Ola Wańczyk-wstańka

Finały kadetek stały się lustrzanym odbiciem finałów juniorek: znowu rozstrzygający mecz był dreszczowcem, acz największe emocje ogniskowały się w innych setach. Tym razem triumfowały siatkarki Sandecji Nowy Sącz, a gospodynie zajęły drugie miejsce.

Wcale jednak się na to nie zanosiło, bo przez większość pierwszego seta dzisiejszej konfrontacji Maraton Krzeszowice prowadził niezagrożenie. Dobrze – na siatce, ale i w zagrywce – prezentowały się obie jego środkowe, Katarzyna Bociek i Agnieszka Wójcik, wypuszczane przez Klaudię Satorę, która dwa razy sprytnie też kiwnęła. Swoje dokładała Maja Bodzęta, a wynik roziwijał się jednostajnie – 1:3, 3:4, 8:4, 11:5, 11:7, 15:, 17:19, 17:12, 20:12, 22:13, 24:14, 25:15.
Druga partia zrazu przebiegała podobnie; po bloku Wójcik i serwisach Bociek (w tym as) zrobiło się 9:4, ta pierwsza dwukrotnie przerywała też rywalkom ścięciami, gdy zbliżały się na 1 punkt. Kiedy natomiast sądeczanki wyrównały z 14:10 na 14:14, Satora (zza linii końcowej) i Bodzęta (ze skrzydła) wyciągnęły na 17:14 i 19:15. Na finiszu starała się jeszcze Sylwia Janusz (zbicia na 21:20 i 24:21), lecz dwie inne akcje sądeczanki zepsuły, a niezawodna była Maja, najpierw wchodząc z szóstej strefy (23:20), a później kończąc seta z lewej flanki na prawie czystej siatce, gdyż Satora wystawiła jej – oddawaną darmo przez rywalki – piłkę pierwszym odbiciem.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Na starcie duże problemy przeżywała reprezentantka Polski, Aleksandra Wańczyk, którą miejscowe nękały na różne sposoby: taktycznymi podaniami oraz blokiem, w którym całkiem nieźle spisywała się Kinga Kret. Najbardziej zaś deprymowała ją libero Magdalena Nowak, broniąc ze stoickim spokojem jej potężne ciosy. W dwóch pierwszych odsłonach, poza krótkimi momentami, Ola zupełnie nie była sobą, wyrzucała w aut nie tylko ataki i serwisy, ale posłała tam nawet piłkę przebijaną oburącz.
I nagle spektakularnie odzyskała równowagę, jak wańka-wstańka, a wraz z nią od trzeciego seta zaczęły odwracać się też losy konfrontacji. Teraz to ekipa gości – napędzana przez łomoczącą ze skrzydła Wańczyk – uciekała (0:2, 2:5, 4:8, 7:10, 14:16, 15:18, 16:19, 18:20), a krzeszowiczanki musiały gonić (4:5, 7:8, 11:10, 14:12, 18:19, 20:20). Maratonki wyszły jeszcze na 22:21, popsuły to, wybroniły trzy z rzędu uderzenia Oli (23:23), lecz w dwóch następnych akcjach liderka Sandecji kiwała (24:25), a długą wymianę zakończyła potężnym ścięciem (24:26).

– Wtedy zobaczyłem, że przejmujemy kontrolę, bo wcześniej kiepsko to wyglądało – zwierzał się Tadeusz Wcześny, który obecnie szkoli w Nowym Sączu młodzież, m.in. właśnie „złote” kadetki, ale w minionej dekadzie dwukrotnie awansował też do II ligi z seniorkami (2001 i 2010). Komplementował dwie młodziczki, Magdalenę Wojtę, której nie zadrżała ręka przy podaniach w końcówce trzeciej partii i Monikę Olbrycht, prawie całe spotkanie pożytecznie spędzającą na prawym skrzydle. A symbolem postawy drużyny jest dla niego libero Agnieszka Cięciwa. – Widać było po niej, że nic się nie układa, bo głowę miała zwieszoną, a z czasem robił się z niej coraz większy cwaniak – opisywał.
W czwartym secie przyjezdne głowy miały już bardzo wysoko – 0:3, 1:5, 3:7, 4:11, 5:12, 8:12, 12:15, 12:19, 13:21, 16:21, 17:22, 17:24, 18:25. Wańczyk tradycyjnie wspierała reprezentacyjna rozgrywająca Karolina Szczygieł, poważną opcją ofensywy stała się również druga przyjmująca Sylwia Janusz, młodsza siostra Marcina Janusza, siatkarza wypożyczonego ze Skry Bełchatów do Wkręt-metu AZS Częstochowa.

