Oszczędna hala, a nie zagrywka

Niesztampowo przebiegała rywalizacja siatkarek Krakowskiej Akademii z Uniwersytetem Rolniczym: gospodynie w pierwszym secie zdobyły 14 punktów, w drugim dwa razy więcej, lecz spotkanie 2:0 wygrał UR.

„Rolnicza” odskoczyła na 5:11 po serwisach Katarzyny Migdał, blokach jej koleżanek i kontrach wyprowadzanych przez Dominikę Kiełbasę, dwa sezony temu rezerwową rozgrywającą Szóstki Biłgoraj. Potem było 7:11, 10:13, kiedy nastąpił drugi zryw: zagrywała Edyta Kęder – wychowanka Wisły Kraków, która krótko występowała także w tutejszej Armaturze, pod kierunkiem obecnego szkoleniowca reprezentacji uczelni, Janusza Zachary – a „czapowała” Migdał. Po tym jak Kiełbasa trafiła w linię przebiciem oburącz wynik brzmiał 10:17, za chwilę 11:19, 13:23, a ustaliła go Migdał – 14:25.
W szeregach Akademii brakowało Karoliny Zaremby. – Ma kontuzję kręgosłupa i chyba nie zagra już w tym sezonie. Szkoda, bo pomogłaby nam w przyjęciu, a na pewno w ataku – żałował jej trener, Marek Mroczek.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W drugiej partii przestawił na lewe skrzydło Karolinę Tysarczyk, a po jej serwisach przeciwniczki oddawały piłki „darmo”, kontry zaś zaowocowały prowadzeniem 6:2. Koleżanki naśladowały Karolinę, przewaga się utrzymywała (7:4, 9:5, 12:7 – podania Natalii Pięty), jednak zniknęła znienacka, kiedy za linię końcową poszła Migdał, a z przodu rządziła Kęder (12:12). Odtąd rezultat zmieniał się nieznacznie – 14:13, 14:15, 16:15, 16:18, 18:18, 20:20, 22:22 – aż gospodynie zyskały trzy setbole. Dwa z nich obroniła Magdalena Motyka (co ciekawe, manierą wykonania zagrywki odrobinę przypomina słynnego Włocha, Andreę Sartorettiego – zaczyna rozbieg stojąc bokiem do boiska), a kiedy dwukrotnie przypomniała o sobie Migdał – było 26:27. Potem jeszcze to ona wyrównała na 28:28, kolejne „oczko” jej zespół dostał w prezencie za błąd rywalek, a na finał – po obronie – ścięła Ewa Tabor.
– W drugim secie zepsuliśmy chyba czternaście serwisów – kręcił głową Janusz Zachara, który jest ponadto kierownikiem studium WF Uniwersytetu Rolniczego. – Dlatego nie będę mówił przed rewanżem, że nasz awans jest przesądzony. Przy pracy z dziewczynami nigdy w takich w takich sprawach nie jestem przekonany… A już akademicka siatkówka jest zupełnie specyficzna; dobrze gra się do sesji, a po feriach trzeba szukać formy.

Rewanż odbędzie się 19 marca o g. 20, w oddanej niedawno do użytku, oryginalnej hali UR przy ul. 29 listopada. Jest to tzw. hala pasywna – niezwykle oszczędna – dzięki termoizolacji oraz specyficznemu systemowi wentylacyjnemu jej zapotrzebowanie na energię ma wynosić tylko 10% normalnego!
A przy tym jest przestronna; w przyszły wtorek równolegle na dwóch sektorach odbędą się konfrontacje: siatkarek z KA i siatkarzy z AWF. – Mieliśmy tam dopiero cztery treningi, teraz będzie debiut meczowy – mówi Zachara. Zwycięzca rywalizacji zmierzy się z lepszym z pary PWSZ Nowy Sącz – Politechnika Krakowska (w pierwszym spotkaniu, w poniedziałek w Krakowie, górą były sądeczanki, 2:0) o piąte miejsce akademickich mistrzostw Małopolski. Daje ono awans do turnieju Strefy C – półfinałów mistrzostw Polski.
Harmonogram rozgrywek półfinałowych siatkarek można znaleźć TUTAJ i TUTAJ, a wyniki – TUTAJ. Natomiast harmonogram siatkarzy – TUTAJ, a wyniki – TUTAJ.
PAWEŁ FLESZAR

KRAKOWSKA AKADEMIA – UNIWERSYTET ROLNICZY 0:2 (14:25, 28:30)
Sędziowali: Zdzisław Śpiewla i Andrzej Nowakowski (Kraków).
KA: Kałużna, Wawro, Socała, Tysarczyk, Pięta, Szteniowicz oraz Florczak (l). Trener: Marek Mroczek.
UR: Kiełbasa, Tabor, Kęder, Ziemba, Motyka, Migdał oraz Nowak (l). Trener: Janusz Zachara.

Komentowanie zablokowane.