O Boże(nko), znowu się biją

Na II-ligową inaugurację spadkowicz z zaplecza ekstraklasy, AGH Oknoplast Kraków podjął ubiegłosezonowego triumfatora fazy zasadniczej w grupie C, AZS AWF Mickiewicz Katowice, i wyszarpał zwycięstwo 92:85, choć prowadził tylko niespełna cztery minuty.

Pierwsze punkty dla krakowian w nowym sezonie zdobył, lewą ręką po obiegnięciu tablicy, pozyskany ze Śląska Wrocław 21-letni Sebastian Bożenko. Choć zaświecił 2:0, bardzo długo wydawało się, że nie zacznie kariery w nowym klubie od sukcesu. Goście byli niezwykle umotywowani, stwarzali olbrzymią presję w obronie, począwszy od wyprowadzającego piłkę z własnej połowy Tomasza Zycha. „Idź po śladach! Difens! Napierdzielaj go!” – leciało z ławki rezerwowych, a ich opiekun Mirosław Stawowski skakał przy linii tak, że z kieszeni dżinsów wyleciał mu zegarek. Zdobyte piłki jego podopieczni dostarczali do przeciwnego kosza: z bliska Mariusz Piotrkowski, z obwodu zaś Wiktor Rajewicz – podwyższając na 18:24. W ostatniej sekundzie pierwszej kwarty Damian Dyrda zmniejszył różnicę do 21:24.
Bożenko z ośmioma punktami był wtedy najskuteczniejszy na placu, a biorąc pod uwagę jego rekordy z minionego sezonu (19 pkt w I-ligowym spotkaniu w Kutnie i 45 pkt w II-ligowym, w barwach rezerw Śląska – w Pleszewie) można było zastanawiać się, czemu nie próbował znaleźć sobie czegoś w wyższej klasie.
Miałem dobre momenty w pierwszej lidze, ale to były tylko momenty. Nie chciałem znowu grać po pięć, góra dziesięć minut – tłumaczy pochodzący z Oświęcimia Sebastian, który ze szkoleniowcem AGH, Wojciechem Bychawskim spotkał się już siedem lat temu, w kadrze Małopolski na ogólnopolską olimpiadę młodzieży. – Potraktowałem to jak wyzwanie. Znałem trenera; wiedziałem, że jest bardzo ambitny i po spadku będzie chciał od razu awansować; wiedziałem, że jest tu wszystko dobrze poukładane, odpowiada mi jego filozofia koszykówki.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Na początku drugiej odsłony Dyrda siłowym wejściem i półhakiem wyrównał na 24:24, potem Konrad Mamcarczyk dał gospodarzom 34:33, akcje były obustronnie dynamiczne, finalizowane wjazdami. Salwą trzech strzałów zza łuku (czwarty dołożył Rajewicz) uspokoił jednak grę Karol Leszczyński. Uzyskał w tym okresie 12 „oczek”, a katowiczanie w przerwie mogli cieszyć się rezultatem 42:52.
W ataku miejscowych widać było sporo chaosu i utratę dawnego atutu, rzutu zza linii 6,75 m – w pierwszej połowie zanotowali jedną udaną próbę na dziewięć. Na domiar złego, staw skokowy skręcił szybko Kamil Wójciak, a Jakub Czyż miał nawarstwiające się kłopoty z faulami.
Wprawdzie po kwadransie odpoczynku „Agiehowcy” zrobili run 7:0, który przedłużył się na 11:2 i odbił wynikiem 53:54, ale śląska ekipa przypomniała, że ona też ma I-ligowe apetyty. Wszak w kampanii 2018/19 zajęła pierwsze miejsce w grupie C po fazie zasadniczej, a latem wzmocniła się Mateuszem Migałą i Rajewiczem, którzy dzisiaj przynieśli jej 30 punktów, a teraz wraz z Piotrkowskim złożyli się na run 10:0. – Ależ ten Rajewicz jest bezczelny – westchnął z podziwem spiker, Dawid Kunc, kiedy 19-letni, niewysoki i szczupły playmaker sprytną penetracją zaświecił na tablicy 53:64.

