Niebylec czeka na Pawła Papke

W siedmiu meczach między Contimaksem MOSiR a Neobusem Raf-Mar doszło w tym sezonie do pięciu tie-breaków. Ostatniego, późnym środowym wieczorem, wygrali w Bochni goście i beniaminek II ligi siatkarzy wystąpi w fazie ogólnopolskiej o awans na zaplecze ekstraklasy.

Dzisiaj też obie drużyny były jak zakleszczeni bokserzy, sczepieni ze sobą nawet zębami, okładający się krótkimi ciosami. As Dawida Wiczkowskiego dał pierwszą przewagę większą niż 1 punkt (7:9), ale natychmiast wyrównali Szymon Ściślak – atakiem i Konrad Stajer – blokiem. Podobnie było przy 16:14 dla gospodarzy i dopiero kiwka „Ścisłego” i dobitka Romana Kąckiego po jego podaniu stworzyły wyraźniejszą różnicę (21:18). Po „czapie” Piotra Zielińskiego, który właśnie na podwójną zmianę pod siatkę, zmalała do 22:21, ale zaraz zatrzymany Paweł Samborski się odkuł. Potem uderzenie Ściślaka wturlało się po taśmie, a podwójne odbicie przeciwników oznaczało 25:22.
Gospodarze płynęli na wysokiej fali, po kilku akcjach całego zespołu prowadzili w drugiej partii 5:1, nie wykorzystali jednak kolejnej kontry. 5:2 zamiast 6:1, a 6:2 szybko zmieniło się w 6:7. – Często tak było w tej serii, że sety najlepiej zaczynane kończyliśmy najgorzej – analizuje trener Contimaksu, Robert Banaszak.
Wtedy jego zmory zmaterializował Dawid Jakóbski, który wszedł przy stanie 13:13 i w pierwszym dotknięciu skasował atak miejscowych. Niedługo to powtórzył, kilka inny piłek miał na rękach, dołożył krótką. Dobre fluidy wysyłał też przy serwisach, po których koledzy kontrowali, a na tablicy zaświeciło się 16:21. Neobus nie dał sobie wydrzeć zwycięstwa, mimo że rywale zbliżyli się na 20:22, a Patryk Kozdroń zamknął sprawę asem. 21:25.

– Contimax ma najlepszą defensywę w naszej grupie, świetnie funkcjonuje współpraca blok-obrona – komplementuje szkoleniowiec przyjezdnych, Krzysztof Frączek. W trzeciej odsłonie właśnie po takich zagraniach gospodarze konstruowali kontry, Kącki ścinał po skosie, a zapis rósł – 12;8, 13:10, 14:11, 17:12. Wyniku przypilnował już Ściślak, a zapora jaką postawili Jakubowie, Habel i Zmarz, ustaliła go na 25:21.
Play off miał sporo małych dramatów i dwa wielkie. Frączek wspomina, jak w drugim spotkaniu w Bochni jego team prowadził 2:0 w setach i 19:15 w trzecim, ale ostatecznie uległ i znalazł się pod ścianą. Z kolei w minioną niedzielę jego libero Tomasz Głód pechowo dostał piłką w nos od kolegi i w tie-breaku tak broczył krwią, że musiał opuścić plac. Contimax, mając po drugiej stronie na przyjęciu środkowych, szedł po 3-1 w serii i awans. – Pierwszy serwis, petarda z wyskoku, a Kamil Kwiecień nastawia dyszel i piłka łukiem, niedużo pod sufitem, leci idealnie do „sypacza”. To ich niesamowicie zbudowało i wygrali – jeszcze teraz kręci głową Banaszak.
Dzisiaj Tomek, bez śladu po kontuzji, świetnie spisywał się w polu. Choćby w czwartej części, gdy jego zespół odskakiwał na 12:15, a potem z 19:18 przekręcał licznik na 19:20, 21:23, 22:25. Na finiszu błysnął też Wiczkowski, który uratował przechodzącą piłkę, wystawiając ją jedną ręką.
A w tie-breaku niemal na pamięć szukał Jacka Pszonki, który przy stanie 6:9 miał na koncie pięć punktów. Blok i as Jakóbskiego wywindowały rezultat na 7:12, a kiedy Rafał Matuła podbił cios Ściślaka, po czym Tomasz Podulka zbił z lewej flanki – ich drużyna zapewniła sobie pięć potencjalnych meczboli (9:14). Trzeciego z nich wykorzystał „czapą” Kozdroń. 11:15.

