Nie sztuką nagrzeszyć, sztuką – strzelić

Po słabym meczu Cracovia pokonała Ruch Chorzów, 1:0, psując „redebiut” byłemu selekcjonerowi reprezentacji narodowej, Waldemarowi Fornalikowi.

W tym tygodniu ukazał się zabawny filmik promujący nowe, dedykowane koszulki „Pasów” firmy Legea, gdzie piłkarze ze sporym dystansem do siebie i nutką autoironii usiłowali dostać się do zawierającego stroje sejfu. Podobnie było w dzisiejszym spotkaniu ze sforsowaniem bramki gości, nie bez udziału tych drugich.
Najpierw ubrali koledze kask i trzymając go w poziomie, stukali nim o sejf – w 43. minucie przeprowadzili akcję podań i nieporozumień, piłka dotarła przed polem karnym do Dariusza Zjawińskiego, który stojąc bokiem przed polem karnym kopnął ją lekko lewą nogą. Leciała długo lobem, aż nie wypiąstkował jej Krzysztof Kamiński.
W drugiej próbie jeden z nich podważał sejf drewnianym wiosłem – w 39. minucie Kamiński nie trafił w fubolówkę, bo jeden z rywali przewracał mu się pod nogi, ale zaraz zablokował kopiącego w niego z bliska Bartosza Rymaniaka.
Za trzecim podejściem wszyscy bombardowali sejf piłkami – w 65. minucie powstała akcja „z niczego”, notabene pierwsza w drugiej połowie: Martin Konczkowski tak interweniował po wrzutce w pole karne, że stworzył niezłą sytuację Boubacarowi Dialibie, ten uderzył niezbyt mocno przed siebie, ale Kamiński łapał na raty, bo najpierw przełamało mu ręce.
Czwarta próba to Marcin Budziński obrabiający sejf młotem pneumatycznym – on też w 77. minucie przymierzył z dystansu, trafiając w przeciwnika i dalej – w boczną siatkę.
Piąta: chcieli wysadzić sejf dynamitem (jego szczęśliwym posiadaczem był Łukasz Zejdler, a ładunek montował Sławomir Szeliga), lecz tylko go osmalili – w 12. minucie Zjawiński biegł, obrońca się przed nim cofał, biegł, obrońca się cofał, aż przyłożył z 18 metrów przed siebie, stemplując poprzeczkę.

No i wreszcie przyszła pani z firmy Legea i otwarła sejf, ustawiając pokrętłem hasło (posiłkowała się słuchawkami lekarskimi – wszystko można zobaczyć pod tekstem), a i krakowianie w 78. minucie wzięli się na sposób prosty, który ostatnio wychodził im najlepiej – stały fragment gry. „Budzik”  zacentrował z prawej strony, a Adam Marciniak główkował precyzyjnie po koźle. Sprowokował lawinę, żartów, że znowu ma co świętować. Wszak po derbach, wygranych po rzucie rożnym, urządził w domu huczną imprezę, podczas której interweniowała policja, zabierając go na izbę wytrzeźwień. – Powinien dostać potrójną premię dla zrównoważenia kary, którą wtedy na niego zauważyliśmy – uśmiecha się trener Cracovii, Robert Podoliński. – Ale trzeba podkreślić, że Adam zachował się potem bardzo dobrze, wynagrodził krzywdy. Nie sztuką jest nagrzeszyć, sztuką zachować się jak prawdziwy facet i to naprawić.
Jego podopieczni nagrzeszyli dzisiaj, kalecząc mnóstwo akcji i podań, częściowo naprawili to, zdobywając trzy punkty. Co ciekawe, kibice, którzy głośno i nieparlamentarnie psioczyli na zawodników, kiedy Budziński ustawiał wspomnianego wolnego, jakby powodowani przeczuciem zmienili melodię na tradycyjne: „…Cracovia gol, gol, gol!„.
Stałe fragmenty to nasza tajna broń? Nie taka tajna, bo bramki padają i je widać. Dzisiaj na dodatek mieliśmy przewagę wzrostową nad chorzowianami – analizował Podoliński. Dedykował zwycięstwo współpracownikowi Mariuszowi Liberze, który minionej nocy musiał ze zgrupowania pojechać do szpitala, gdzie urodziła mu się córeczka, a także Mateuszowi Cetnarskiemu (koszulki ze wspierającym go hasłem ubrali też koledzy), borykającemu się z nie w pełni zdiagnozowanymi dolegliwościami.

Dzisiejszą konfrontacją były selekcjoner reprezentacji Polski, Waldemar Fornalik na nowo debiutował w Ruchu. Kilkanaście dni temu wrócił na stare śmieci, które opuścił obejmując kadrę, lecz wyników drużyny od razu nie poprawił. Zauważalne szanse na zyski jego podopieczni mieli w pierwszej połowie, jednak po centrach Konczkowskiego Filip Starzyński i Marek Zieńczuk strzelali niecelnie. Potem miejscowi zamknęli tę flankę i nie pozwolili na podobne akcje.
– Nie tak wyobrażaliśmy sobie dzisiejsze spotkanie; byliśmy zmotywowani, chęci widać było w oczach. Niestety, za mało groźni jesteśmy z przodu i nad tym będziemy teraz pracować – podsumował Fornalik.
PAWEŁ FLESZAR

CRACOVIA – RUCH Chorzów 1:0 (0:0)
Bramka: A. Marciniak 78. Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Żółta kartka: Dziwniel. Widzów: 6112.
CRACOVIA: Pilarz – Rymaniak, Żytko, Jaroszyński (81. Mrozik) – A. Marciniak – Deleu, Dąbrowski (69. Szeliga), Dialiba – Budziński – Rakelss (75. Kita), Zjawiński. Trener: Robert Podoliński.
RUCH: Kamiński – Konczkowski, Malinowski, Stawarczyk, Dziwniel – Surma, Babiarz (84. Szewczyk) – Tanczyk (64. Kowalski), Starzyński, Zieńczuk – Kuświk (70. Visnakovs). Trener: Waldemar Fornalik.

Cracovia – premiera nowych koszulek

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.