Pani Jadwiga szykuje się na sobotę

Asseco Resovia awansowała do półfinału Pucharu Polski, pokonując 3:0 – choć z kłopotami w 2. secie – siatkarzy AZS Politechniki Warszawskiej, którzy do Rzeszowa przyjechali w ósemkę, trzema samochodami osobowymi.

– Nie wiem, czy jest sens pytać, oceniać i pisać. Dzisiaj chodziło tylko o to, by wygrać. Każdy widział, jakim składem Politechnika przyjechała – machnął ręką szkoleniowiec gospodarzy, Andrzej Kowal.
– Już przed sezonem obiecałem chłopakom, że ci, którzy będą mało grac w lidze, dostaną szansę w Pucharze Polski. Musiałem dotrzymać słowa, żeby ich nie stracić – tłumaczył jego odpowiednik z akademickiej drużyny, Jakub Bednaruk. – Do tego doszły pewne względy ekonomiczne, których nie chcę już komentować, bo wyjaśniliśmy je sobie w klubie, ale ze względu na sposób podróżowania zabrałem taką właśnie ilość zawodników. Miałem niezły przegląd dublerów, otrzymałem parę odpowiedzi, ale wydaje mi się, że po naszej grze żaden z kibiców nie może wyjść z hali zniesmaczony, czy niezadowolony.
Fani, którzy zjawili się na Podpromiu tłumnie, mimo że „Sovia” w styczniu wystąpi tu sześciokrotnie, mogą być zadowoleni choćby z tego, że ich ulubieńcy zagwarantowali sobie prawo występu 18 kwietnia w meczu półfinałowym turnieju o Puchar Polski. Jednak ich ówczesny przeciwnik będzie znany dopiero 25 marca, kiedy w ćwierćfinale zmierzą się Jastrzębski Węgiel i MKS Banimex Będzin.

Rzeszowianie od początku sprawowali kontrolę nad przebiegiem zdarzeń – 2:0, 5:2, 9:3, 12:5, 12:7, 16:10 – byli dokładniejsi, spokojniej poczynali sobie z sytuacyjnymi piłkami. Goście próbowali gonić (17:13 po ataku i serwisie Dominika Depowskiego, 20:15 po bloku Pawła Mikołajczaka), lecz w każdym przypadku na drodze stawały im indywidualne umiejętności Paula Lotmana, a także Rafał Buszka i Marko Ivovicia, którzy skończyli po dwa ataki, kiedy wynik przekroczył 20. punkt.
W Politechnice występuje pięciu siatkarzy wypożyczonych tam z Resovii, ale dzisiaj nad Wisłok przyjechało tylko dwóch. Zabrakło m.in. zaliczającego świetny sezon Michała Filipa, za to jego mama, Jadwiga głośno dopingowała stołeczny zespół.
– Jadźka, przejdę się tam do ciebie, jak nie przestaniesz – groził żartobliwie Krzysztof Ignaczak, który dzisiaj miał wolne i siedział za boiskiem.
– Przygotowuję już klimat na 17 stycznia – odparowywała ze śmiechem pani Filip, przypominając, że wówczas „Polibudę” czeka w Rzeszowie spotkanie ekstraklasowe. – Zauważyłeś, że chwilami jestem głośniejsza niż cała hala? Daję radę.

Najdonośniej wspierała byłych resoviaków, Depowskiego i Bartłomieja Mordyla, którzy w drugiej partii prezentowali się bardzo dobrze i zwłaszcza dzięki akcjom Dominika warszawianie prowadzili 6:4, 13:10 i aż 19:14. Popełniali mniej błędów niż poprzednio, skuteczni byli Jakub Radomski i Mikołajczak. Było jeszcze 17:21, ale ten ostatni zaczął się mylić, spudłował także zastępujący go Patryk Strzeżek, wcześniej Łukasz Perłowski ustrzelił asa. Rezultat się wyrównał, 21:21, 22:22, a po „samolocie” Ivovicia rywale dwukrotnie podbijali uderzenia Buszka, a przy trzeciej próbie Depowski zatrzymał go na siatce. 22:24 i… tyle, bo przyjezdni zdobywali już punkty dla przeciwników, a ścięcie i dobitkę dołożył Lotman. 26:24.
– Co trzy dni mamy 24:22 na tablicy i nie możemy dociągnąć, a 18:14 to w ogóle nasze stałe prowadzenie – kręcił później głową Bednaruk. – Ktoś podaje nam rękę, a my jej nie przyjmujemy.
Rzeszowianie natomiast skorzystali ze stworzonej im przez rywali możliwości zamknięcia sprawy w trzech odsłonach. Wprawdzie po wstępnym 3:0 pozwolili przekręcić zapis na 3:4, a przeważając 9:5 czy 12:8 tracili część różnicy (9:8, 12:10, 14:12), ale na ogół – to kontrą, to asem, to krótką – przejmowali inicjatywę. W drugiej połowie tej części raz po raz zbijał ustawiony na prawym skrzydle Buszek – 17:12, 19:13 – on też ustalił wynik na 25:19, zdobywając w ten sposób swoje 18. „oczko”. – Czy to już moja dawna forma? Jeszcze nie ta sama, ale idzie w dobrym kierunku – mówił z nadzieją.
PAWEŁ FLESZAR

ASSECO RESOVIA – AZS POLITECHNIKA WARSZAWSKA 3:0 (25:17, 26:24, 25:19)
Sędziowali: Szymon Pindral (Kielce) i Paweł Burkiewicz (Kraków). Widzów: 3300.
RESOVIA: Tichacek, Lotman 12 pkt, Perłowski 6, Buszek 18, Ivović 13, Dryja 2 oraz Żurek (l), Penczev, Nowakowski. Trener: Andrzej Kowal.
PW: Bieńkowski 1, Radomski 12, Mordyl 3, Mikołajczak 8, Depowski 11, Świrydowicz 2 oraz Olenderek (l), Strzeżek 4. Trener: Jakub Bednaruk.

Komentowanie zablokowane.