„Oklep” może być „kopem”

Losy trzeciego miejsca I Otwartego Podkarpackiego Turnieju w siatkówce plażowej rozstrzygnęły między sobą, w wyrównanej konfrontacji, krakowskie pary. Agnieszka Radkowiak i Magdalena Rapacz pokonały w dwóch setach Adriannę Szady i Annę Dziekan. Jeszcze bardziej zacięty był finał imprezy organizowanej przez DevelopRes. Magdalena Michoń-Szczytowicz z Agnieszką Pręgowską zwyciężyły w tie-breaku Barbarę Adamską i Magdalenę Olszówkę.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Ada Szady, rozgrywająca AGH Galeco Wisły, z którą w maju wywalczyła awans do I ligi, na piasek wychodzi incydentalnie. I zwykle… z zauważalnymi wynikami. Rok temu w parze z inną wiślaczką, libero Karoliną Tokarczyk triumfowały w akademickich mistrzostwach Małopolski („80 procent zasług miała Karola” – zaznacza Adrianna). Do ośrodka w  Leśnej Woli (poza piaszczystymi boiskami mieści m.in. stadninę koni i należy do właściciela DevelopResu, Ryszarda Walasa) przyjechała też z koleżanką z klubu, ale starego – Stali Mielec, której wraz z Anną Dziekan są wychowankami (Ania studiuje na krakowskiej AWF i pod szyldem tej uczelni występowały). Poza czwartym miejscem zapisały się nieformalnym mianem najwytrwalszego duetu imprezy – rozegrały najwięcej w stawce, siedem spotkań.
Zaczęły jednak od falstartu, wysokiej porażki z Kamilą Presz i Lilią Winiarską z Przemyśla. – Byłyśmy załamane, wydawało się, że to koniec – opowiada Adrianna (jej sylwetkę można znaleźć TUTAJ). – Ale od tej pory zaczęłyśmy wszystko „ogarniać”.

Określenie, które w młodzieżowym slangu służy do opisania każdej rzeczywistości, w tym wypadku oznaczało, że po przejściu na prawą stronę drabinki – turnieju rozgrywanego systemem brazylijskim – Ada i Ania zwyciężyły cztery razy z rzędu (wyniki znajdują się na dole tekstu). Najefektowniej „ogarnęły” konfrontację o wejście do półfinału – rewanż z Persz i Winiarską. Po początkowym prowadzeniu 3:12 i 5:2 dały się doścignąć na 6:6, ale dzięki świetnej serii serwisowej Dziekan (m.in. 3 asy) od 8:7 odskoczyły na 15:7. Szady odebrała przemyślankom resztki wiary szatańską sztuczkę – markując wystawę i posyłając piłkę „dyszlem” tuż pod linię końcową. Po jej asie zrobiło się z kolei 20:12, a po chwili 21:13 (o większości spotkań decydował jeden set do 21, a o pierwsze i trzecie miejsce rywalizowano do dwóch wygranych setów – do 15 każdy).

Dużo lepszy start miały Radkowiak i Rapacz, które idealnymi przykładami określenia – pasjonatki. Traktują siatkówkę hobbystycznie, ale i niezwykle poważnie; co roku wczesną wiosną zaczynają zajęcia na piasku – pod okiem Zenona Matrasa, II trenera AGH Galeco Wisły, pracującego też na ich macierzystym Uniwersytecie Jagiellońskim – a na zawody dotarły z Krakowa dzień wcześniej, żeby nie męczyć się zarwaną częściowo nocą. Rozgrywki zaczynały się dosyć wcześnie rano, Agnieszka i Magda zrazu zwyciężyły dwukrotnie, ale na drodze ich zakusom wejścia do półfinału z lewej strony drabinki stanęły  Olszówka i Adamska, wychowanki MOSiR-u Mysłowice, które w minionym sezonie reprezentowały w I lidze Silesię Volley, a trafiły do nowopowstałego, II-ligowego KS DevelopRes Rzeszów (sportkrakowski.pl pisał o nim m.in. TUTAJ).
Porażka 13:21 wytrąciła krakowianki z równowagi i w walce o półfinał po prawej stronie ulegały już 12:17 duetowi Katarzyna Warzocha (DevelopRes), Joanna Beda (Karpaty Krosno). Wówczas jednak Agnieszka zdobyła punkt na 13:17, a seria podań Magdaleny owocowała błędami tamtych. Po jej asie było 19:17, zachwiały się jeszcze (19:20), lecz wyrównała znowu Agnieszka (20:20), a dwa ostatnie „oczka” to skutek obron i kontr Magdy.

