Nie ma syndromu Karoliny

Po 23 latach przerwy rzeszowskie siatkarki zagrają na zapleczu ekstraklasy. Stanie się to udziałem Developresu, który w organizowanym przez siebie turnieju przesądził o awansie dzisiejszym zwycięstwem z Politechniką Częstochowa, 3:0.

W sezonie 1989/90 w II lidze, która była wówczas drugim poziomem rozgrywek występował Zelmer Rzeszów. W 1990 r. PZPS wdrożył reformę, tworząc Serię A, Serię B i II ligę, a ekipa znad Wisłoka zakwalifikowała się tylko do tej trzeciej klasy. O awans ostatnio walczyła w sezonie 2001/02, ulegając w finale play off grupy IV drugiej ligi Dalinowi Myślenice. Skrzydłową tamtego Zelmeru, który po niepowodzeniu został rozwiązany, była Wiesława Siuda (wówczas Witczak). Los sprawił, że popularna „Wiera” została dzisiaj rywalką rzeszowianek w decydującym starciu o I ligę.
I zbijając w Politechnice z prawej flanki robiła im sporo krzywdy. W pierwszym secie na tablicy świeciło się 2:4, 3:5, 5:5, 8:8, 13:12. Przewagę zaczęły budować Izabela Cieśnik i Magdalena Olszówka (16:12), a po dwóch blokach Karoliny Filipowicz z Cieśnik, przy podaniach Katarzyny Warzochy, wzrosła do 18:12. Kończąca seria – od 20:16 do 25:16 – nastąpiła, gdy serwowała Cieśnik (1 as), a punkty sypały się po błędach częstochowianek oraz atakach Olszówki i Warzochy.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W drugiej partii na dzień dobry – po akcjach Oliwii Migoń – było 1:4 i trener gospodyń, Tomasz Kamuda wziął przerwę (w poprzedniej odsłonie poprosił o nią przy stanie 8:8). Kazał swoim podopiecznym przez 30 sekund biegać w poprzek boiska. – Żadna informacja i tak by do nich nie dotarła, więc lepiej, żeby się poruszały i w ten sposób spróbowały zrzucić z siebie napięcie – tłumaczy. – Były bardzo zdenerwowane i najprostsze piłki stały się trudne.
– W sobotę mówiło się, że przed nami najważniejszy mecz w sezonie. Wygrałyśmy 3:0, wstałyśmy dzisiaj rano i znowu czekał nas najważniejszy mecz w sezonie… – ze swadą opisuje presję Filipowicz, rozgrywająca i kapitan Developresu.
„Polibuda”, grając spokojnie na punkty, prowadziła 9:5, 12:7, 14:10, kiedy przez kilka akcji zapanowała obustronna anarchia i bałagan, a najprzytomniejszą z towarzystwa okazała się Barbara Adamska, która podbiegła dwutaktem do piłki wystawionej „dyszlem” do nikogo i uderzyła ją po prostej. Impet rywalek wyhamowywała w obronie Paulina Peret, dwa asy Pauli Szeremety przyniosły rezultat 15:14, a od 18:18 rządziły już tylko gospodynie: kiwająca Olszówka, Szeremeta kontrująca i blokująca wraz z Cieśnik, zagrywająca z daleka Filipowicz, która dzisiaj zanegowała nieprzychylne opinie, że ciąży na niej syndrom porażki – wszak przez minione trzy lata z rzędu bez powodzenia walczyła o awans w szeregach Szóstki Biłgoraj.
– Przecież zdobyłam już w 2007 roku awans do I ligi z Budowlanymi Toruń, więc tym bardziej nie cierpiałam na żaden syndrom – przekonuje Karolina. – Widocznie Biłgorajowi nie było to dane, miałyśmy też trochę pecha. Czy w tym sezonie wątpiłam w sukces po porażkach? Nigdy! Po co bym w ogóle wtedy miała wychodzić na parkiet!?

