Paluch się wygina, ale nie łamie

Siatkarki Karpat Krosno pomyślnie rozpoczęły decydujące starcie o awans do I ligi, pokonując Politechnikę Częstochowa, 3:1, po obustronnie bardzo nierównej konfrontacji.
– Nie prezentowaliśmy się nawet w połowie tak, jak jesteśmy w stanie. Może zaszkodziło nam puszczenie pierwszego seta w taki sposób? – zastanawia się trener częstochowianek, Jakub Kuziorowicz. Jego podopieczne przeważały we wspomnianym okresie 4:2, 7:3, 10:4, 10:8, 12:9, 16:12, ale waleczne Karpatki wydarły im prowadzenie. Symbolem ich determinacji była Joanna Paluch, która w jednej sekwencji została wyblokowana, przewróciła się i potłukła, znowu skakała do ataku – skończyła akcję zakrywając z bólu twarz dłońmi, ale ze zdobytym własnoręcznie punktem. Wkrótce dołożyła ścięciami dwa następne, jej drużyna wyrównała (16:16) i wyszła na 20:18.
Dalej inicjatywa przechodziła szybko z rąk do rąk – 20:21, 24:21, 24:24, 25:24, 25:26 – ale ostatecznie utrzymały ją Joanna Beda (obicie bloku) z Iwoną Grzegorczyk (kiwka i as na 28:26).

– Dziewczyny były początkowo chyba trochę stremowane, ale potem presja stopniowo z nich schodziła – ocenia Zbigniew Sobolewski, do niedawna wiceprezes klubu, który nawet po rezygnacji jak dawniej siada blisko drużyny, na końcu boiska.
Krośnianki w drugiej partii były swobodniejsze, od obrony, w której prym wodziła Sylwia Bielecka, przez wystawiającą Katarzynę Nadziałek, po skuteczną na siatce Grzegorczyk. Podkręciły różnicę – 5:2, 8:5, 12:6, 14:8, 15:11, 16;12, 20:12, 21:13 – a potem bezradnie patrzyły jak maleje. Tak jak wcześniej myliły się rywalki, tak teraz one, zrobiło się 23:20, a potem z 24:20 – 24:22. Marazm przerwała krótką Natalia Perlińska. 25:22.

Walka wyrównała się jednak na dłużej – w trzeciej odsłonie było 1:3, 6:5, 6:7, 9:7, 10:8, 10:10, 14:11, 14;14, 16:16. Częstochowianki długo musiały sobie radzić bez swojej libero Darii Bąkowskiej, uderzonej przy przyjęciu piłką w oko. Zastępowały ją będąc w II linii najbardziej rutynowane siatkarki, środkowa Urszula Jędrys-Szynkiel i atakująca Wiesława Siuda.
Daria wróciła po pewnym czasie na parkiet, jej zespół pozwolił przeciwniczkom jeszcze na 18:16, by szybko skontrować na 18:21 i 19:23 – z wyczuciem blokowały Karolina Olczyk i Jędrys-Szynkiel, krośnianki kilka razy same zatrzymały się na taśmie. Opanowały się na tyle, by dojść na 22:23 i 23:24, ale za każdym razem przerywała im Katarzyna Stępień – najpierw obijając blok z lewego skrzydła, a potem uderzając po najdłuższej przekątnej z prawego. 23:25.
Niebawem jednak Karpaty odtrąbiły koniec walki. Od 2:2 odskoczyły jak wystrzelone z procy – 5:3, 10:4 (seria przy serwisie Perlińskiej; Paluch w jednym z ataków trafiła po skosie pół metra za siatką, a w innym sprytnie otarła bardzo trudną piłkę o dłonie przeciwniczek), 12:5, 15:7, 20:8 (przy zagrywce Grzegorczyk), 23:10, skończyła przy 24:12 Alicja Wilk, która już sporo wcześniej dała dobrą zmianę.

– Nie był to najlepszy nasz występ, bardzo nierówno grałyśmy, ale najważniejsze, że w decydujących momentach potrafiłyśmy się zmobilizować – analizuje Ala. – A w sobotę zaatakujemy ze zdwojoną siłą.
Jej drużyna o g. 16.30 zmierzy się z gospodyniami turnieju finałowego, Developresem Rzeszów, potem – o g. 19 – Zawisza Sulechów będzie rywalizować Politechniką. Wszystkie mecze odbywają się w hali IV LO przy ul. Dąbrowskiego.
Dzisiaj, w pierwszym spotkaniu imprezy, Developres uległ Zawiszy, 1:3 (relację można przeczytać TUTAJ).
PAWEŁ FLESZAR

KARPATY Krosno – AZS POLITECHNIKA Częstochowa 3:1 (28:26, 25:22, 23:25, 25:12)
Sędziowali: Artur Janczarek i Sławomir Czuryłowski (Lublin). Widzów: 150.
KARPATY: Nadziałek, Paluch, Dziadosz, Grzegorczyk, Beda, Perlińska oraz Bielecka (l), Wilk, Halasz, Witkoś, Czarnowska. Trener: Dominik Stanisławczyk.
POLITECHNIKA: Olczyk, Stępień, Migoń, Siuda, Mroczek, Jędrys-Szynkiel oraz Bąkowska (l), Kubik, Pabian, Kostiuk, Kosmala. Trener: Jakub Kuziorowicz.

Komentowanie zablokowane.