Zmierzch świata samurajów

Piłkarze Wisły wygrali kolejny trudny mecz, pokonując w Łodzi ŁKS 2:1. Paradoksalnie, ostatnio im krakowianie lepiej grają, tym częściej odnoszą korzyści z sędziowskich pomyłek.
Dwa z trzech goli w tym spotkaniu padły w okolicznościach niemal tradycyjnych, jeden ? w niecodziennych. Utarło bowiem, że wiślacy zaczynają mecz ligowy nieskoncentrowani, obrona popełnia błędy, a przeciwnicy mają okazje do objęcia prowadzenia. Tym razem się nie upiekło; Sebastian Szałachowski przy biernej asyście przyjezdnych uderzył z kilkunastu metrów do siatki. Podobnie – dobrym zwyczajem są też trafienia Dudu Bitona. Tyle że zachwyca już nie tylko jego niezwykły instynkt strzelecki, ale również coraz bogatszy arsenał środków, jakimi wypracowuje sobie pozycje i zdobywa bramki. Dzisiaj nabrał zamachem obrońcę na drybling w lewo, do środka, poszedł w prawo i posłał piłkę po ziemi między jego nogami, w długi róg.

Wyrównanie dla Białej Gwiazdy było ciekawostką. Nie dość, że jego autorami dwaj najbardziej krytykowani jej piłkarze, Kew Jaliens i Michael Lamey, to jeszcze stoper zachował się jak rasowy skrzydłowy, zamykając dośrodkowanie z rzutu rożnego za prawym słupkiem i posyłając piłkę w pole bramkowe, natomiast prawy obrońca z wprawą typowego centra wpakował ją pod poprzeczkę.
Lamey wykazał się precyzją i opanowaniem, których nieodmiennie brakuje Andrażowi Kirmowi. W pierwszej połowie Słoweniec przyłożył z woleja wysoko nad poprzeczką, mimo że stał nie dalej niż 10 metrów od bramki, a golkiper gospodarzy leżał na ziemi staranowany przez własnego obrońcę.
Czytaj dalej »

Dzień niechęci dla młodzieży

Siatkarki Armatury Elitesek UE Kraków odniosły pierwsze zwycięstwo ligowe w tym sezonie, rozbijając SMS Sosnowiec 3:0 (25:13, 25:22, 25:18). Od początku prym wiodło doświadczenie Katarzyny Walawender, Justyny Ordak, Magdy Żochowskiej, Justyny Sachmacińskiej, a potem ich koleżanek i zmienniczek. Nie musiały nawet zawsze uderzać silnie i atakować dynamicznie, ale samym cwaniactwem i rutyną znajdowały dla piłki drogę na pole przeciwniczek. Te zresztą często same wykluczały się z gry, seriami bijąc po autach. Jedynym wyłomem w tym obrazie był początek i koniec II seta. Gospodynie nieco się zdekoncentrowały, a nastoletnie uczennice Szkoły Mistrzostwa Sportowego trudną zagrywką i szczelnym blokiem zdobyły trochę punktów.
Czytaj dalej »