Nerwowe życie panów po czterdziestce

Siatkarki Developresu SkyRes Rzeszów przeszły do kolejnej fazy play off Orlen Ligi po pokonaniu Pałacu Bydgoszcz, 3:1, ale ostatni krok na tej drodze nie był łatwy.

Kilka dni temu rzeszowianki zwyciężyły w Bydgoszczy 3:0, więc dzisiaj do awansu wystarczały im dwa zdobyte sety. I szybko niemal zagwarantowały sobie pierwszego z nich, wszak po serwisach Emilii Muchy, Magdaleny Hawryły i Adrianny Budzoń zapalały na tablicy 5:0, 8:3, 12:5. Każda z nich zaliczyła po asie, dobrze funkcjonował blok, ta ostatnia sprawnie konstruowała kontry.
17:8, 18:10, a to co stało się potem przypominało żart primaaprilisowy. Najpierw rozmontowała odbiór miejscowych Patrycja Polak (18:17). Z lewego skrzydła zbijała Julia Twardowska, później pałeczkę przejęła od niej środkowa Małgorzata Skorupa. 20:19, 20:23, 21:23 i po obejściu oraz „czapie” tej ostatniej – 21:25.
Po zmianie stron obie drużyny ciągle grały tamten fragment, bo od razu wynik brzmiał 0:4 i 1:6. Swoją drużynę z dołu zaczęły wydobywać Paula Szeremeta, a przede wszystkim – Hawryła. Po jej krótkich i dobitce zrobiło się 9:9, po asach 11:10 i 13:10, a po punktowej zagrywce w następnej rotacji – 21:18. Od stanu 15:15 znowu nieźle spisywała się Szeremeta, „oczko” na 19:17 Mucha uzyskała przebiciem oburącz (inna sprawa, że w tym okresie nie udawały się jej siłowe uderzenia). Bydgoszczanki zbliżyły się jeszcze na 23:22, lecz wtedy zepsuły serwis i dotknęły siatki, a Ewa Śliwińska zaliczyła jeden ze swoich pięciu skutecznych ataków w tej odsłonie. 25:22.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Długo zapowiadało się, że kolejna partia prolonguje nadzieje przyjezdnych. Po świetnej passie Twardowskiej odskoczyły na 3:8 i utrzymywały mniejszą lub większą różnicę – 6:8, 7:11, 8:13, 12:13. Zredukowały ją podania Muchy, a po asie Hawryły w linię boczną zrobiło się 14:14. Nieco wcześniej Karolina Filipowicz zluzowała na wystawie Budzoń.
W rewanżu Pola Nowakowska (libero wchodząca „na przyjęcie”) trafiła oburącz w linię końcową, jak poprzednio czujna nad siatką była Natalia Misiuna, więc Pałac znowu osiągnął przewagę – 16:19. Odtąd jednak spółka Hawryła – Szeremeta przejęła większość aktywów. Kooperowały z nią Dominika Nowakowska (serwisy i ładna obrona) oraz Śliwińska, a wartość akcji Developresu rosła – 20:19, 22:20, 24:21, 25:22. Magda zaś, nie tylko wtedy, zarobiła też na nagrodę MVP spotkania.

Tak zapadło rozstrzygnięcie, w czwartej części w ekipie gości przebywały na parkiecie cztery dziewczyny z rocznika 1996. Paulina Bałdyga pokazała finezyjny wachlarz kiwek, z powodzeniem ścinała Weronika Fojucik, która dobrą zmianę dała już w pierwszej fazie konfrontacji. Po drugiej stronie udane wejście zaliczyła ich koleżanka z juniorskiej reprezentacji, Aleksandra Kazała.
Rezultat podlegał nieznacznym wahaniom, wreszcie drużyna znad Wisłoka osiągnęła prowadzenie 23:19. Okazało się, że Adam Grabowski, trener bydgoszczanek poważnie traktuje ten finisz. Już kilka akcji wcześniej dawał wskazówki siatkarkom z kwadratu rezerwowych, a teraz zrobił zmiany powrotne i wziął przerwę. Jego podopieczne wyrównały na 23:23 i miały kolejną piłkę „w powietrzu”, ale wystrzeliły ją w aut. Developres miał 5 meczboli, Pałac dwa setbole i dopiero od 28:29 zamknęła sprawę sekwencja: uderzenie Nowakowskiej, blok Hawryły, atak Śliwińskiej. 31:29.
– Kończy mi się repertuar wypowiedzi, bo to kolejna porażka i znowu trzeba by ją tłumaczyć brakiem doświadczenia w ważnych momentach – skwitowała Skorupa.

– Po raz kolejny zdarzyły nam się dwie charakterystyczne sytuacje: w pierwszym secie stracone wysokie prowadzenie, a w czwartym mocna końcówka, z której wychodzimy zwycięsko, co daje nadzieję, że jednak będziemy potrafili walczyć w ważnych momentach – analizuje opiekun miejscowych, Mariusz Wiktorowicz. Traf chciał, że w dniu bezpośredniego pojedynku obchodzili urodziny obaj szkoleniowcy: Wiktorowicz czterdzieste (na prośbę zawodniczek po meczu popłynęła z głośników znana piosenka z serialu „Czterdziestolatek”), a Grabowski – 45.
– Nawet rano śmialiśmy się, że ciekawe, kto wieczorem będzie w lepszym humorze – opowiada Wiktorowicz. – To my awansowaliśmy, ale wierzę, że trener Grabowski też jest zadowolony, iż ma 45 lat.
– No tak, że dożyłem tylu lat w tym zawodzie – wisielczo zażartował ze stresującego fachu ten drugi.
Zespół i sztab Developresu wybrał się później na urodzinową kolację. –  Wypijemy tez lampkę szampana 0 zapowiadał solenizant. Na więcej raczej nie było szans, bo w czwartek przed południem zaplanował zajęcia, po których czekała go 640-kilometrowa droga na Święta. Ponownie wszyscy mają spotkać się w Poniedziałek Wielkanocny późnym popołudniem, a najprawdopodobniej w sobotę, 11 kwietnia, w kolejnej rundzie zmierzą się na Podpromiu z Legionovią.
PAWEŁ FLESZAR

DEVELOPRES SKYRES Rzeszów – PAŁAC Bydgoszcz 3:1 (21:25, 25:22, 25:22, 31:29)
Sędziowali: Jacek Litwin (Kraków) i Rafał Pośpiech (Częstochowa). Widzów: 220.
DEVELOPRES: Budzoń 3 pkt, Głaz 3, D. Nowakowska 7, Szeremeta 17, Mucha 10, Hawryła 17 oraz Borek (l), Śliwińska 10, K. Filipowicz, Kazała 3, P. Filipowicz. Trener: Mariusz Wiktorowicz.
PAŁAC: Biedziak 2, Dybek 6, Skorupa 10, Polak 11, Twardowska 10, Misiuna 16 oraz P. Nowakowska (l), Korabiec (l), Fojucik 15, Pieczka 3, Bałdyga 2, Śmieszek 2. Trener: Adam Grabowski.

Komentowanie zablokowane.