Moje życie

Po kolejnym zwycięstwie Everett High School z Lansing dziennikarz lokalnej gazety wszedł do szatni i oznajmił pierwszoklasiście, który właśnie zdobył 36 punktów, 18 zbiórek i 16 asyst: – Powinieneś mieć jakiś pseudonim. Myślałem o „Dr J” albo „Big”, ale one są już pozajmowane. A gdybym tak nazwał cię „Magic”?
Jak pan sobie życzy – odparł murzyński chłopiec, któremu mimo koszykarskich wyczynów brakowało jeszcze pewności siebie. Czytaj dalej »

Dziennik pisany po treningach

Artykuł ukazał się w „Tempie” z 5 września 2002 r.

Taki jest rzeczy porządek
Pamiętaj o tym, błaźnie
Zachorujesz na zdrowy rozsądek
Ozdrowiejesz na chorą wyobraźnię
Jonasz Kofta „Biedny Yorick”

Kiedy przed kilku laty w „Tempie” został opublikowany „Pamiętnik piłkarza”, trudno było uwierzyć, że to nie dziennikarz zmyślił sobie atrakcyjną fabułę. Żeby sportowiec pisał dziennik?! I to jeszcze piłkarz?! No, bez cudów.
Jednak gdy zawodnik pierwszoligowego „Gromu” wyjechał do jednego z zespołów zagranicznych, kobieta sprzątająca zwolnione przez niego klubowe mieszkanie wygarnęła z dna szafy stertę klamotów. Obok starych korkotrampek, butelek po piwie i zniszczonej torby podróżnej, wyleciał na podłogę zeszyt w kratkę formatu A4, z kilkudziesięcioma stronami pokrytymi okrągłym, przechylonym nieco w prawo pismem.

Poniedziałek
Nie wiem, co się dzieje, ale coraz częściej rano, następnego dnia po meczu, bolą mnie wszystkie kości. Wczoraj naorałem się jak głupi osioł. Powieźliśmy „Piasta” 4:0 i sam włożyłem im dwa gole. Nie chce mi się kupować gazet, pewnie połowa relacji nosi tytuły: „Rażeni Gromem”.
Dwa lata temu, na wiosnę, potrzebowaliśmy punktów, żeby zakwalifikować się do pucharów europejskich; mieliśmy dym pod tyłkiem, sponsor straszył, że się wycofa. Czytaj dalej »

(wy)Piły łyk z Pucharu

Zacięty pojedynek z ósmym zespołem PlusLigi Kobiet stoczyły siatkarki Armatury Elitesek UEK. Ostatecznie uległy PTPS Piła 2:3 (25:27, 25:23, 15:25, 25:22, 13:15) i w ćwierćfinale Pucharu Polski nie odbędzie się w krakowskiej hali rewia gwiazd BPS Muszynianki Fakro. Już jednak dzisiejsza konfrontacja dała obserwatorom spory łyk emocji i wrażeń sportowych. – Trochę żal porażki, ale też bardzo ładne widowisko i przeciwnik nie lada – komentował trener gospodyń, Tomasz Klocek.

Z ogólnego obrazu „wyrodził się” tylko trzeci set, który skończył się zanim na dobre zaczął, gdyż pilanki dzięki ostrej zagrywce (zwłaszcza Lecii Brown) i szczelnemu blokowi odskoczyły na 9:2, 11:3 i 13:4. Za to ekscytującym akcentem był wówczas debiut w barwach krakowskiej drużyny Edyty Rzenno, która powróciła na parkiet w oficjalnym meczu po raz pierwszy od… maja 2010 roku, zaś od początku października 2010 leczy poważną kontuzję kolana. Czytaj dalej »

Trójka rozstrzygnięta

Po meczu stojącym na wysokim, jak na III ligę, poziomie Armatura pokonała w derbach Krakowa Salos, 3:1 (21:25, 25:14, 25:14, 25:19). Wynik ten przesądził praktycznie, że dziewczęta z Salosu nie zdołają zluzować swych dzisiejszych rywalek na trzeciej pozycji w tabeli. Pozwala ona na zgłoszenie się na listę rezerwową, dającą olbrzymie szanse wzięcia udziału w walce o II ligę. Teraz jednak przewaga Armatury wzrosła do 10 punktów. Czytaj dalej »

Rozgrzewka przed niedzielą

Zespół Armatury Elitesek Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie dość pewnie pokonał Jedynkę Aleksandrów Łódzki 3:0 (25:23, 25:20, 25:16). Można było odnieść wrażenie, że gospodynie zrobiły to na pierwszym biegu, bo gdy dla odmiany chwilami wrzucały drugi – przyspieszenie wystawy na skrzydło do Katarzyny Walawender kończyło się, przy jej szybkości, egzekucją na pojedynczym bloku. Czytaj dalej »