– To mecz, na który tu przyjechałyśmy – przed półfinałem mówiła ta druga pół żartem, pół serio. Obie nie ukrywały jednak, że konfrontacja z jedną z najsławniejszych rodzimych zawodniczek, a przy tym i znaną trenerką, Magdaleną Michoń-Szczytowicz jest dla nich sporym przeżyciem. Odebrały od niej – i mającej duże doświadczenie z występów w USA, Agnieszki Pręgowskiej – lekcję wyrachowanej „plażówki”. – I o to właśnie chodziło, nawet jeśli skończyło się „laniem”. Gdyby mi pozwolili wyjść przeciwko Julianie i Larissie, byłabym wniebowzięta, mimo świadomości, że mogę przegrać wszystkie sety do zera – zwierza się Magda.
– Takie spotkania czegoś nas uczą, ale przede wszystkim motywują; pokazują co roku jak daleko jesteśmy i że kawałeczek tej drogi możemy nadrobić. Mówiąc kolokwialnie: dostajemy „oklep” od nieporównanie silniejszego przeciwnika i jest on dla nas „kopem” do dalszej pracy. W ten sposób nigdy nie skończymy grać w siatkówkę, chyba że nasze rodziny nas zabiją, jak to przeczytają – podsumowuje ze śmiechem Agnieszka.

Również Szady i Dziekan dosyć wyraźnie uległy w półfinale Adamskiej i Olszówce, więc wkrótce zaczął się „wewnątrzkrakowski”, twardy bój o 3. miejsce. W pierwszej partii było 10:10, 12:12 i dopiero po zagrywkach Rapacz zrobiło się 14:12, a przy 14:13 sprawę zamknął aut rywalek. Tylko jednak na chwilę, bo w drugiej odsłonie to Adrianna i Anna uciekały, a reprezentantki UJ goniły (3:0 – serwisy Ani, 3:3, 6:4, 8:6, 9:7, 9:9). Moment, w którym Ada przełamała zbiciem blok, a potem po jej serwisie piłka już nie wróciła przez siatkę (od 10:10 do 12:10) wydawał się przełomowy, lecz podobne zachowania Magdy przyniosły remis (12:12), a później zachowaniami całej czwórki rządziły na równi błędy i udane zagrania. Koniec wyznaczył dopiero as Agnieszki na 17:15 i to ona podzieliła się z koleżanką trzystuzłotową premią.

Finał stał na dobrym poziomie, a w żadnym momencie nie dało się przewidzieć dalszego przebiegu zdarzeń. W pierwszym secie najpierw wysoko (5:1) przeważały mysłowiczanki, potem nieznacznie Michoń-Szczytowicz (9:8, 10:9), kiedy na odwrót zatrąbiła im blokiem Olszówka. W bardzo długiej akcji na 13:11 w pierwszoplanowej roli wystąpiła broniąca z wyczuciem kilka ataków Adamska, ona też skończyła kontrę na 15:11.
Siedmiokrotna medalistki mistrzostw Polski we wrześniu urodziła bliźniaki (okrążały dzisiaj boisko na podwójnym wózku pchanym przez tatę, byłego szkoleniowca kadry narodowej, Michała Szczytowicza) i trenuje od niedawna, więc można było spodziewać się kłopotów kondycyjnych. Zadała jednak temu kłam w finale drugiej partii, kiedy przy stanie 14:13 błyskawicznym padem obroniła piłkę, równie szybko zerwała się do niej i leciutko pchnęła tuż za siatkę. – Moja wytrzymałość jest bez zarzutu, a będzie jeszcze lepsza. Mam zamiar jeszcze długo grac na piasku, ile się tylko da! – przekonuje z uśmiechem Magda Michoń-Szczytowicz.
Wcześniej potwierdziła te słowa w tie-breaku, kiedy też bardzo wydatnie wspomagała ją pokrzykująca „lets go!” Agnieszka Pręgowska. To ona „trzepnęła” nad siatką piłkę w trzeci metr na 15:14, a szesnasty punkt podarowały im rywalki, które zaksięgowały 500 zł, a zwyciężczynie: 1000.

