Oszustwo fizjoterapeutki i trenerki

Główne rozstrzygnięcie Orlen Finału Mistrzostw Polski siatkarek plażowych można było przewidzieć dawno i łatwo, za to mecz o 3. miejsce potoczył się zgoła niecodziennie.
„Plażówka” jest dyscypliną bardzo wrażliwą na różnorodne kaprysy aury, ale nawet w niej nie zdarza się przerywanie tie-breaka przy stanie 10:9, ze względu na trzech spadochroniarzy opadających na boisko centralne…

Wylądowali szczęśliwie i precyzyjnie, nie zrobili nawet zbyt wielkich dziur w placu gry i po niespełna pięciu minutach mecz został wznowiony. Wydawało się, że złamie to kręgosłup pogoni Karoliny Baran i Jagody Gruszczyńskiej, które tuż przed wymuszoną pauzą zbliżyły się z 6:10 na 9:10. I faktycznie pierwszy punkt po przerwie zdobyły Agnieszka Wołoszyn i Aleksandra Zdon, ale tamte szybko wyrównały na 11:11, a potem z 11:13 na 13:13. Agnieszka z Olą miały jeszcze meczbola, lecz kolejne punkty zdobywały Karolina, Jagoda, a ostatni to uderzenie Wołoszyn w taśmę.
16:14. Przegrane zostały na piasku, skulone, z twarzami w dłoniach i ramionami trzęsącymi się od płaczu. Były bardzo blisko medalu i dały z siebie mnóstwo. To zresztą dlatego doszło do opisywanego spadochronowego antraktu, który zaplanowany był na początek finału, ale poprzedzająca konfrontacja bardzo się przeciągnęła. Zrazu walka była w niej niezwykle zacięta, a w drugiej partii Agnieszka doznała kontuzji stawu skokowego. Opatrywano ją wprost na boisku, wróciła do gry z zaciśniętymi zębami, w zapamiętaniu utykała coraz mniej, aż wreszcie zerwała bandaż ze stopy.

Finał przebiegł zupełnie bez historii, zresztą jak prawie cały – poza krótkimi fragmentami – występ Moniki Brzostek i Kingi Kołosińskiej na mistrzostwach Polski. Być może jest jakaś recepta na pokonanie naszego eksportowego duetu, ale w ośrodku przy Bulwarowej w Krakowie nikt jej nie znalazł. Na pewno trzeba by zagrać bez błędów, co Wołoszyn i Zdon udawało się przez wstępnych kilkanaście akcji półfinału.
MVP finałów, Brzostek wraz z Kołosińską, w dobrym stylu i z pełnym zaangażowaniem, odebrały co swoje i ruszyły znowu na trasę międzynarodowych turniejów (najbliższy przystanek – Long Beach). Natomiast sytuacja ich rywalek z ostatniego spotkania, Martyny Wardak i Joanny Wiatr, brzmiała jak logiczna łamigłówka. Można pierwszy raz w życiu awansować do finału mistrzostw Polski, ale mieć już na koncie (w tym składzie) złote medale? Można – cztery lata temu nie zorganizowano czempionatu, a tytuły przyznawano na podstawie rankingu z turniejów w trakcie sezonu, wygranego przez Martynę i Asię.
Teraz też zresztą przystąpiły do MP rozstawione na pierwszym miejscu, ale spodziewano się, że ulegną koalicji siatkarek szkolonych centralnie. One jednak sprawiły dzisiaj dwie niespodzianki – wyrzuciły z czwórki Dorotę Strąg i Katarzynę Kociołek, a z finału: Baran i Gruszczyńską, czyli dwie pary z kadry narodowej.

A kiedy tak długo uprawia się siatkówkę, jak one, naprawdę można odczuć wagę osiągniętego sukcesu.
– Super!
– Zajebiście!!
– Cały czas ściskałem kciuki.
– Słyszałaś, jak krzyczałam?
Wardak długo po półfinale odbierała manifestacje sympatii i uznania. – Inaczej niż rok temu, postawiłyśmy mocno na ten sezon, jeździłyśmy na prawie wszystkie turnieje, więcej razem trenowałyśmy. Doszłyśmy do wniosku, że może to być już ostatnia okazja na zdobycie medalu. Mamy przecież plany zawodowe… – zwierza się Martyna, fizjoteraputka, pracownik Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Joanna jest trenerką, zajmuje się młodzieżą w łódzkiej Szkole Mistrzostwa Sportowego i reprezentacją juniorek.
Będą grać po mnie, to my im wtedy zrobimy tak…” – w piątkowe popołudnie można było podsłuchać, jak Wardak namawia się z partnerką przed dzisiejszym ćwierćfinałem.
– O czym ja to mówiłam? Nawet nie pamiętam – śmieje się. – Nie no, znam naszą taktykę. Wymyśliłyśmy, żeby trochę oszukać statystyki. Kiedy serwowały na mnie, rezygnowałam z mojego ulubionego ostrego ataku po skosie, kosztem prostej i dłuższego plasu po przekątnej – podsumowuje Martyna Wardak, która w indywidualnym rankingu PZPS za rok 2015 zajęła pierwsze miejsce, gromadząc 923 punkty.
PAWEŁ FLESZAR

O poprzednich dwóch dniach żeńskich mistrzostw można przeczytać TUTAJ i TUTAJ, a o dwóch dniach rywalizacji mężczyzn TUTAJ i TUTAJ.

Orlen Finał Mistrzostw Polski siatkarek plażowych
o wejście do półfinału: Martyna Wardak, Joanna Wiatr – Dorota Strąg, Katarzyna Kociołek 21:19, 21:17; Aleksandra Zdon, Agnieszka Wołoszyn – Aleksandra Baron, Magdalena Szczytowicz 21-19, 22-20;
półfinały: Wardak, Wiatr – Jagoda Gruszczyńska, Karolina Baran 21:19, 21:18; Monika Brzostek, Kinga Kołosińska – Zdon, Wołoszyn 21-13, 21-10;
o 3. miejsce: Gruszczyńska, Baran – Zdon, Wołoszyn 19-21, 21-13, 16-14;
finał: Brzostek, Kołosińska – Wardak, Wiatr 21:10, 21:11.

Komentowanie zablokowane.