Niebiesko-biało-czerwone kamikadze

Siatkarki Wisły pokonały w derbach Krakowa Salos, 3:1, i mają jeszcze szansę na piąte miejsce w III lidze. Ich rywalki kończą sezon na ósmej pozycji.

Zrazu nic nie wskazywało na takie rozstrzygnięcie. Salosianki świetnie odnalazły się w Hali Głównej przy Reymonta, która przestronnością mogła wywołać u nich zawrót głowy. Dobrze funkcjonowały u nich przyjęcie i serwis – asy Aleksandry Pietrzyk, Żanety Jewuły i Katarzyny Angielskiej znaczyły wyniki 4:9, 6:13, 16:25. Dobre chwile za linią końcową miała Dominika Bednarczyk. Wszystkie były czujne przy siatce i w polu, a ze skrzydła bądź 6. strefy ścinały Wioletta Maślanka i Jewuła – wychowanka Wisły, występująca w niej do siedemnastego roku życia, także w III lidze.
Z powrotem do gry wprowadziła gospodynie Katarzyna Rerak – ona też zaczynała w barwach „Białej Gwiazdy”, ale dwa bardzo udane sezony w Salosie (2011-13) ewidentnie odświeżyły jej karierę. Teraz krótką i „czapami” zmieniała zapis na 4:1, 5:3, potem poszła za linię końcową i nim zaliczyła asa na 10:4, Gabriela Mastek sfinalizowała po jej ostrych serwisach cztery kontry.
W składzie Wisły, po okresie chorób, znalazło się kilka dotychczasowych dublerek. M.in. rozsądnie kierująca akcjami zespołu Karolina Wyroba oraz Julia Skrobowska, która obroniła sporo trudnych piłek, a parę – „krytycznych”. – Najzdrowsze wyszły na parkiet. Od drugiego seta zaczęliśmy lepiej przyjmować, mogliśmy atakować środkiem. A środki, Kasia i Natalia Stańko, dzisiaj chodziły regularnie. Miła odmiana – przewrotnie chwali trenerka Iwona Urbańczyk.
Przy 13:7 jej odpowiednik Michał Flaszowski brał już drugą przerwę (zresztą on poza Salosem pracuje również w Wiśle – z grupami młodzieżowymi i jako menedżer sekcji), ale nic się nie zmieniało. Mastek, Justyna Frączek, Małgorzata Ćwiklik i 17:7, 21:8, 23:10, 25:13.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Od drugiej odsłony posypało się w ekipie gości przyjęcie, za nim coraz gorzej funkcjonowały kolejne segmenty (nawet te bezpośrednio niezwiązane z pierwszym). Trzecia została zainaugurowana od 5:0 (Frączek przy siatce), dalej było 9:2 (dwa asy Rerak), a okres przepychanek (9:5, 12:5, 16:7, 16:10) przerwała kiwką i asem Wyroba oraz Kaśk – wyhamowując dobitkę i krótką. 21:10, 21:12, 25:14.
Najwyrazistszym symbolem przełomu w tym spotkaniu było jednak wejście, już w trakcie pierwszego seta, kadetki Gosi Ćwiklik. W każdym elemencie dała drużynie coś dobrego, z czego najefektowniejsze były podania, najbardziej pożyteczne – odbiory, a Urbańczyk najmocniej komplementowała ją za interwencje w obronie. – To taki mój „kamikadze” w polu. Zawsze ją tam wpuszczam i zawsze coś ważnego podbije – charakteryzuje. – Dawniej tak nie było, wyrobiła się z czasem. Dużo dały jej turnieje juniorskie, w jakich braliśmy udział w tym sezonie.
Na starcie czwartej partii „Ćwikła” serwowała do 6:1, lecz przeciwniczki podjęły walkę, marząc o trzecim z rzędu tie-breaku. Wyrównały na 11:11 (zagrywki Magdaleny Nowak, miejscowe więcej psują), utrzymywały się blisko do 14:12, ale ich nadzieje rozwiały Mastek (2 ataki i 2 bloki do 18:13), Rerak (as na 21:13) i Frączek (pożegnalne uderzenie na 25:14).

Salosianki uplasują się na ósmej pozycji w III lidze. Jeszcze kilka dni temu liczyły na wyższą, lecz nie dały rady skondensowanej dawce konfrontacji (trzy od czwartkowego wieczora do niedzielnego popołudnia) i – niektórych przypadkach – wirusa. Z drugiej strony, jesienią, w okresie największej depresji, spadły aż na piętnaste miejsce. Ostatnie trzy miesiące miały bardzo dobre, bo zaczęła owocować pracą, jaką świeżo zebrana grupa wykonała wraz z Flaszowskim i Dariuszem Ogielą. – Dlatego powiedziałem im teraz, że jestem zadowolony z ich postawy w sezonie, przede wszystkim z postępów, jakie zrobiły w tym czasie – podkreśla szkoleniowiec.
Niebiesko-biało-czerwony team może być jeszcze piąty lub szósty. Wiele zależy od spotkania Kęczanina z Dwójką Krynica, a jeszcze więcej od meczu wiślaczek z Jedynką Tarnów. Zaplanowano go w hali przy Reymonta na najbliższy wtorek, 31.3, na g. 19.30. – To jednak nie jest przesądzone, może zostać przesunięty na trochę później, może nawet godzinę – zastrzega Iwona Urbańczyk, bardzo ucieszona z niedzielnej postawy podopiecznych.
PAWEŁ FLESZAR

Relacje z czwartkowo-piątkowych meczów Salosu z Jedynką Tarnów i Dalinem Myślenice można przeczytać TUTAJ i TUTAJ.

WISŁA Kraków – SALOS Kraków 3:1 (16:25, 25:13, 25:14, 25:14)
Sędziowali: Mateusz Kopecki i Marcin Skrobot (Kraków). Widzów: 50.
WISŁA: Wyroba, Arendarczyk, Rerak, Mastek, Frączek, Stańko oraz Skrobowska (l), Żądło (l), Ćwiklik, Szeląg, Bortliczek. Trener: Iwona Urbańczyk.
SALOS: Angielska, Maślanka, Bednarczyk, Pietrzyk, Jewuła, M. Nowak oraz Gratkowska (l), Perkosz (l), Serek, W. Nowak, Smolińska, Klita. Trener: Michał Flaszowski.

Wyniki i tabelę III ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.