– Rzadko się spotyka tak wyrównaną rywalizację, trudno powiedzieć właściwie, że ktoś był lepszy. Cieszę się, że to już koniec, bo kosztowało mnie bardzo dużo zdrowia – uśmiecha się Frączek. Przetrzymał wszystko, nawet żywiołową radość – kilkunastu jego podopiecznych stworzyło żywy, podrygujący stos z ciał, a on był na spodzie…
Niecałe dwa lata temu zrezygnował z trenowania Karpat Krosno, rozczarowany decyzją o nieprzystąpieniu do I ligi ze względów finansowych. W miejscowości liczącej 593 mieszkańców w niespełna rok zbudował skuteczny team, który awansował do II ligi, a w tej chwili znalazł się w „czterdziestce” w Polsce (14 plusligowców + 14 I-ligowców + 12 półfinalistów). 22-24 kwietnia w turnieju półfinałowym zmierzy się z MCKiS Jaworzno, TSV Mansard Trans-Gaz Travel Sanok i MKS Andrychów.
– Dotąd nie wybiegałem zbyt daleko w przyszłość, nawet ten termin poznałem niedawno. To oznacza, że pozostało nam jeszcze co najmniej półtora miesiąca katowania – żartował Frączek z Podulką podczas konferencji prasowej. – Wiemy, że zrobiliśmy już dużo, a jednocześnie: że wszystko przed nami.

Bochnianie byli niepocieszeni, ale dla nich ten sezon też w sumie był udany: po raz pierwszy w historii zakwalifikowali się do play off, po sezonie zasadniczym zajęli drugie miejsce w grupie VI, teraz zostaną sklasyfikowani na trzecim.
Diametralnie inne nastroje panowały w pomarańczowym autobusie do przewozu dzieci szkolnych (opatrzonym stosowną tabliczką). Przyjechali nim kibice, którzy opanowali trybuny, prezentując zapożyczony, ale bogaty repertuar przyśpiewek. Nie wszyscy są z Niebylca; redaktor strony internetowej Neobusa, Tomasz Łotocki zwierza się, że jest rzeszowianinem, ale już dawno kibicuje ekipie z małej miejscowości w powiecie strzyżowskim.
– W „gimbusie” było nas czterdziestu, ale do tego może nawet trzydzieści osób przyjechało prywatnymi samochodami – opowiada Grzegorz Smela, 27 maja 2010 roku jeden z założycieli klubu, na początku trener i zawodnik. – Akurat na pewnym forum internetowym była dyskusja o Pawle Papke, który kończył karierę w Resovii – wspomina, jeszcze kwadrans po meczu pocierając twarz dłońmi, aby otrząsnąć się z emocji. – Napisałem żartem, że mógłby przyjść jeszcze pograć do Niebylca (a mieliśmy właśnie zgłaszać się do IV ligi). Ludzie na forum pytali: „a co to w ogóle?”, „a gdzie to?”. Teraz już nikt nie pyta.
PAWEŁ FLESZAR

CONTIMAX MOSiR Bochnia – NEOBUS RAF-MAR Niebylec 2:3 (25:22, 21:25, 25:21, 22:25, 11:15)
Stan rywalizacji: 2-3, Neobus zakwalifikował się do turnieju półfinałowego o awans do I ligi.
Sędziowali: Piotr Lenart (Będzin) i Robert Chojecki (Katowice). Widzów: 110.
CONTIMAX: Habel, Samborski, Stajer, Ściślak, Kącki, Zmarz oraz Luks (l), Konieczny, Wysocki, Jarzyna. Trener: Robert Banaszak.
NEOBUS: Wiczkowski, Podulka, Kozdroń, Pszonka, Matuła, Kwiecień oraz Głód (l), Procanin, Sąpór, Zieliński, Jakóbski. Trener: Krzysztof Frączek.

Komentowanie zablokowane.