Ostatni wieczór na Ruczaju

Na pożegnanie III-ligowych rozgrywek w Krakowie, siatkarki Salosu pokonały Iskry Grybów, 3:0. W klubie są już przymiarki do przyszłego sezonu.

Mecz zaczął się tradycyjnie w piątek o g. 20.15, a tuż potem Judyta Olipra schodziła z zagrywki przy stanie 5:1. Dalej było 8:2, 10:3, a po serii podań Karoliny Kubackiej i bloków Olipry z Dominiką Bednarczyk – 15:6. Ekipa gości zaczęła jednak poczynać sobie śmielej; dwa asy Martyny Matuły były zapowiedzią większej ilości błędów krakowianek, których niemoc przerwała dopiero przy stanie 15:12 Wioletta Maślanka. Przyjezdne coraz lepiej też broniły, ale po chwili znowu nie mogły się przebić na lewym skrzydle, co skutkowało wynikiem 21:13, 23:14, 25:16.
W drugim secie as „Rolki” Kubackiej zaowocował prowadzeniem 10:6, zaraz 11:6, ale rywalki znowu zmniejszyły dystans i utrzymywały go (11:8, 14:11, 16:13, 17:15), a w ich szeregach coraz lepiej atakowała Karolina Motyka. Po kiwce Katarzyny Angielskiej i ciosie Agnieszki Szafraniec różnica wzrosła (20:15), lecz paradoksalnie stanowiła dla Iskier hasło do jeszcze szybszej pogoni. Na jej czele stała Matuła, ostro serwując i przytomnie wystawiając (choćby „dyszlem”). Na dodatek miejscowe pomyliły się trzykrotnie i na tablicy pojawiło się 20:18, a po chwili niespodziewane – 21:21. Nastąpiła wtedy bardzo długa wymiana, skończona przez Żanetę Jewułę – „wybierana” dotąd przez grybowianki w polu, teraz obiła im ręce przy siatce. Taśma przyjezdnych, krótka Kubackiej i as Justyny Cebuli wyjaśniły sytuację – 25:21.
Trzecia partia zmierzała do rychłego finału, przy mocnych uderzaniach Szafraniec, kierunkowych – po prostej – Jewuły oraz agresywności na siatce Magdaleny Cieplińskiej było 4:1, 4:3, 7:3, 7:5, 15:5 i 18:7. Grybowianki jeszcze raz się poderwały – 18:10, 22:15 – jednak złudzenia odebrała im dwoma ścięciami Maja Krzysiek, która w tej części wyszła na lewej flance (zaczęła spotkanie na prawej), a zamknęła sprawę asem Szafraniec – 25:15.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Dla Salosu był to ostatni w tym sezonie mecz w hali na Ruczaju, czekają go jeszcze dwa wyjazdy, do Kęt i Krynicy. Najprawdopodobniej zajmie piąte miejsce (tabela znajduje się w linku pod składami), wywołujące niedosyt, bo przedsezonowe rachuby zakładały kwalifikację do czwórki, a w niej walkę o miejsca pozwalające na udział w fazie ogólnopolskiej. Krakowianki w tym sezonie grały jednak z mniejszym powodzeniem, a i szczęściem. W I rundzie, w której odbywał się jeden mecz z każdym przeciwnikiem, z czołówki miały u siebie tylko Skawę Wadowice, która odniosła wtedy komplet 11 zwycięstw, a na wyjazdach musiały rywalizować pozostałymi trzema drużynami, jakie ostatecznie je wyprzedziły: Popradem Stary Sącz, Maratonem Krzeszowice i Cordią Plus Zator. I poniosły komplet porażek 1:3.
Nie można stwierdzić, że Salosianki padły ofiarą złego systemu, bo trzeba by sprawdzić, jakby się spisały, gdyby był on inny, ale są na pewno przykładem, jak jest on niesprawiedliwy. Najuczciwszym rozwiązaniem jest rywalizacja każdy z każdym, kiedy każdego przeciwnika podejmuje się u siebie i gra u niego na wyjeździe. Ligę w takiej formule wymyślili 126 lat temu Anglicy i sprawdziłaby się ona także w tym sezonie w Małopolsce. Notabene – jeszcze przed schyłkiem XIX wieku Anglicy wprowadzili degradację, której również brakuje w III lidze (kobiet i mężczyzn), przez co wszystkie konfrontacje II rundy o miejsca 5-12 są towarzyskie, a de facto – taka była też część spotkań w I rundzie.

Wracając do Salosu, narodziły się w nim już pewne plany na następny sezon. – Chciałbym wzmocnić skład na kilku pozycjach. Od kwietnia będziemy się rozglądać za zawodniczkami; organizować castingi – wyjaśnia trener Michał Flaszowski.
Trwają też przymiarki do zmiany hali, bo obecna przy Strąkowej nie zawsze bywała gościnna, a apogeum nastąpiło, gdy w pewien piątek siatkarki dowiedziały się, że następnego dnia nie może w niej zagrać, gdyż obiekt został wynajęty. Ciągle żyje pomysł związku z krakowską Koroną.
Proponowałem tam nawet coś w rodzaju fuzji; wystawienie wspólnej drużyny w III lidze, ale stwierdzili, że mają zbyt wiele własnych grup w innych dyscyplinach. Natomiast jest szansa, żeby urządzać w ich hali przy Kalwaryjskiej zajęcia raz w tygodniu, a w sobotę mecz – opowiada prezes Salosu, ks. Krzysztof Pyzik. – Jest też szkoła na Bieżanowie, z dużą salą, gdzie moglibyśmy odbywać pozostałe zajęcia. Na wszystko trzeba jednak pieniędzy.
Na koszulkach zawodniczek pojawiło się niedawno logo firmy IMS Budownictwo. – Zafundowali stroje nam i juniorkom, współfinansują niektóre inicjatywy klubu, ale nie są sponsorem strategicznym czy tytularnym. Mam nadzieję, że takiego uda nam się jeszcze znaleźć – podsumowuje ksiądz prezes.
PAWEŁ FLESZAR

SALOS Kraków – ISKRY Grybów 3:0 (25:16, 25:21, 25:15)
Sędziowali: Piotr Filipek (Kraków) i Janusz Wojdyła (Gorlice).
SALOS: Olipra, Maślanka, Bednarczyk, Krzysiek, Jewuła, Kubacka oraz Nowak (l), Gratkowska (l), Cebula, Szafraniec, Angielska, Cieplińska. Trener: Michał Flaszowski.
ISKRY: Matuła, Motyka, Obrzut, Klaudia Litawa, Kinga Litawa, Dyl oraz Filip (l). Trener: Jerzy Udziela.

Pozostałe wyniki i tabelę III ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.