Kazimierz Moskal: szczęście w Wiśle

Niewielu było bardziej nieinwazyjnych i bezkonfliktowych ludzi w piłkarskiej Wiśle ostatnich kilkunastu lat niż Kazimierz Moskal. Najbardziej jednak stresujący z zawodów – trenerski – każdemu jest w stanie odebrać nerwy. Nawet takie uosobienie spokoju jak obecny szkoleniowiec Białej Gwiazdy, teraz niekiedy drażliwie reaguje na niektóre pytania. Choćby takie, czy obecny okres przygotowawczy nie jest zbyt krótki. – Wszyscy, już przed czasem, oceniają, że długość jaką przyjęliśmy jest zła – mówi Moskal. – Nie tylko od dziennikarzy to słyszę, zabierają głos byli, znani trenerzy. Poczekamy, zobaczymy. Byłem spokojny i jestem, nie wydaje mi się, żebym był bardziej nerwowy niż dawniej, ale każdy ma jakąś swoją granicę, której nie pozwoli przekroczyć. Każdego można wyprowadzić z równowagi. Najgorszy okres, kiedy było naprawdę ciężko mam za sobą. To było jesienią, gdy nagle zostałem pierwszym trenerem, a jednocześnie nie wiedziałem, co mnie czeka w przyszłości. To były zdecydowanie trudniejsze chwile niż teraz. Czytaj dalej »

W oczekiwaniu na pozytywnego kopa

Dzisiejsze zajęcia wiślaków na obiektach w Skotnikach skończyły się szybkim „dziadkiem” kilku piłkarzy i dwóch trenerów, ale wcześniej były dosyć monotonne. Od 9.30 – co godzinę inna z czterech grup – zawodnicy biegali wokoło sztucznego, otwartego boiska. W antraktach pobierano im z palców krew, której analiza wskaże stopień ich wytrenowania. Pomocnik krakowskiej drużyny, Cezary Wilk uśmiechał się przemierzając kolejne kilometry. – Nie, nie, to chyba jakiś przypadek – protestuje żartobliwie. – Ciągle pan to widział? To raczej grymas na twarzy, niż uśmiech. Aż tak biegać nie lubię, żebym się śmiał…
– Grymas zmęczenia?
– To był bieg do kresu wytrzymałości organizmu. Czytaj dalej »

Fighter

Fama głosi, że Sylvester Stallone napisał scenariusz „Rocky’ego” w ciągu trzech dni. Nie ma się co nabijać z „Włoskiego Ogiera” – bez tego filmu kino byłoby nudniejsze i uboższe, a pisząc dłużej pewnie i tak nic lepszego by nie stworzył. Gdyby miał jednak ambicję i umiejętności, aby swojej historii nadać głębię, postaciom zaś – wielowymiarowość, być może już w połowie lat 70. wyszłoby mu coś w rodzaju „Fightera”. Czytaj dalej »

Bojaźliwi niech siedzą w domu

Wywiad ukazał się w „Magazynie Sportowym”, dodatku do „Przeglądu Sportowego” z 27 lutego 2004 roku

Legenda złotego skoku w Sapporo ciągle żyje, tak jak żywotny jest jedyny polski zwycięzca zimowej olimpiady. Przybyło lat i kilogramów, uwiera bagaż życiowych doświadczeń, ale Wojciech Fortuna pozostał energicznym człowiekiem, który niegdyś zadziwił świat skoków narciarskich. Czytaj dalej »

Impreza na rollercoasterze

Mistrzostwo Małopolski juniorek zdobyły siatkarki Pogoni Proszowice o czym przesądziła już inauguracja 10-meczowego, odbywającego się w Krzeszowicach, trzydniowego turnieju. Pokonały wówczas 3:1 MKS MOS Wieliczka, który uplasował się ostatecznie na drugiej pozycji.
Dzisiaj Pogoń przypieczętowała tytuł pokonując, 3:0, Jedynkę Tarnów. W pierwszej odsłonie to rywalki ciągle prowadziły (Dariusz Pomykalski, trener Pogoni: „Obijały nam ręce w ataku, długo nie umieliśmy nic na to poradzić„). Ozdobą były pojedynki nad siatką Czytaj dalej »

