Odwróć tabelę – Dalin nie mdleje

Siatkarki MKS MOS wróciły dzisiaj do swojego matecznika – hali wielickiego gimnazjum – lecz to nie przerwało ich złej drugoligowej passy. Uległy drużynie z Myślenic, 1:3.

U gospodyń sporo było podczas tego meczu roszad personalnych, ale najpoważniejsza miała miejsce już jakiś czas temu – na skrzydło przeszła Magdalena Tyrańska, a na libero zastąpiła ją Aleksandra Urban, która kiedyś stwierdziła żartem, że była już w drużynie ustawiana na wszystkich miejscach, poza miejscem trenera. W ogóle nie znalazła się w składzie środkowa Alicja Nabielec – odzywająca się stara kontuzja pleców może jej zabrać resztę sezonu.
Wraz z Magdą wrócił natomiast jej eksplozywny atak. Była dzisiaj najlepszą punktującą MKS MOS, już w pierwszym secie wyrównując na 22:22, po tym jak Dalin długo przeważał: poczynając od serii serwisów Sylwii Topy – 17:12, potem 18:15, 20:17 i 21:20. Z czterech ostatnich punktów trzy padły jednak łupem przyjezdnych: najpierw Katarzyna Prośniak ścięła skutecznie, później przeciwniczki wymieniły się błędami (dotknięta siatka i autowa zagrywka), a sprawę zamknęła „czapą” Monika Filipek.

Przez lata, do tego sezonu, występował w myślenickiej ekipie siostrzany duet, Anna i Agnieszka Wojtanówny, teraz pałeczkę przejęły Izabella i Monika Gablankowskie, podobnie jak poprzedniczki – córki byłej siatkarki Dalinu. Imponuje zwłaszcza Monika, która urodziła się w sierpniu 1996 r., a nieźle radzi sobie na odpowiedzialnej pozycji rozgrywającej i nierzadko stwarzała koleżankom komfort zbijania na nieszczelnym bloku.
Najlepszy wspólny okres siostry miały w drugiej partii, wpasowując się w styl zespołu, który zgnębił wówczas przeciwniczki asami. Do dorobku sióstr dwa asy dołożyła Prośniak i aż trzy 17-letnia Topa (z czego dwa trafione w taśmę, po czym piłka przetoczyła się na druga stronę, obok zaskoczonych rywalek). – Początkowo puszczała na zajęciach straszne balony, więc kazałem jej serwować bardziej płasko, ale tego jej nie uczyłem, to raczej szczęście – śmiał się trener przyjezdnych, Jerzy Bicz (a Sylwia później  jeszcze raz „sprzedała farfocla” gospodyniom). Jego zespół prowadził raz więcej raz mniej, ale stale (7:4, 9:5, 10:7, 16:8, 16:14, 18:14, 18:16, 20:16, 22:17, 24:18, 24:21, 25:21).
Wynik trzeciego seta był odwrotnością wcześniejszego – wahał się, lecz wciąż większe aktywa były po stronie miejscowych. Na 15:8 odskoczyły po podaniach Pauliny Kerep i kontrach Tyrańskiej z Eweliną Warzechą (zamiast uderzać mocno, mądrze kręciła ręką). Potem przeważały 16:12, 18:13, 18:16, 21:16, 23:18, 23:20, 24:20, a w ataku i bloku pokazywała się Izabela Bałucka, m.in. wraz Tyrańską zdobywając w ten drugi sposób ostatni punkt (25:21).

Kiedy spiker odczytywał kolejność w grupie IV drugiej ligi, Jerzy Bicz dowcipkował z nim, że akurat tę tabelę powinno się czytać od końca. Można to rozpatrywać również poważnie: jego podopieczne,  nie otrzymujące za grę żadnych pieniędzy, na pewno nie prezentują się jak ostatnia ekipa klasyfikacji. Wyraźnym wsparciem jest dwójka starszych zawodniczek – Monika Szlachetka i Anna Woźniczka-Mleczek, ale przed wyzwaniami nie mdleją też młodsze i zupełnie młodziutkie.
Udowodniły to w trudnej czwartej partii, gdy wydawało się, że rywalki przejęły kontrolę nad wydarzeniami. Tak jednak było tylko do stanu 11:9, kiedy zespół gości na czele z agresywną nad siatką Prośniak zaczął odwracać rezultat (11:13, 12:15, 13:17, 18:19, 18:23, 19:24, 21:25), a na finiszu znowu błysnęła Topa, teraz trzema zbiciami z prawej flanki. Szkoleniowiec komplementował ją za skoczność i szybką rękę. – Do Świąt graliśmy coraz lepiej, potem zaszkodziła nam przerwa i po niej zaliczyliśmy fatalny mecz z Tomasovią. Teraz grudniowa forma powoli wraca – analizował.

Ze swoją młodzieżą przyjedzie ponownie do „Miasta Soli” już za kilkanaście dni, gdyż 1-3 lutego MKS MOS, triumfator jednej z grup eliminacyjnych, organizuje turniej finałowy mistrzostw Małopolski juniorek. Poza gospodyniami wezmą w nim udział Dalin, Sandecja Nowy Sącz, Jedynka Tarnów i MKS Andrychów. – Szykuje się bardzo ciekawa walka o trzy miejsca dające awans do fazy ogólnopolskiej. Silnych kandydatów na pewno jest więcej niż miejsc – uważa Jerzy Janeczek, prezes wielickiego klubu, prowadzący juniorki i pomagający Grzegorzowi Stareńczakowi przy seniorkach.
PAWEŁ FLESZAR

MKS MOS Wieliczka – DALIN Myślenice 1:3 (23:25, 21:25, 25:21, 21:25)
Sędziowali: Agata Łaz i Jarosław Wieruszewski (Wrocław). Widzów: 100.
MKS MOS: Borowska, Tyrańska, Bałucka, Suchan, Świeży, Świerczyńska oraz Urban (l), Antos, Klocek, Kerep, Warzecha, Durbas. Trener: Grzegorz Stareńczak.
DALIN: M. Gablankowska, Szlachetka, I. Gablankowska, Topa, Prośniak, Filipek oraz Woźniczka-Mleczek (l), Skałka. Trener: Jerzy Bicz.

Komentowanie zablokowane.