Łukasz Garguła: być zawsze gotowym

Pomocnik Wisły w dobrym humorze rozpoczął przygotowania do rundy rewanżowej.
– Guła?
– What?
– Podpisz zdjęcie.
– Można prosić o chwilę rozmowy?
– Da. Czytaj dalej »

Środkiem do celu

AGH Galeco Wisła w meczu 17. kolejki, który był jednocześnie ligowym debiutem jej nowego trenera, Marcina Wojtowicza, pokonała Tomasovię Tomaszów Lubelski 3:0 (25:22, 25:16, 25:9). Do wyrównanej walki w hali przy Reymonta doszło tylko w pierwszym secie. Sporo punktów dla tomaszowianek atakami z obiegnięcia zdobywała Katarzyna Chmiel, nieźle spisywały się skrzydłowe z Edytą Gęślą na czele. Kiedy jeszcze udało im się obroną i blokiem zatrzymać Sandrę Biernatek, objęły prowadzenie 11:10 i 12:11, a po wyhamowaniu Magdy Jagodzińskiej – 17:16 i 18:17.
Mimo poprawnego przyjęcia, akcje gospodyń na ogół nie miały wówczas tempa. Najlepiej – z wyjątkiem 2-3 błędów – z takimi piłkami radziła sobie Paulina Stojek, a dodatkowo przy jej serwisie wiślaczki opanowały sytuację, wychodząc na prowadzenie 21:18 i utrzymując je w rezultacie końcowym, a w całym finiszu (od 18:18) cztery ataki sfinalizowała Biernatek.
Czytaj dalej »

Rachunek prawdopodobieństwa Wisły

Krótki zapust – mawia się na Podkarpaciu, kiedy szybsze Święta Wielkanocne, a więc i Wielki Post, skracają karnawał. Tylko nie wiadomo, co tym krótkim zapustem będzie dla piłkarzy krakowskiej Wisły. Czy urlopy, które właśnie się skończyły, czy okres przedsezonowych treningów, który – w zależności od optyki – potrwa tylko 31 (mecz o Superpuchar z Legią Warszawa) lub 35 (pierwsza konfrontacja ze Standardem Liege) dni. – Nie uprzedzajmy faktów; w ubiegłym roku głosy były podobne, bo zaczynaliśmy 17 stycznia, najpóźniej ze wszystkich, a okazało się, że to optymalny okres – zastrzega trener Białej Gwiazdy, Kazimierz Moskal. – Dlatego poczekajmy na efekty, jakie przyniesie czekająca nas teraz praca.

Wiślacy nie wracają do zajęć „na sucho”; podczas urlopów realizowali rozpiski ćwiczeń – głównie bieganie i siłownia – jakie otrzymali w grudniu od sztabu szkoleniowego. Czytaj dalej »

Pogoni się nie dogoni

Po ciekawym, a chwilami także zaciętym, meczu II ligi siatkarek Pogoń Proszowice pokonała MKS MOS Wieliczka 3:0 (25:21, 25:13, 25:21). – W nagrodę za ambicję należał im się jeden set – komplementował ktoś przyjezdne. Zaimponowały obserwatorom w trzeciej partii, kiedy po zagrywkach Kai Rydzyńskiej gospodynie prowadziły 6:1, 7:2, więc wydawało się, że pogrzebały już przeciwniczki i tylko udeptują ziemię nad nimi. Tymczasem wieliczanki zerwały się do walki, ofiarnie broniły zaciekle dopingowane przez kilkunastu swoich kibiców (zaopatrzonych w bęben i jednakowe niebieskie koszulki z napisem „nieliczni, ale fanatyczni”). Czytaj dalej »

Adam Nowik: Kasuję część przeszłości

Najbardziej doświadczony i utytułowany, obok Bartłomieja Soroki, zawodnik Wandy Instal. I chyba najszybszy jej transfer. W przedsylwestrowy piątek został zgłoszony w PZPS, w poniedziałek po Nowym Roku pojawił się na pierwszym treningu krakowskiego zespołu, a w sobotę po Święcie Trzech Króli zadebiutował w jego barwach w I lidze. Przybył też kolejny zwolennik budowy północnej autostradowej obwodnicy Krakowa, gdyż do hali przy Ptaszyckiego dojeżdża ze Śląska, gdzie mieszka z żoną i dwójką dzieci. – Żartuje pan, a ja nigdy nie patrzę w ten sposób na przeciwności – podkreśla Adam Nowik, 36-letni, mierzący 205 cm środkowy. – Do wszystkiego się można przyzwyczaić. Trasa zajmuje mi półtorej godziny, czasem dwie, gdy są gorsze warunki. Najbardziej uciążliwy jest wyjazd ze Śląska po południu. Potem idzie już dość gładko.
– Podróże ma pan we krwi. Urodził się pan w Węgorzewie, tuż przy granicy z Obwodem Kaliningradzkim – do Żor, w których pan osiadł, przejechał pan prawie całą Polskę. Czytaj dalej »