Monika Gorszyniecka w orbicie Białej Gwiazdy

Planowane jest wzmocnienie II-ligowego zespołu siatkarek AGH Galeco Wisły Kraków. Prawdopodobnie dołączy do niego doświadczona rozgrywająca Monika Gorszyniecka.
W ekipie Białej Gwiazdy dojdzie wówczas do swoistego spotkania pokoleń. Kiedy bowiem Monika (wtedy pod panieńskim nazwiskiem Zamęcka) była kapitanem młodzieżowych drużyn ŁKS Łódź zdobywających najwyższe laury w kraju i powoływano ją do juniorskich reprezentacji Polski – wiele obecnych wiślaczek dopiero szykowało się do przyjścia na świat…

Jeszcze jako nieopierzoną nastolatkę Jerzy Matlak wciągnął ją do pierwszej drużyny ŁKS, lecz jej późniejsza kariera seniorska potoczyła się chyba nie do końca zgodnie z oczekiwaniami. Z jednym wyjątkiem, zabrakło jej nieco stabilizacji w postaci dłuższego pobytu w jednym klubie, ale z drugiej strony: zawsze była ceniona ze względu na solidny poziom i na ogół – co widać w poniższym zestawieniu – występowała w zespołach ekstraklasy lub I ligi. A co ciekawe, w ciągu 20 lat kariery seniorskiej jej drużyny aż sześć razy wywalczyły awans do wyższej klasy. Z tym że ostatnia promocja była specyficzna, bowiem Trefl Sopot przegrał w I-ligowym finale z TPS Rumia i w barażach ze Stalą Mielec, a miejsce w Plus Lidze Kobiet kupił od PTPS Piła. Po tym sezonie Gorszyniecka miała zakończyć karierę, ale dała się namówić na ratowanie zdegradowanej z ekstraklasy Gedani.
Czytaj dalej »

Połowiczna odsiecz Suvorova

Cracovia zremisowała bezbramkowo z Polonią Warszawa, zdobywając pierwszy punkt na swoim stadionie w bieżących rozgrywkach. Mówiąc oględnie, mecz nie był szczególnie ciekawy za to niezły dla zabijania nudy historycznymi skojarzeniami.

Tamten facet był rosyjskim feldmarszałkiem. Wymoczkowatym z wyglądu, ale do dziś uznawanym za jednego z najwybitniejszych dowódców w historii wojskowości. Dla nas to postać czarna- jeden z pogromców konfederacji barskiej i insurekcji kościuszkowskiej, zdobywca Wawelu i Warszawy. Kilkakrotnie pognębił też wojska tureckie, dając się we znaki także ludności cywilnej. Skonfliktował się z carem, został zwolniony z armii i zesłany. Kiedy jednak po dwóch latach powstawała koalicja antynapoleońska, wezwano go na pomoc i został dowódcą wojsk rosyjskich w północnych Włoszech, gdzie odniósł kilka cennych zwycięstw, opanowując cały region. Przede wszystkim jednak był autorem niezwykłego i udanego manewru przerzucenia całej armii przez Alpy, do Szwajcarii. Nazywał się Aleksander Suworow.
Czytaj dalej »

Zmierzch świata samurajów

Piłkarze Wisły wygrali kolejny trudny mecz, pokonując w Łodzi ŁKS 2:1. Paradoksalnie, ostatnio im krakowianie lepiej grają, tym częściej odnoszą korzyści z sędziowskich pomyłek.
Dwa z trzech goli w tym spotkaniu padły w okolicznościach niemal tradycyjnych, jeden ? w niecodziennych. Utarło bowiem, że wiślacy zaczynają mecz ligowy nieskoncentrowani, obrona popełnia błędy, a przeciwnicy mają okazje do objęcia prowadzenia. Tym razem się nie upiekło; Sebastian Szałachowski przy biernej asyście przyjezdnych uderzył z kilkunastu metrów do siatki. Podobnie – dobrym zwyczajem są też trafienia Dudu Bitona. Tyle że zachwyca już nie tylko jego niezwykły instynkt strzelecki, ale również coraz bogatszy arsenał środków, jakimi wypracowuje sobie pozycje i zdobywa bramki. Dzisiaj nabrał zamachem obrońcę na drybling w lewo, do środka, poszedł w prawo i posłał piłkę po ziemi między jego nogami, w długi róg.

Wyrównanie dla Białej Gwiazdy było ciekawostką. Nie dość, że jego autorami dwaj najbardziej krytykowani jej piłkarze, Kew Jaliens i Michael Lamey, to jeszcze stoper zachował się jak rasowy skrzydłowy, zamykając dośrodkowanie z rzutu rożnego za prawym słupkiem i posyłając piłkę w pole bramkowe, natomiast prawy obrońca z wprawą typowego centra wpakował ją pod poprzeczkę.
Lamey wykazał się precyzją i opanowaniem, których nieodmiennie brakuje Andrażowi Kirmowi. W pierwszej połowie Słoweniec przyłożył z woleja wysoko nad poprzeczką, mimo że stał nie dalej niż 10 metrów od bramki, a golkiper gospodarzy leżał na ziemi staranowany przez własnego obrońcę.
Czytaj dalej »

Dzień niechęci dla młodzieży

Siatkarki Armatury Elitesek UE Kraków odniosły pierwsze zwycięstwo ligowe w tym sezonie, rozbijając SMS Sosnowiec 3:0 (25:13, 25:22, 25:18). Od początku prym wiodło doświadczenie Katarzyny Walawender, Justyny Ordak, Magdy Żochowskiej, Justyny Sachmacińskiej, a potem ich koleżanek i zmienniczek. Nie musiały nawet zawsze uderzać silnie i atakować dynamicznie, ale samym cwaniactwem i rutyną znajdowały dla piłki drogę na pole przeciwniczek. Te zresztą często same wykluczały się z gry, seriami bijąc po autach. Jedynym wyłomem w tym obrazie był początek i koniec II seta. Gospodynie nieco się zdekoncentrowały, a nastoletnie uczennice Szkoły Mistrzostwa Sportowego trudną zagrywką i szczelnym blokiem zdobyły trochę punktów.
Czytaj dalej »