Są takie dni w tygodniu…

Koszykarze Wisły AWF ulegli u siebie Turowi Bielsk Podlaski 46:62. Przed tym meczem krakowianie nieznacznie wyprzedzali w tabeli przeciwników, mających jeden rozegrany mecz mniej, ale dzisiaj na parkiecie przewaga gości była duża.
Zaczęli od twardej obrony, wypychali wiślaków na obwód, skąd ci pudłowali, a kiedy nawet udało im się zakończyć akcję wejściem, to na ogół kończyła się niecelnym rzutem, faulem ofensywnym, czasem krokami. Czytaj dalej »

Stal porysowana, nie pęknięta

Blisko urwania co najmniej jednego punktu liderowi I ligi byli siatkarze Wandy Instal Kraków. Ostatecznie ulegli AZS PWSZ Nysa 1:3 (22:25, 25:22, 18:25, 26:28).
– No czemu ta piłka nie poleciała pół metra w lewo; rozegralibyśmy kontrę i byłby tie-break… – powtarzał kilkakrotnie, kręcąc głową, trener gospodarzy, Grzegorz Silczuk. Feralna akcja zdarzyła się przy stanie 25:24 dla krakowian w 4. partii. Czytaj dalej »

Inna półka grania

Bardzo blisko triumfu w finale mistrzostw Małopolski juniorek jest Pogoń Proszowice, która ma już trzy zwycięstwa. Najbardziej dramatyczny był jednak mecz gospodyń, Maratonu Krzeszowice z Jedynką Tarnów. Miejscowe straciły w nim swoją rozgrywającą, Magdalenę Domagalską, która jeszcze dzień wcześniej sprawnie rządziła zespołem, a dzisiaj została odwieziona do lekarza ze skręconą nogą. Maraton uległ w tie-breaku tarnowiankom, które z kolei właśnie na ten turniej swoją przywódczynię zyskały. Dołączyła do nich rozgrywająca Ewelina Tobiasz, na co dzień ucząca się w SMS Sosnowiec i występująca w jego barwach w I lidze.
Czytaj dalej »

Emocje nie zamarzają

W rozpoczętym dzisiaj turnieju finałowym mistrzostw Małopolski juniorek bierze udział 5 zespołów, które przez trzy dni rozegrają 10 meczów. Już jednak dwa pierwsze spotkania wiele chyba powiedziały o ostatecznej kolejności imprezy, zwłaszcza inauguracyjne, w którym Pogoń Proszowice pokonała MKS MOS Wieliczka 3:1 (27:25, 21:25, 25:19, 25:17). Obydwie drużyny opierają się na siatkarkach II-ligowych, wieliczanki w kategorii juniorek były dotąd niepokonane, Pogoń wprawdzie przegrała dwukrotnie, ale w Krzeszowicach wzmocniła ją występująca w RSMS Police wychowanka, Izabela Zemełka.

Właśnie w oparciu o popularną „Zmyłkę” oraz Magdalenę Jaszkowską Pogoń z powodzeniem eksploatowała tzw. „system kubański” sprzed epoki ścisłej specjalizacji Czytaj dalej »

Powroty na Wawelu

Mnie się wyniki nie śnią, do tego potrzeba wróżki, a tak późno wieczorem chyba nie jestem w stanie jej panu znaleźć – żartuje Jerzy Piwowar, pytany o szanse swojego zespołu na utrzymanie w II lidze już po sezonie zasadniczym. Gwarantowałoby to szóste miejsce, które w tej chwili Wawel AGH zajmuje, ale z tylko punktem przewagi nad Contimaksem MOSiR Bochnia. Jeśli krakowianie dadzą się wyprzedzić, będą musieli walczyć w nerwowej fazie play out. O wszystkim rozstrzygną cztery pozostałe do końca rundy kolejki, wiele może wyjaśnić już najbliższa, w której „wojskowi” zmierzą się w Lublinie z Politechniką, a Contimax podejmie Wisłoka Strzyżów.

Na pewno można powiedzieć już teraz – do ligowej siatkówki wrócił jeden z najbardziej utytułowanych i klasowych tutejszych trenerów, z którego nazwiskiem wiążą się największe sukcesy Hutnika. Czytaj dalej »