Obok Iriny Bogdanowej woda nie kapie

Po raz szósty z rzędu siatkarki AGH triumfowały w akademickich rozgrywkach w Małopolsce, tym razem pokonując w – 2/3 zaciętym i 1/3 jednostronnym – finale PWSZ Tarnów, 3:0.

Owa zaciętość to zresztą określenie umowne; przez dwie partie mecz był po prostu nierówny, co wywoływały sekwencje błędów, a oddawał wynik. W pierwszej było 3:0, 5:1, 6:5, 7:9, 9:9, 12:10, 11:13, 15:13, 15:15. U krakowianek wyróżniała się Alicja Leszek; prowokowana przyjacielskimi kpinkami przez Sabinę Podlasek, z którą przed rokiem występowały w Jedynce Tarnów – nie podejmowała żartów, ale odpowiadała „czapami”, atakami i serwisami. Sekundowała jej Marika Janota, mieszcząca się ścięciami – co często nie udawało się rywalkom – tuż przed linią końcową. Po drugiej stronie najczęściej punktowała Podlasek, a kiedy do jej asa Adrianna Sobczak dołożyła przytomną dobitkę, Małgorzata Ruszel zaś – zbicie – zrobiło się 16:19. Tyle że po uderzeniu z lewego skrzydła, ustawionej dzisiaj na przyjęciu, Sabiny Rusinek, Janota w pięciu podaniach zanotowała dwa asy, a Leszek dominowała przy siatce. Przy 22:19, przerwała im Sobczak, lecz reszta należała do Aleksandry Stachowicz i Anny Mysiak, kooperujących w bloku i na krótkiej.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

We wstępnej fazie drugiego seta „Agieszankom” trudno było przebić się przez linię: Podlasek, Adrianna Lewandowska, Ruszel, jednak przy 4:7 znalazła na nie sposób Alicja Nabielec, a później rękami nad taśmą zaczęła straszyć Leszek. 6:7, 8:8 i 15:9 – po następnej serii (znowu dwa asy) Janoty z pola serwisowego.
Zdjęła ją stamtąd dopiero Ruszel, przejmując na dłuższą chwilę mecz, gdyż jej atak z I linii, dwa z szóstej strefy i dwa asy, wraz z wejściami w pierwsze tempo Lewandowskiej złożyły się na remis, 17:17. Dalej jednak niezłą zmianę dała Anna Postrożny, przyjezdne popełniły trzy błędy – 19:17, 21:18 – a potem doskakiwały na 21:20, 22:21, 23:22. Fantazją w pogoni błysnęła Wioleta Sysło: stojąc za linią trzeciego metra, zwrócona częściowo przodem i prawym bokiem do lewego skrzydła, rzuciła za plecy taką wystawę, że Lewandowskiej pozostało ją klepnąć w wolny plac, a reszta obserwowała wszystko nie odrywając stóp od parkietu.
Dwie ostatnie akcje to obejście Leszek i niedokładne dogranie przeciwniczek. 25:22.

