Środkiem do celu

AGH Galeco Wisła w meczu 17. kolejki, który był jednocześnie ligowym debiutem jej nowego trenera, Marcina Wojtowicza, pokonała Tomasovię Tomaszów Lubelski 3:0 (25:22, 25:16, 25:9). Do wyrównanej walki w hali przy Reymonta doszło tylko w pierwszym secie. Sporo punktów dla tomaszowianek atakami z obiegnięcia zdobywała Katarzyna Chmiel, nieźle spisywały się skrzydłowe z Edytą Gęślą na czele. Kiedy jeszcze udało im się obroną i blokiem zatrzymać Sandrę Biernatek, objęły prowadzenie 11:10 i 12:11, a po wyhamowaniu Magdy Jagodzińskiej – 17:16 i 18:17.
Mimo poprawnego przyjęcia, akcje gospodyń na ogół nie miały wówczas tempa. Najlepiej – z wyjątkiem 2-3 błędów – z takimi piłkami radziła sobie Paulina Stojek, a dodatkowo przy jej serwisie wiślaczki opanowały sytuację, wychodząc na prowadzenie 21:18 i utrzymując je w rezultacie końcowym, a w całym finiszu (od 18:18) cztery ataki sfinalizowała Biernatek.
Czytaj dalej »

Rachunek prawdopodobieństwa Wisły

Krótki zapust – mawia się na Podkarpaciu, kiedy szybsze Święta Wielkanocne, a więc i Wielki Post, skracają karnawał. Tylko nie wiadomo, co tym krótkim zapustem będzie dla piłkarzy krakowskiej Wisły. Czy urlopy, które właśnie się skończyły, czy okres przedsezonowych treningów, który – w zależności od optyki – potrwa tylko 31 (mecz o Superpuchar z Legią Warszawa) lub 35 (pierwsza konfrontacja ze Standardem Liege) dni. – Nie uprzedzajmy faktów; w ubiegłym roku głosy były podobne, bo zaczynaliśmy 17 stycznia, najpóźniej ze wszystkich, a okazało się, że to optymalny okres – zastrzega trener Białej Gwiazdy, Kazimierz Moskal. – Dlatego poczekajmy na efekty, jakie przyniesie czekająca nas teraz praca.

Wiślacy nie wracają do zajęć „na sucho”; podczas urlopów realizowali rozpiski ćwiczeń – głównie bieganie i siłownia – jakie otrzymali w grudniu od sztabu szkoleniowego. Czytaj dalej »

Pogoni się nie dogoni

Po ciekawym, a chwilami także zaciętym, meczu II ligi siatkarek Pogoń Proszowice pokonała MKS MOS Wieliczka 3:0 (25:21, 25:13, 25:21). – W nagrodę za ambicję należał im się jeden set – komplementował ktoś przyjezdne. Zaimponowały obserwatorom w trzeciej partii, kiedy po zagrywkach Kai Rydzyńskiej gospodynie prowadziły 6:1, 7:2, więc wydawało się, że pogrzebały już przeciwniczki i tylko udeptują ziemię nad nimi. Tymczasem wieliczanki zerwały się do walki, ofiarnie broniły zaciekle dopingowane przez kilkunastu swoich kibiców (zaopatrzonych w bęben i jednakowe niebieskie koszulki z napisem „nieliczni, ale fanatyczni”). Czytaj dalej »

Adam Nowik: Kasuję część przeszłości

Najbardziej doświadczony i utytułowany, obok Bartłomieja Soroki, zawodnik Wandy Instal. I chyba najszybszy jej transfer. W przedsylwestrowy piątek został zgłoszony w PZPS, w poniedziałek po Nowym Roku pojawił się na pierwszym treningu krakowskiego zespołu, a w sobotę po Święcie Trzech Króli zadebiutował w jego barwach w I lidze. Przybył też kolejny zwolennik budowy północnej autostradowej obwodnicy Krakowa, gdyż do hali przy Ptaszyckiego dojeżdża ze Śląska, gdzie mieszka z żoną i dwójką dzieci. – Żartuje pan, a ja nigdy nie patrzę w ten sposób na przeciwności – podkreśla Adam Nowik, 36-letni, mierzący 205 cm środkowy. – Do wszystkiego się można przyzwyczaić. Trasa zajmuje mi półtorej godziny, czasem dwie, gdy są gorsze warunki. Najbardziej uciążliwy jest wyjazd ze Śląska po południu. Potem idzie już dość gładko.
– Podróże ma pan we krwi. Urodził się pan w Węgorzewie, tuż przy granicy z Obwodem Kaliningradzkim – do Żor, w których pan osiadł, przejechał pan prawie całą Polskę. Czytaj dalej »

