Oszczędności również na boisku

Piłkarze Wisły zaliczyli piąty z rzędu w T-Mobile Ekstraklasie mecz bez porażki. Ten fakt oraz wynikający z niego jeden punkt dopisany do tabeli są jedynymi pozytywami bezbramkowego, wyjazdowego remisu krakowian z Lechią Gdańsk.

Wprawdzie na początku, po dośrodkowaniu Marko Jovanovicia, obok bramki kopnął Patryk Małecki, ale wiślacy – przytępieni przez wysoki pressing gospodarzy – atakowali rzadko i niemrawo. Natomiast rywale mieli więcej animuszu, tyle że ich strzałom brakowało albo celności, albo siły, a do świetnej centry Piotra Brożka nie doszedł jeden z partnerów. Najciekawsza była akcja, kiedy Mateusz Machaj dostał podanie z głębi pola, przyjął piłkę podbijając ją i uderzył z powietrza – bardzo lekko, podając właściwie Siergiejowi Pareice. Z kolei najbardziej niebezpieczną sytuację sprokurował ten ostatni, wdając się w drybling na własnym polu karnym, niemal tracąc futbolówkę na rzecz Ricardinho Mendesa i wreszcie ekspediując ją za linię końcową.

Goście największe aktywa zanotowali w 37. minucie, kiedy Kamil Kosowski posłał piłkę po ziemi na wolne pole, jednak golkiper Lechii, Michał Buchalik wygrał pojedynek biegowy z Rafałem Boguskim i na 25. metrze wybił nogami. Za moment Łukasz Garguła wypuścił w „szesnastkę” Małeckiego, który trafił do siatki, lecz arbiter odgwizdał dyskusyjnego (na powtórce telewizyjnej wiślak był w linii z obrońcą) spalonego. „Guła”, po kontuzji odniesionej na finiszu przygotowań, wystąpił po raz pierwszy w rundzie wiosennej i wyraźnie – w innych sytuacjach – brakowało mu dokładności i wyczucia.
Po przerwie niewiele się zmieniło; gdańszczanie mieli inicjatywę, próbowali konstruować kombinacyjne akcje, jednak brakowało im wykończenia i piłka albo mijała bramkę, albo leciała zbyt lekko, by sprawić kłopoty Pareice. Ten zresztą był czujny i sparował również soczysty wolej Luisa Deleu oraz płaskie uderzenie w długi róg Pawła Buzały, który w tej samej, 62. minucie, znalazł się ponownie w doskonałej pozycji, ale ledwo sięgnął futbolówkę i ta wtoczyła się do rąk Estończyka.

Klub z Reymonta kontynuuje program oszczędnościowy, ostatnio zostało zwolnionych osiem osób, choć niekoniecznie generujących duże koszty: pracowników marketingu, biura prasowego, sprzątaczki, magazynier…
Jeszcze mniej sensowne oszczędności pokazali jego piłkarze dzisiaj na boisku. Prawie nie strzelali… We wspomnianej 62. minucie Lechia miała w tym elemencie bilans 6 celnych na 17 oddanych, a Wisła 0 na 2.
Po ostatnim gwizdku wynosił on – odpowiednio 6 na 22 i 2 na 5. Poprawił go nieco Cwetan Genkow, który najpierw, w 73. minucie po kiksie obrońcy uderzał z ostrego kąta, jednak Buchalik wyszedł do niego i piąstkował piłkę. Natomiast w 82. minucie Bułgar główkował już na wprost bramki, ale w sam jej środek, a golkiper pewnie złapał.
Kolejne spotkanie ligowe czeka Wisłę w Krakowie, 7 kwietnia o g. 17.15, przeciwko Piastowi Gliwice.
PAWEŁ FLESZAR

LECHIA Gdańsk – WISŁA Kraków 0:0
Sędziował: Marcin Borski (Warszawa). Żółte kartki: Pietrowski, Deleu – Sobolewski. Widzów: 13 937.
LECHIA: Buchalik – Deleu, Janicki, Bieniuk, Brożek – Surma, Pietrowski, Wiśniewski – Ricardinho (86. Kacprzycki), Buzała, Machaj (80. Duda). Trener: Bogusław Kaczmarek.
WISŁA: Pareiko – Jovanović, Głowacki, Chávez, Jaliens – Sobolewski, Wilk – Małecki, Garguła (86. Chrapek), Kosowski (63. Sarki) – Boguski (64. Genkow). Trener: Tomasz Kulawik.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.