Niefortunny pierwszy odcinek

Przez godzinę prowadzili piłkarze Cracovii w wyjazdowym meczu z GKS Katowice. Ostatecznie jednak pierwszoligowa inauguracja skończyła się dla nich remisem 1:1, bo bezradni wcześniej gospodarze wyrównali po strzale nastolatka.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Gdyby „Pasom” udało się dowieźć zwycięstwo, byłoby tym cenniejsze, że przyszło im walczyć na trudnym terenie, gdzie miejscowi kibice bez ustanku stwarzali presję głośnym dopingiem. Ponadto katowiczanie przyjęli ich na własnej połowie, ale dosyć ciasną defensywą z podwajaniem zawodnika przy piłce, a że goście wyszli z kolei wysokim pressingiem – obie drużyny zrazu były wzajemnie zaszachowane.
Krakowianom rozgrywanie piłki wychodziło gorzej niż przed tygodniem, w Bydgoszczy, lecz brak okazji bramkowych nadrabiali uderzeniami z dystansu. W 9. i 11. minucie próbom Bartłomieja Dudzica i Vladimira Boljevicia stanął na drodze Witold Sabela.
W 24. minucie nie miał jednak szans, bo Boljević przyłożył fantastycznie – z 30 metrów, pod poprzeczkę.

Przyjezdni zyskali spokój, którego brakowało przeciwnikom. Kiedy nawet wyszli we dwóch na jednego, to Przemysław Pitry zamiast obsłużyć kolegę, wyrzucił piłkę za linię końcową. W ostatniej minucie pierwszej połowy Marcin Pietroń ze strefy środkowej przejechał kilkadziesiąt metrów od prawej strony ku centrum i zza pola karnego kopnął nieznacznie obok słupka. Niedługo po przerwie natomiast wyłożył futbolówkę na linię „szesnastki” Dominikowi Kruczkowi, ale ten spudłował.
Generalnie, miejscowi prezentowali się dosyć bezradnie, a ich usiłowania nie przynosiły konkretnych efektów – na celne uderzenie czekali ponad godzinę.

Cracovia była lepsza, ale właśnie w drugiej części spotkania zaczęło się jej nieszczęście, w postaci… ciekawych ataków. Sporo szybkich, pomysłowych rajdów wyprowadzili zwłaszcza Dudzic, Boljević i Sebastian Steblecki, lecz zawsze brakowało jakiegoś istotnego niuansu: dokładnego lub posłanego w tempo podania, opanowania przy strzale.
Mogli zwiększyć przewagę i zyskać spokój jak w konfrontacji z Zawiszą, tymczasem w 89. minucie „Gieksa” wykreowała akcję meczu. Najpierw Pitry „czarował” po lewej stronie pola karnego, jednak dwukrotnie był blokowany, piłka trafiła na przeciwległą flankę do Bartłomieja Chwalibogowskiego, ten precyzyjnie zacentrował, a Arkadiusz Kowalczyk fantastycznie złożył się do przewrotki. Trafiony futbolówką z ośmiu metrów Krzysztof Pilarz, odbił ja instynktownie w prawo, ale nadbiegł Krzysztof Wołkowicz (który dowód osobisty odbierze dopiero 12 września) i wpakował ją do siatki.

W ten niezbyt fortunny sposób „Pasy” zaczęły I ligę i serial spotkań odbywających się co trzy dni. Następne, z Okocimskim Brzesko, rozegrają na stadionie krakowskiego Hutnika, w najbliższą środę, o godz. 17.
PAWEŁ FLESZAR

GKS Katowice – CRACOVIA 1:1 (0:1)
Bramki: Wołkowicz 89 – Boljević 24. Sędziował: Łukasz Szczech (Białystok). Żółte kartki: Napierała – Szeliga, Kosanović, Żołądź. Widzów: 3000.
GKS: Sabela – Farkaš, Beliančin (75. Kamiński), Napierała, Sobotka – Cholerzyński, Kruczek (58. Chwalibogowski) – Pietroń (77. Kowalczyk), Pitry, Wołkowicz – Rakels. Trener: Rafał Górak.
CRACOVIA: Pilarz – Struna, Żytko, Kosanović, Marciniak – Szeliga – Danielewicz, Steblecki, Štraus (85. Suvorov), Dudzic (83. Żołądź) – Boljević. Trener: Wojciech Stawowy.

Pozostałe wyniki i tabelę I ligi można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.