AGH Galeco Wisła w nowym nurcie

– Cel się nie zmienia, ciągle jest nim awans do I ligi. A po turnieju w Katowicach wierzę, że realne jest jego spełnienie – przekonywał dzisiaj Tomasz Piotrowski, zastępca kierownika sekcji siatkówki, przedstawiając nowego trenera II-ligowej drużyny AGH Galeco Wisły, Marcina Wojtowicza. Jak mówi Piotrowski – wchodzący w skład trzyosobowego zarządu sekcji z ramienia Galeco, gdzie jest szefem marketingu – zatrudnienie Wojtowicza w zastępstwie za przebywającego na zwolnieniu lekarskim Lesława Kędrynę, nastąpiło w środę, 4 stycznia, a jego kontrakt trwa do końca sezonu. Jest w nim jednak zapisana opcja przedłużenia na kolejne trzy lata. – Będzie to uzależnione od paru czynników, ale osiągnięcie awansu nie jest warunkiem – wyjaśnia Piotrowski, potwierdzając, że wprawdzie umowę Wojtowicz zawarł formalnie z klubem, lecz jej gwarantem finansowym jest i będzie Galeco.
To zmiana, bo dotąd szkoleniowca dla drużyny ligowej zapewniała Wisła, a jak się wydaje – jest jedną z przesłanek poważniejszych przesunięć. Używając nomenklatury siatkarskiej: Galeco staje się pierwszym rozgrywającym w sprawach ligowego zespołu.
Czytaj dalej »

Turniej z dzieckiem na ręku

– Chcemy pokazać, że można coś tu zrobić. Wiadomo jaki Kraków jest ligowo w naszej dyscyplinie. Odstaje… – uważa Adam Kot, organizujący z grupą kolegów IV Mistrzostwa Polski Sędziów Siatkarskich. – Nie sposób jednak tylko narzekać. Lepiej pochwalić się tym, co mamy.
Impreza jaka odbędzie się w Solnym Mieście w Wieliczce będzie towarzysko-sportową, ale niezależnie od wyniku rywalizacji powinna szerzej uzmysłowić coś, co arbitrzy z Krakowa i Małopolski już wiedzą – jak poważnie liczą się w kraju.

Turniej zwieńczą wybory przewodniczącego Wydziału Sędziowskiego Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Stanie do nich urzędujący szef, krakowianin Andrzej Lemek i będzie faworytem. Czytaj dalej »

Hajde na Wandę

Wanda Instal Kraków w pierwszoligowym spotkaniu uległa BBTS Bielsko-Biała 1:3 (24:26, 25:21, 27:29, 21:25). Widowisko godne było inauguracji nowego siatkarskiego roku w Krakowie; długimi okresami zacięte, chwilami na wysokim poziomie. – Najładniejszy mecz jaki widziałem w tym sezonie; w duchu biłem brawo obu drużynom – zwierzał się trener zwycięzców, Przemysław Michalczyk. Czytaj dalej »

Futbol nie zna zakazów

Artykuł ukazał się w „Przeglądzie Sportowym” z 7 kwietnia 2005 r.

Wadowicki ryneczek, noszący imię Jana Pawła II. W Bazylice Ofiarowania Najświętszej Marii Panny podniosła msza za duszę zmarłego kilka dni temu Ojca Świętego. Przed świątynią drżą płomyki kilkuset różnokolorowych zniczy, mnóstwo lampek stoi też nieopodal – przy ścianie domu, w którym urodził się Karol Wojtyła. Trochę hałasują samochody na przecinającej plac trasie Kraków – Bielsko-Biała, ale spacerujący po skwerze ludzie są skupieni i poważni.

Zgoła inny nastrój panował w tym miejscu przed prawie osiemdziesięciu laty, gdy pewnego dnia sześcioletni Karol i o rok młodszy Jerzy Kluger zaczęli podchody do drzemiącego na ławce policjanta. Czytaj dalej »

Mistrzowski rzut

Kiedy 21 lat temu paru nastolatków w niewielkim miasteczku na Podkarpaciu kupowało po dwa bilety na jeden seans, chodziło o kolejny łyk marzeń, o których już było wiadomo, że się nie spełnią. Marzeń, że własne pokraczne usiłowania na koszykarskim parkiecie uda się przekuć w wymierny efekt. 
Polska od ponad roku dyszała z emocji w kontakcie z kapitalizmem; autokary wycieczkowe wracające z Wiednia i Berlina wypluwały legiony ludzi wiozących telewizory i magnetowidy, na bazarowych stołach leżały dziesiątki tysięcy kaset z kopiowanymi po piracku filmami, które wymieniało się z właścicielem stoiska (za pierwszą/pierwsze płaciło się kaucję znacznie przewyższająca wartość, a następne wypożyczało oddając poprzednie). Kina opustoszały. Czytaj dalej »

Najlepsza teściowa na świecie

Artykuł ukazał się w „Magazynie Sportowym”, dodatku do „Przeglądu Sportowego” z 6 stycznia 2006 roku

Masażysta egzekwujący rzuty rożne lepiej od Macieja Żurawskiego, fizjolog przemycający przez granicę pisma pornograficzne, lekarz uganiający się po boisku z blokiem betonu w torbie. To krakowska Wisła, inna niż w telewizyjnych transmisjach i na czołówkach codziennych gazet.

Najchętniej wspominaną klubową anegdotką jest podróż na mecz z Lechem w Poznaniu, przed pięcioma laty. Po obiedzie w podkrakowskiej restauracji, wszyscy wsiedli do autokaru, policzono zawodników, kierowca zamknął luki bagażowe i ruszył. – Nagle coś się tłucze w spód autobusu – opowiada kierownik drużyny, Marek Konieczny. – Kierowca stwierdził, że to pewnie jakiś kamień i jedzie dalej. Wreszcie dzwoni moja komórka, a w słuchawce jęczy Kamil Kosowski: „Kiero, litości! Jadę zamknięty w bagażniku”. Wszedł tak głęboko w poszukiwaniu torby, że nikt go nie zauważył.
Czytaj dalej »