym w 35. minucie w pojedynku sam na sam z Pawickim, kiedy został staranowany przez przeciwnika, ale wygarnął mu piłkę spod stóp. – Było parę sytuacji… Po to jestem, żeby bronić – mówił potem skromnie, słysząc opinie, że bez niego być może Wisła by dzisiaj nie wygrała. – Bramkarz musi mieć umiejętności i szczęście. Dzisiaj chyba nawet więcej miałem tego drugiego…
Skapitulował tylko raz, ale boleśnie, bo 4 sekundy przed końcem pierwszej odsłony: po stracie krakowian Łukasz Knioch wyprowadził piłkę, czarując przekładanką, podał do Łukasza Olszewskiego, który precyzyjnie kopnął.

1:1, przerwa, a gospodarze mogli rozpamiętywać także niewykorzystane okazje Frane Despotovicia (chybił minimalnie sam na sam) czy Romana Vakhuli (futbolówka odbiła się od wewnętrznej strony słupka i wyszła w pole). Potem jednak zabrali się z animuszem do ataku, bombardując bramkę Marcina Wolskiego (przykładowo Krzysztof Kusia w jednej akcji robił to z bliska i dystansu). W 28. minucie Despotović wstrzelił piłkę z daleka a Franz z refleksem dołożył nogę (2:1), dwie minuty później to Chorwata obsłużył Vakhula, a Frane przyłożył z ostrego kąta w krótki róg (3:1, gol obciąża także Wolskiego), wreszcie w 35. minucie Vakhula ładnie przymierzył z 15 metrów (4:1). Goście denerwowali się stratą kontroli nad przebiegiem wydarzeń, za niesportowe kopnięcia piłki zobaczyli dwie żółte kartki, a wiślacy kontynuowali salwę do końca – choćby trzy uderzenia od 38. minuty, w tym Patera w słupek.
Po trzech przegranych z rzędu, w tym dwóch na własnym boisku, Wisła odniosła drugie zwycięstwo. – Czy odzyskaliśmy na stałe dobrą dyspozycję? Pokażą to dwa następne, bardzo ciężkie wyjazdy: do Bielska-Białej i Chojnic – podsumowuje Bartłomiej Nawrat.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA KRAKBET Kraków – AZS UG Gdańsk 4:1 (1:1)
Bramki: Pater 5, Franz 28, Despotović 30, Vakhula 35 – Olszewski 20. Sędziowali: Krzysztof Bernaś i Marek Czernachowski. Żółte kartki: Poźniak, Knioch. Widzów: 400.
WISŁA: Nawrat – Despotović, Zadorożnyj, Kusia, Franz oraz Pater, Mirga, Vakhula, Kiełpiński, Morawski, Zastawnik. Trener: Błażej Korczyński.
AZS UG: Wolski – Olszewski, Knioch, Pawicki, Depta oraz Grabowski, Musik, Frizkemut, Poźniak. Trener: Mariusz Kinda.

Pozostałe wyniki i tabelę ekstraklasy futsalu można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.