Ostatni akt części pierwszej

Dzisiaj komisja licencyjna PZPS zdecydowała, że Stal zachowa licencję na występy w I lidze. To jednak nie musi oznaczać końca problemów mieleckiego klubu.

Sprawa toczyła się blisko pięć miesięcy, powstała na wniosek Kancelarii Radke, reprezentującej menedżera Piotra Jóźwiaka i sześć zawodniczek, jego podopiecznych. Najdokładniej opisaliśmy ją TUTAJ, kiedy nastąpił przedostatni akt – komisja za radą biura prawnego Związku zwróciła się do stron sporu o odpowiedzi w formie oświadczeń.
– Ze względu na przesuwane terminy, konieczne uzupełnienia dokumentacji, a także analizę całości przez biuro prawne, znowu się to przeciągnęło – opowiada Paweł Wachowiak, przewodniczący komisji. Zebrała się ona dzisiaj, a członkowie podjęli decyzję w głosowaniu. – Była jednomyślna: sprawa jest tak zagmatwana, że wykracza poza nasze kompetencje. Powstał spór, którego rozstrzygnięcie nie tylko nie leży w naszej gestii, ale moglibyśmy kogoś nim skrzywdzić, a ponadto nasza decyzja mogłaby ściągnąć jakieś reperkusje prawne na komisję.

Wydawało się, że wspomniane oświadczenia mogą być jakimś przełomem, jednak stało się przeciwnie. – Jedne odpowiedzi przeczyły drugim; nic nie trzymało się ciągu logicznego – mówi Wachowiak. – To postępowanie toczyło się naprawdę bardzo długo, zbadaliśmy różne kwestie, lecz pozostało zbyt wiele niewiadomych. Musi to rozstrzygnąć sąd i takie rozwiązanie będziemy sugerować w odpowiedzi przesłanej do Kancelarii Radke.
Przewodniczący konkluduje, że komisja nie znalazła dostatecznych powodów odebrania licencji mieleckiemu klubowi i w tym sezonie – o ile wcześniej nie zapadnie wyrok sądowy, do którego musiałaby się odnieść – raczej nic się nie zmieni. – Choć ta sprawa, lub przynajmniej niektóre jej aspekty, mogą wrócić przy kolejnym procesie licencyjnym, przed następnym sezonem – uważa.

Menedżer i siatkarki byli chyba przygotowani, że postępowanie przed komisją nie zapewni im zwrotu zaległości. Jóźwiak wyjawia, że reprezentująca ich kancelaria Radke przygotowała już dokumentację do pozwów. – Teraz sprawę będzie rozpatrywał prawdopodobnie Sąd Polubowny przy PZPS – wyjaśnia. – Nasz prawnik nie wyklucza również przyszłych pozwów przeciwko temu, który podpisywał umowy w imieniu klubu, a nie był do tego upoważniony. Trzeba sobie uświadomić, że dziewczyny zostały nabite w butelkę. Poza tym, jeśli te umowy są nieważne, bo zawarły je nieupoważnione osoby, to dlaczego były honorowane przez klub przez część sezonu 2011/12, zanim pojawiły się zaległości. Rozumiem, że dzisiaj komisja nie może to rozwikłać, ale problem powstał we wrześniu, kiedy dała sobie wejść na głowę i przyznała licencję Stali SA, mimo że ugody z zawodniczkami poprzedniego nie były zawarte.

Stal zatrzyma więc licencję, ale dalej stoi przed nią perspektywa procesu sądowego sądowego i ewentualność wypłaty zaległości w razie niekorzystnego wyroku. Nieoficjalnie wiadomo, że poza wspomnianą szóstką pozwy chcą złożyć także niektóre inne dawne mieleckie zawodniczki.
Poza tym już od dawna sytuacja jest opłakana. Po opisywanych przez nas odejściach siatkarek i pozyskaniu nowych ostatniego dnia okienka transferowego (można o tym przeczytać TUTAJ), do składu wróciła też po kilku tygodniach libero Daria Michalak. Niedługo później jednak rezygnację złożył trener Piotr Sobolewski, a po tygodniu zarząd klubu zawiesił jego żonę, kapitana drużyny, Małgorzatę Sobolewską. – Nie chcę uzasadniać tej decyzji, tak postanowiliśmy wcześniej na zarządzie i tego się trzymamy – mówi Magdalena Gembal, wiceprezes Stali SA. – Próbujemy dogadać się z menedżerem Piotra i Małgorzaty co do warunków rozwiązania kontraktów z nimi.

Działacze proponowali poprowadzenie zespołu Edwardowi Sroce, który był zaangażowany w centralne szkolenie młodzieży, pracował także m.in. w Stali Stalowa Wola i Orkanie Nisko. Sroka jednak nie zgodził się, pozostaje jedynie konsultantem i pomaga niekiedy Mateuszowi Przystasiowi – specjaliście od odnowy biologicznej, który pełni zadania trenerskie (choć podczas meczów zasiada na ławce formalnie jako masażysta, a przerwy w grze sygnalizuje sędziemu kapitan).
Wśród tych wszystkich perturbacji jedno się rozstrzygnęło – w marcu i kwietniu drużyna będzie musiała bronić się przed spadkiem z I ligi, grając mecz i rewanż z dwoma przeciwnikami: Spartą Warszawa oraz kimś z dwójki: Wieżyca Stężyca i Budowlani Toruń (mają 3 punkty przewagi nad Wieżycą). I właśnie Budowlanych mielczanki podejmą w najbliższą sobotę o godz. 17 w przedostatniej kolejce rundy zasadniczej.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.