Ożywczy prądek w dłoni Judyty

W drugoligowym meczu, który wywołał spore emocje nie tylko przebiegiem, ale i otoczką, siatkarki Solnej Wieliczka pokonały I-ligowy SMS Szczyrk, 3:0.

W „Solnym Mieście” niespodziewanie pojawiła się pierwsza drużyna Szkoły Mistrzostwa Sportowego, występująca na co dzień na zapleczu ekstraklasy, złożona głównie z dziewcząt z rocznika 1998, wraz z całym sztabem szkoleniowo-medycznym. A paradoks urósł piętrowy, gdyż do Węgrowa na spotkanie I ligi pojechała drużyna SMS II, złożona z młodszych dziewcząt i grająca normalnie o klasę niżej, która powinna dzisiaj być w Wieliczce. Trener SMS I i kadry juniorek, Wiesław Popik tłumaczy tę niezwykłą zamianę względami organizacyjno-logistycznymi. Reprezentację Polski kadetek, na którą składają się dziewczyny z SMS II ma bowiem niedługo na Białorusi prestiżowy turniej EEVZA. – Po meczu w Węgrowie drużyna zostanie na Podlasiu, we wtorek ma jeszcze zaplanowany sparing, a potem pojedzie na Białoruś – mówi. – Szkoda byłoby organizować podwójny wyjazd w tamtą stronę, oszczędziliśmy czas i pieniądze, co też jest ważne.
Tyle że przypomina to wystawianie do ringu przed samą walką boksera wagi cięższej niż przewidziana wcześniej. Dzisiaj Solna obroniła się we własnej hali, natomiast Grupa Azoty PWSZ Tarnów, która pojechała do Szczyrku na prośbę władz SMS w czwartek, 19 listopada, na mecz rozgrywany awansem z 19 grudnia, i też musiała się zmierzyć z pierwszoligowym zespołem – uległa mu 2:3 i straciła 2 punkty. We wszystkich innych przypadkach teamy czołówki grupy IV drugiej ligi (także wieliczanki i tarnowianki w pierwszej rundzie) rywalizowały z SMS II i dosyć łatwo zdobywały trzy punkty.

– Uważam to za skandal. Choćby dlatego, że ani my, ani nikt inny nie mógłby sobie na to pozwolić. Po szkole mistrzostwa oczekiwałabym mistrzostwa także w sferze zasad! – denerwuje się trenerka Solnej, Katarzyna Wąsowska. Nawiązuje do Przepisów Sportowo-Organizacyjnych PZPS, które nakładają na kluby mające drużyny rezerw w niższej lidze obowiązek wyznaczenia przed sezonem tzw. trzonu – dziesięciu siatkarek (siatkarzy), nie mogących występować w niższej lidze. Po I i II rundy te „dziesiątki” mogą być weryfikowane, ale w danych okresach powinny być respektowane. Jak dowiedzieliśmy się od pierwszego sędziego spotkania, Marcina Lewa, ta reguła nie dotyczy jednak SMS, który nie musiał dzisiaj przedstawiać mu takiej listy.
Cała sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby SMS wystawiał tę samą, silniejszą drużynę przeciwko wszystkim przeciwnikom walczącym o ten sam cel (czy to miejsca w play off, czy o utrzymanie) – czyli stwarzał wszystkim identyczne warunki rywalizacji. W tej chwili natomiast instytucja utrzymywana ze środków publicznych stała się nieobiektywnym elementem rozgrywki pomiędzy klubami, które często funkcjonują dzięki prywatnym pieniądzom działaczy, czy uzyskanym z trudem od sponsorów.
– To niesprawiedliwe – mówi Wąsowska. – Poza tym nikt nas o tym nawet nie powiadomił wcześniej. Słyszałam, że zespół z Tarnowa zobaczył, z kim zagra dopiero na rozgrzewce. Nam się udało, prywatnymi kanałami, dowiedzieć w piątek. Ale też zaskoczenie było olbrzymie, bo po pięciosetowym środowym meczu z ŁKS Łódź dałam dziewczynom czwartek wolny. Na dodatek SMS I to przeciwnik z innej ligi, zupełnie nam nieznany. Szczęśliwie, dzięki pomocy znajomych trenerów z I ligi udało się zdobyć w ostatniej chwili jakieś materiały i przygotować taktycznie.