Agnieszka stanęła przed wyborem jednej z trzech dróg – pracy w dziedzinach architektury i urbanistyki, z których zrobiła dyplom na New Jersey Institute of Technology, zajęcia się „na pełny etat” siatkówką plażową, powrotu do Polski i występów w hali. Tę ostatnią możliwość otworzyły jej np. rozmowy o transferze do I-ligowego KSZO Ostrowiec Św. – Raczej tam jednak nie pójdę, choć trochę żałuję: fajny trener, fajne dziewczyny – mówi z niemal przepraszającym uśmiechem Pręgowska, która dwadzieścia ze swych 26 lat spędziła za oceanem. – Mam nawet mieszkanie w Warszawie i myślałam o choćby czasowym osiedleniu się tutaj, ale to w Stanach jest moje życie i moje rachunki…
– Kiedyś zmierzyłam się z mistrzyniami olimpijskimi, Misty May-Treanor i Kerri Walsh. Także dlatego marzę, żeby poważniej spróbować sił w profesjonalnej „plażowce” – dodaje z roziskrzonym wzrokiem, a jej słowa ładnie komponują się ze zwierzeniami krakowianek. – W tym sezonie zagram z Renatą Bekier na Grand Slam w Starych Jabłonkach, a potem najprawdopodobniej wyjadę do Kalifornii, gdzie można trenować i grać praktycznie przez cały rok.
PAWEŁ FLESZAR

Lewa strona drabinki – I runda: Adrianna Szady, Anna Dziekan (AZS AWF Kraków) – Kamila Presz, Lilia Winiarska (Polonia Przemyśl) 9:21, Agnieszka Radkowiak, Magdalena Rapacz (Uniwersytet Jagielloński) – Joanna Chmura, Monika Chmura 21:7; II runda: Radkowiak, Rapacz – Natalia Warzocha, Karolina Sikora 21:13; o wejście do półfinału: Radkowiak, Rapacz – Magdalena Olszówka, Barbara Adamska (DevelopRes Rzeszów) 13:21.
Prawa strona – I runda: Szady, Dziekan – Anna Myjak, Małgorzata Młocek 21:15; II runda: Szady, Dziekan – N. Warzocha, Sikora 21:14; III runda: Szady, Dziekan – Karina Róg, Magdalena Radoń 21:16; o wejście do półfinału: Radkowiak, Radoń – Joanna Beda, Katarzyna Warzocha 22:20; Szady, Dziekan – Presz, Winiarska 21:13.
Półfinały: Radkowiak, Rapacz – Magdalena Michoń-Szczytowicz, Agnieszka Pręgowska 10:21; Szady, Dziekan – Olszówka, Adamska 8:21.
O 3. miejsce: Radkowiak, Rapacz – Szady, Dziekan 15:13, 17:15; FINAŁ: Michoń-Szczytowicz, Pręgowska – Olszówka, Adamska 11:15, 15:13, 16:14.
Kolejność (wystartowało 12 par): 1. Michoń-Szczytowicz, Pręgowska, 2. Olszówka, Adamska, 3. Radkowiak, Rapacz, 4. Szady, Dziekan, 5. Beda, Warzocha, 6. Persz, Winiarska.

Skomentuj