W trzecim secie znowu przy jej zagrywce różnica wzrosła na tyle (13:6), że można było zdejmować osłonkę korka od szampana. Tempo tej czynności nadawała Szeremeta, która przy 14:7 miała na koncie połowę punktów swojego zespołu, a po ostatnim gwizdku do jednej z gratulujących jej bliskich osób powtarzała: „Wreszcie! Wreszcie!” (ona próbowała awansować w barwach Szóstki czterokrotnie).
Po dwóch kiwkach Adamskiej było 17:10, po błędach przeciwniczek – 20:11, a reszta należała do Warzochy (krótka, a potem pociski zza linii końcowej), Cieśnik (dobitka) i Olszówki (ścięcie na 25:12). Zwycięstwo 3:0 już w tamtym momencie, przed spotkaniem Karpaty Krosno – Zawisza Sulechów zagwarantowało awans rzeszowiankom, które finalnie zajęły drugie miejsce w turnieju.
– Napiszcie, że dobrze przygotował drużynę fizycznie i taktycznie, a poza tym jest tutejszym chłopakiem, co też się liczyJan Such chwalił swojego byłego podopiecznego z Resovii, pochodzącego z Mielca, Kamudę, któremu pomagał podczas turnieju. Podopieczny dziękował mentorowi, podkreślał również rolę psychologa, dr Jadwigi Daszykowskiej. – Dzisiaj nie mogła przyjść, bo ma zajęcia na KUL, ale wiele nam dała. Nie tylko w kwestiach motywacji sportowej, pomagała też dziewczynom rozwiązywać życiowe problemy, dzięki czemu przychodziły na treningi z „wolną” głową – wyjaśnia Kamuda.

Nadchodzi okres kształtowania budżetu i personaliów na I ligę, ale pierwszy krok klub już wykonał. Zaczął współpracę z rzeszowską wylęgarnią siatkarskich talentów, MKS V LO, który w minionym sezonie wchodził w skład projektu MKS San-Pajda Jarosław (w jego gestii pozostanie miejsce w II lidze). – Tamta umowa była roczna i wygasła, my teraz podpisaliśmy z nimi kontrakt na sześć lat – opowiada wiceprezes KS Developres, Wiesław Kozieł. – Na jej mocy zgłosimy do rozgrywek wspólną drużynę juniorek, pod nazwą Developres MKS V LO Rzeszów i sfinansujemy ją w pełni. Poprowadzi ją trener Zbigniew Barszcz, a w składzie znajdą się jego najlepsze zawodniczki, nasza Ola Mich i kilka utalentowanych dziewczyn, które ściągniemy z Polski.
Dziewczynki z SOS działającego w Gimnazjum Sportowym, które wraz z V LO jest bazą MKS (oba działają w ramach tego samego kompleksu szkolnego ZSO nr 2) podawały piłki podczas turnieju o awans do I ligi. W przyszłości mają potencjalną szansę znaleźć się w Developresie. – W umowie jest zapisane, że interesujące nas siatkarki otrzymamy na darmowe wypożyczenie – wyjawia Kozieł. – Już teraz myślimy o czternastoosobowej kadrze I-ligowej, w której znalazłoby się od jednej do trzech wychowanek MKS V LO.
Podkreśla, że z drugiej strony oni będą starali siętworzyć zaplecze dla młodzieżowego klubu w ramach Akademii Siatkówki (o jej powstaniu pisaliśmy TUTAJ), do której zgłosiło się już 20 szkół.
PAWEŁ FLESZAR

O meczu Karpaty – Zawisza, nagrodach indywidualnych w turnieju, a także dzisiejszych postanowieniach Wydziału Rozgrywek PZPS dotyczących możliwości awansu dla innych ekip w sytuacji panującej w I lidze – można przeczytać TUTAJ.

DEVELOPRES Rzeszów – AZS POLITECHNIKA Częstochowa 3:0 (25:16, 25:18, 25:12)
Sędziowali: Dariusz Sokołowski i Marcin Myszkowski (Warszawa). Widzów: 250.
DEVELOPRES: Filipowicz, Olszówka, Cieśnik, Szeremeta, Adamska, Warzocha oraz Peret (l), Ag. Wilk. Trener: Tomasz Kamuda.
POLITECHNIKA: Olczyk, Stępień, Migoń, Siuda, Kosmala, Jędrys-Szynkiel oraz Bąkowska (l), Kubik, Kostiuk, Pabian. Trener: Jakub Kuziorowicz.

Komentowanie zablokowane.