Pociągnęło to za sobą jeszcze jeden niecodzienny aspekt: po raz pierwszy Katarzyna Wąsowska po rozgrzewce, w której tradycyjnie uczestniczyła, nie ubrała spodni od dresu, nie zdjęła zupełnie ochraniaczy na kolana, tylko stała cały czas gotowa do wejścia. – Umówiłyśmy się z dziewczynami, że dadzą mi sygnał, gdyby potrzebowały mojej pomocy – opowiada trenerka, która w tym sezonie jeszcze nie zagrała.
Sygnał nie przyszedł, choć w pierwszej partii i fragmentach trzeciej gospodynie miały spore problemy. Na inaugurację juniorskie reprezentantki odskakiwały na 1:3, 5:7, 6:9. Ryzykowały serwisem, nie ustępowały wieliczankom na siatce, skuteczna na skrzydle była Natalia Murek, córka słynnego siatkarza, Dawida. Potrafiły też zniwelować prowadzenie Solnej (15;12, 17:14, 22:19), obroniły dwa setbole i same miały swojego (25:26). Wówczas jednak zepsuły serwis i atak, a Katarzyna Świeży, która dała dzisiaj dobrą zmianę, skutecznie skontrowała. 28:26.
– Mamy młody zespół, dla którego jest charakterystyczne, że jeśli nie skończy ze skrzydła, to nie uciągnie w ważnym momencie – wyjaśnia szkoleniowiec SMS. – Po drugiej stronie stały jednak dużo bardziej doświadczone zawodniczki.

To między innymi Iwona Urbanik, która coraz sprawniej gubiła wysoki blok „Szkoły”: 23 razy uruchomiła środkowe, Martę Świerczyńską i Aleksandrę Król, urozmaicając to kiwkami w środek placu. Po jednej z nich w drugiej odsłonie miejscowe wyszły na 15:8, a przewagę zbudowały dzięki podaniom Magdaleny Tyrańskiej (2 asy) i Świerczyńskiej (jeden), „czapom” i kontrom, rozpoczynającym się nierzadko od obron Weroniki Olipry. I dosyć pewnie ją utrzymywały – 17:10, 20:13, 22:15, 25:18 – z drobnymi „zatarciami” ( 17:13, 22:17).
Wiesław Popik wymienił przed trzecim setem pół „szóstki”, w tym rozgrywającą. Jego podopieczne odrobiły straty przy 6:3 i 12:8; po asach Martyny Świrad (14:14) i Oliwii Michalak (15:16) odwróciły nawet zapis i zaświeciły na tablicy 15:17 i 16:18. Po „przejściu” za linię końcową pomaszerowała jednak Judyta Gawlak i powtórzyła przeżycia z poniedziałku i środy (opisywaliśmy je TUTAJ i TUTAJ) – jej podania nie zawsze były ostre, niekiedy wręcz bezpieczne, ale na piłce zostawiała przesłanie: „wróć do mnie jeszcze”, bo kontynuowała serię do 22:18. – Ma jakiś prądek w ręce – śmieje się Wąsowska.
W ostatniej akcji, na 25:20, w głównych rolach wystąpiły dwie najjaśniejsze postaci sobotniego wieczora: dwukrotnie wyhamowująca natarcia przeciwniczek Świerczyńska i Magda Żochowska, która wtedy posłała sprytny, ni to plas, ni to kiwkę po prostej, a w sumie zdobyła 20 punktów (dane znajdujące się w tekście i przy składach, otrzymaliśmy dzięki uprzejmości statystyka SMS). Kibice skandowali: „I liga, I liga, Wieliczka!”, a trenerka zwierzała się: „Dziewczyny są dla mnie bohaterkami. Mimo że w ciągu sześciu dni musieliśmy zagrać trzy mecze, zmagać się z różnymi kłopotami i niespodziankami, to nawet jeśli raz zdarzyła się porażka – dzięki nim z całego tego okresu wychodzimy z podniesionym czołem”.
PAWEŁ FLESZAR

SOLNA Wieliczka – SMS Szczyrk 3:0 (28:26, 25:18, 25:20)
Sędziowali: Marcin Lew i Paulina Chamerska-Lemiech (Rzeszów). Widzów: 400.
SOLNA: Urbanik 3 pkt, Stojek 2, Świerczyńska 13, Żochowska 20, Tyrańska 4, Król 7 oraz Olipra (l), Świeży 5, Gawlak. Trener: Katarzyna Wąsowska.
SMS: Michalewicz 2, Różański 3, Świrad 9, Michalak 12, Murek 11, Różyńska 3 oraz Stenzel (l), Żurawska (l), Nowicka 2, Bartkowska 3, Lipska 2, Ad. Muszyńska 1, Al. Muszyńska 1, Sobiczewska 1. Trener: Wiesław Popik.

Komentowanie zablokowane.