Przy ulewnym deszczu zaczął przeciekać dach hali Uniwersytetu Ekonomicznego, gdzie odbywał się finał. Najintensywniej krople spadały w sąsiedztwie linii bocznej i ławki rezerwowych zajmowanej przez PWSZ. Traf chciał, że kiedy na drugiego seta przeniosła się tam ekipa AGH – dość szybko przestało kapać. Jej trenerka Irina Bogdanowa słysząc żarty, że zahamowała upływ wody, uśmiechnęła się tylko: – Ja to czasem mam szczęście.
Zdarzenie jest jednak niezamierzoną metaforą jej sposobu prowadzenia drużyny, z którą zdobyła szóste mistrzostwo województwa z rzędu (przegrała tylko jeden finał, w swoim pierwszym – 2008 – roku pracy na uczelni). Mimo że gros uczestników często nie traktuje poważnie rywalizacji akademickiej, jej udaje się powstrzymać przesadne luzactwo podopiecznych.
Sylwetkę Bogdanowej przedstawialiśmy TUTAJ; obdarzona zgryźliwym poczuciem humoru, jest autorką najcelniejszej charakterystyki pewnego znanego krakowskiego szkoleniowca: „Poklepywaniem dziewczyn i opowiadaniem głupich kawałów nikt jeszcze formy nie zbudował„. Udaje jej się zaszczepić zawodniczkom sporo swojej ambicji, co dzisiaj wydatnie pomogło im w sukcesie, bo zespołowością i motywacją przerastały przeciwny obóz. – Zmobilizujcie się, bo jest końcówka! – pokrzykiwała na nie Irina w trzeciej odsłonie, kiedy przeważały 20:10, i to zdanie mogłoby chyba wystarczyć za cały akapit.
Różnica, od 5:4 do 13:4, powstała – jakżeby inaczej – przy podaniach Janoty, ze skaczącymi na prawej flance Stachowicz i Leszek, a także spokojnej postawie Marioli Perkosz z tyłu (mimo przejściowych problemów udźwignęła dzisiaj ciężar odpowiedzialności). Późniejszy rezultat – 14:8, 17:9, 22:10, 24:12, 25:14 – okrasiło jeszcze kilka asów z obu stron.

– We środę mieliśmy sparing i wydawało się, ze jesteśmy w gazie, ale dzisiaj już tego nie widziałem – kręcił głową opiekun PWSZ, Jan Salamon. – Mogę pochwalić, za grę środkiem, tylko Sysło i Lewandowską.
Jego team, podobnie jak AGH, od 14-16 kwietnia wystąpią w Rzeszowie na turnieju Strefy C – półfinałach akademickich mistrzostw Polski – gdzie będą walczyć o trzy miejsca kwalifikujące do majowych finałów AMP. Skład krakowianek jest niepewny; Rusinek wyjeżdża wkrótce prywatnie za granicę, a wiślaczki – Nabielec, Mysiak i Postrożny – 16.4 czeka bardzo ważna konfrontacja I-ligowa w Warszawie. Może za to dołączyć któraś z kilku nieobecnych ostatnio siatkarek.
Dzień finałowy ograniczył się do jednego z czterech planowanych spotkań. Mecz o trzecie miejsce odbył się w czwartek (opisywaliśmy go TUTAJ), o piąte został przełożony na najbliższy wtorek, na g. 18.30, kiedy UEK podejmie Politechnikę Krakowską, natomiast do rywalizacji o siódme nie przystąpiła reprezentacja Collegium Medicum, więc dziewczyny z Uniwersytetu Pedagogicznego zwyciężyły walkowerem, rozgrywając o dziewiątej rano wewnętrzny mini-sparing.
PAWEŁ FLESZAR

O 1. miejsce:
AKADEMIA GÓRNICZO-HUTNICZA – PWSZ Tarnów 3:0 (25:20, 25:22, 25:14)
Sędziowali: Tomasz Flis i Aleksandra Cul (Kraków).
AGH: Stachowicz, Rusinek, Mysiak, Nabielec, Janota, Leszek oraz Perkosz (l), Postrożny. Trener: Irina Bogdanowa.
PWSZ: Sysło, Pfeifer, Lewandowska, Podlasek, Ruszel, Sobczak oraz Zemełka (l), Bardo (l), Lipińska, Torbusińska. Trener: Jan Salamon.

O 3. miejsce:
UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI – AKADEMIA WYCHOWANIA FIZYCZNEGO 0:3, relacja TUTAJ

O 5. miejsce:
UNIWERSYTET EKONOMICZNY – POLITECHNIKA KRAKOWSKA
Wtorek, 18 marca, g. 18.30, hala przy ul. Rakowickiej

O 7. miejsce:
UNIWERSYTET PEDAGOGICZNY – COLLEGIUM MEDICUM UJ 3:0 (25:0, 25:0, 25:0)

Komentowanie zablokowane.