Przez 2/3 tie-breaka losy się ważyły(1:0, 2:1, 2:4, 4:5, 5:7, 7:8, 8:8, 9:8), po ścięciu Bodzęty gospodynie po raz ostatni prowadziły – 10:9. Walczyły o każdą piłkę tak zawzięcie, że niedługo zderzyły się we trójkę i Agnieszka Dymacz, która zanotowała w tej fazie kilka skutecznych akcji, została na parkiecie, zwijając się z bólu (10:10). – Twarda jesteś, dasz radę – poklepywała ją Magda Nowak. I faktycznie, po przerwie na żądanie, Agnieszka wróciła na boisko. Szczelny blok sądeczanek trwale zmienił jednak rezultat –  10:14, po asie Bociek odżyły nieco nadzieje (12:14), lecz zgasiła je Wańczyk (12:15).
Sandecja awansowała bezpośrednio do ćwierćfinału, którego będzie gospodarzem, 15-17 marca, kiedy zawita do niej mistrz opolszczyzny – NTSK Nysa, a także dwie drużyny z 1/8 finału (jest nadzieja, że wystąpi wówczas ich kontuzjowana ostatnio skrzydłowa, Patrycja Gomułka).
Turniej 1/8 zorganizuje właśnie krzeszowicka ekipa, podejmując 22-24 lutego: Jedynkę Kluczbork, MOSM Tychy i Trójkę Leżajsk. Z kolei Poprad Stary Sącz, który zajął w Małopolsce trzecie miejsce, wyjedzie w tym terminie do Jarosławia, gdzie zawody urządzi zespół występujący pod szyldem MKS San-Pajda II Łańcut. Stawkę uzupełnią Politechnika Częstochowa i SMS II LO Opole.

Poprad wymieniany był nawet wśród kandydatów do pierwszej lokaty, jednak szanse na nią stracił po piątkowej porażce z Maratonem (opisywaliśmy to TUTAJ) i sobotniej z Sandecją (wszystkie wyniki znajdują się pod tekstem). Dzisiaj zdobywał promocję ciężką przeprawą; najpierw w niespodziewanym tie-breaku z Jedynką Tarnów (zakończonym rezultatem 15:13), a później w konfrontacji z Pogonią Proszowice, wprawdzie wygranej 3:0, ale trwającej blisko półtorej godziny. W zrzutce na bilety do Jarosławia najwięcej włożyły wtedy do kapelusza Małgorzata Barszcz i Klaudia Gut.
PAWEŁ FLESZAR

MARATON Krzeszowice – SANDECJA Nowy Sącz 2:3 (25:15, 25:21, 24:26, 18:25, 12:15)
Sędziowali: Zdzisław Śpiewla i Mateusz Kopecki (Kraków). Widzów: 80.
MARATON: Satora, Bodzęta, Bociek, Kret, Dymacz, Wójcik oraz Nowak (l), Maj. Trener: Marta Kurek.
SANDECJA: Szczygieł, Wańczyk, Choma, Jasińska, Janusz, Koszyk oraz Cięciwa (l), Olbrycht, Wojta. Trener: Tadeusz Wcześny.

Pozostałe wyniki – niedziela: Poprad Stary Sącz – Jedynka Tarnów 3:2 (25:13, 23:25, 25:12, 17:25, 15:13), Poprad – Pogoń Proszowice 3:0 (33:31, 25:15, 25:22); sobota: Sandecja – Pogoń 3:0 (25:10, 25:14, 25:20), Pogoń – Jedynka 3:1 (25:18, 26:28, 25:22, 25:20), Sandecja – Poprad 3:1 (19:25, 25:18, 25:19, 25:22), Maraton – Jedynka 3:0 (25:19, 25:12, 25:20); piątek: Maraton – Pogoń 3:0 (25:14, 25:17, 25:15), Sandecja – Jedynka 3:0 (25:9, 25:11, 25:15), Maraton – Poprad 3:1 (25:18, 13:25, 25:21, 25:23).
Kolejność: 1. Sandecja 4 mecze, 8 pkt, sety 12:3; 2. Maraton 4, 7, 11:4; 3. Poprad 4, 6, 8:8; 4. Pogoń 4, 5, 3:10; 5. Jedynka 4, 4, 3:12.

Komentowanie zablokowane.