Sebastian Bożenko wyjechał z Oświęcimia do Wrocławia w wieku 16 lat i wraz ze Śląskiem zdobył „srebro” w mistrzostwach Polski U-18, a w kategorii U-20 w trzech podejściach zgromadził komplet medali. Najwyżej ceni sobie ten… z najmniej cennego kruszcu. – To było w naszym wiodącym roczniku, najwięcej od nas zależało, zostałem też wybrany do piątki turnieju – opowiada. Do stylu AGH pasuje jak czekoladowa polewa do sernika. – Twarda obrona, często na całym boisku, dużo biegania – przytakuje. – To lubię i jestem do tego fizycznie przygotowany.
No… przynajmniej pasowałby do stylu, z jakim akademicy byli kojarzeni do tej pory. Dzisiaj rzadko można było zobaczyć dawną zorganizowaną defensywę, która w planowy, brutalny i konsekwentny sposób unicestwiała przeciwników, zwłaszcza na poziomie II ligi. Ciągle nie brakuje im za to waleczności i zażartości. Bijąc się o każdą piłkę (o niektóre po kilka razy zanim przekuli to w wymierny efekt) zbliżali się do przyjezdnych.
Sygnał do pogoni dał już na finiszu trzeciej części Bożenko. Po pauzie zrobiło się 70:72, a kilka minut później spadł z boiska za pięć przewinień Piotrkowski, który pomógł swojemu zespołowi odskoczyć na 72:78 i 76:80. Odtąd Mickiewicz wyraźnie stracił koncept w ofensywie, a choć los Piotrkowskiego podzielił wkrótce Mamcarczyk, to ciut wcześniej „trójką” zapewnił kolegom remis 82:82, a oni już się nie zatrzymali. Zych, który w tamtym okresie był motorem napędowym teamu, obsłużył Tomasza Deję, a Dyrda zebrał i po przewinieniu katowiczanina wyegzekwował dwa osobiste. Podobnie, mądrze i z opanowaniem, zachowali się Kacper Nowak i Bożenko. Kiedy ten ostatni trafiał wolne, przyjezdni protestowali, że zanim został sfaulowany popełnił błąd połowy, wynik zaś brzmiał 90:82. Rajewicz i Zych przeprowadzili tylko jego lifting, bo rozstrzygnięcie nie mogło się już zmienić.
– Bardzo trudny rywal, bardzo ciężki mecz, wygraliśmy go charakterem. Potrenujemy jeszcze i lepiej to będzie wyglądało – uśmiecha się uspokajająco Sebastian.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AGH OKNOPLAST Kraków – AZS AWF MICKIEWICZ ROMUS Katowice 92:85 (21:24, 21:28, 24:20, 26:13)
Sędziowali: Mariusz Krzewiński i Łukasz Łaziński. Widzów: 140.
AGH: Mamcarczyk 25 (2×3), Bożenko 20 (5 as., 2 prz.), Deja 16 (5 zb.), Czyż 6 (7 zb.), Zych 5 (12 as., 9 zb., 3 prz.) oraz Dyrda 16 (1×3, 10 zb.), K. Nowak 2, Medes 2, Jakubek, Wójciak, Jewuła. Trener: Wojciech Bychawski.
MICKIEWICZ: Piotrkowski 15 (9 zb., 4 as., 2 prz.), Leszczyński 15 (3×3, 7 as., 5 zb., 2 prz.), Migała 12 (4 zb., 2 prz.), Szczypka 9 (1×3), Majka 2 oraz Rajewicz 18 (3×3), Maślanka 8 (2 prz.), Stróżczyk 4, J. Nowak 2, Ściegienny. Trener: Mirosław Stawowski.

Pozostałe wyniki i tabelę II ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.