Panie profesorze, lekcje odrobione

Siatkarki „Białej Gwiazdy” uległy Karpatom 1:3, przegrywając pierwszą partię, w której miały dziesięć setboli. – Gdybyśmy jej nie zdobyli, to wracalibyśmy do domu z porażką 0:3 – uważa Dominik Stanisławczyk, trener krośnianek, zajmujących drugie miejsce w I-ligowej tabeli.

Wisła zaprezentowała dzisiaj kilka niezwykle oryginalnych rozwiązań taktycznych. Rzadziej wykonywane w ofensywie: atak z piątej strefy (druga linia, lewe skrzydło), a także jednoczesne wejście na prawej flance dwóch skrzydłowych: w pierwszej i drugiej linii. Stałe, w defensywie: libero, Lucyna Borek broniąca w szóstej strefie (na środku pola), skąd normalnie wykonuje się pipe’a. – Ma zadania obronne i asekuracyjne; „Lucy” jest jednym z naszych głównych atutów, więc gra tam, żeby miała dostęp do jak największej ilości piłek – tłumaczy szkoleniowiec krakowianek, Tomasz Klocek.
– Muszę jeszcze poćwiczyć to ustawienie, „uspokoić”. Dotąd zawsze przebywałam w innej strefie, w tej nie mam jeszcze naturalnych odruchów – Borek nie była w pełni zadowolona ze swojej postawy, choć wiele razy interweniowała skutecznie. Pierwszy raz w życiu zmierzyła się z krośnieńskim klubem, którego jest wychowanką. – Czułam dodatkowe emocje w trakcie tygodnia, ale dzisiaj wyszłam na parkiet bez sentymentów – zwierzała się zawodniczka, która w kadrze Karpat ma nawet krewniaczkę, Kingę Kinel. Przeciwniczki miały za zadanie omijać ją jak najczęściej piłką, ale – jak z humorem komentował Stanisławczyk – czasem oznaczało to również ominięcie boiska.

Zwłaszcza w 1. odsłonie, która zaczęła się długim okresem wyrównanej walki – 4:2, 6:4, 7:6, 7:8, 11:13, 13:13, 16:16, 18:18 – kiedy zamiennie pokazywały się m.in. młode zawodniczki, Iwona Grzegorczyk i Magdalena Tyrańska. Gospodynie odskoczyły na 23:20 po tym jak Magda Żochowska „zaczapowała” rywalkę w pojedynkę, Patrycja Gądek uderzyła z 5. strefy, a Iwona Kuskowska przypomniała o pochodzeniu swojej ksywy – „Kiwcia”. Dalej wiślaczki prowadziły 24:22, ale pierwszego setbola obroniła Paula Słonecka, a trzy następne Ewelina Mikołajewska. Miejscowe miały ich w sumie 10, a przy 33:32 poległy od serii: podwójne odbicie, blok Izabeli Bałuckiej i Grzegorczyk, zbicie w aut. 33:35.

Do rewanżu pociągnęła koleżanki Żochowska, ścinając trzykrotnie na starcie drugiej partii. Przyjezdne myliły się nagminnie, 10:3 zrobiło się po asie Tyrańskiej, a 12:4 – Edyty Rzenno. Krakowianki z dużą swobodą utrzymywały przewagę (12:7, 15:8, 18:10, 20:11, 22:12, 25:16), na straży której stała zazwyczaj „Żosia”.
Ona także pomagała niwelować straty (było 7:11 i 11:13) w trzeciej części. Gdy asem dołożyła się Alicja Nabielec, licznik odwrócił się na 16:15 i zaraz 17:15. Już wtedy jednak mocno dawała im się we znaki na skrzydle Joanna Beda, która wkrótce przeniosła się za linię końcową, skąd posłała dwa asy. 19:23, po kiwce Katarzyny Nadziałek – 21:24 i zaraz – 22:25.

U schyłku minionej dekady Tomasz Klocek był na tutejszej Akademii Wychowania Fizycznego promotorem pracy magisterskiej Dominika Stanisławczyka. – Super chłopak, żałuję, że nie udało się go zatrzymać w Krakowie, ale chyba wyszło mu to na dobre, bo robi karierę w Krośnie – profesor wspomina ucznia, z którym wspólnie grali również w siatkówkę w drużynie ligi TKKF.
Dzisiaj odbyli trochę zapasów taktycznych, ostatnie w czwartym secie. Przy serwisie Bałuckiej (w tym 1 as), Grzegorczyk zamiast na prawe skrzydło przechodziła na lewe, gdzie wraz z Anetą Dudą czekała na Żochowską. Po blokach, wyblokach, kontrach z 10:11 „Karpatki” odskoczyły na 10:19 i było po balu.
– Mam szczęście do byłych nauczycieli, bo rok temu w finale akademickich mistrzostw Polski pokonaliśmy AWF prowadzony przez Jerzego Uzarowicza, u którego robiłem specjalizację siatkarską. Dobrze mnie obaj wyszkolili, ale nie chcę się porównywać, jeszcze dużo mi brakuje do ich wiedzy – zastrzega Stanisławczyk. Na dzisiejszą konfrontację przestawił na libero skrzydłową, Joannę Brylińską (znana dotąd pod panieńskim nazwiskiem Paluch), która początkowo zmieniała się z Pauliną Czekajską, a później wychodziła na parkiet sama. – Chciałem wzmocnić przyjęcie, w którym Aśka jest „nie do ruszenia”. Zbyt krótko, w tym tygodniu, to jednak próbowaliśmy; robił się bałagan, więc w trakcie meczu postawiłem tylko na nią. Teraz będę musiał to przemyśleć, wybrać jakieś rozwiązanie, które będziemy systematycznie ćwiczyć – podsumowuje trener krośnianek.
– Chcemy pracować nad nieprzyjemną siatkówką, jaką już staramy się grać: opartą o małą ilością błędów i niekonsekwencji taktycznych – przedstawia swoje cele na najbliższy czas Klocek.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – PWSZ KARPATY MOSiR KHS Krosno 1:3 (33:35, 25:16, 22:25, 17:25)
Sędziowali: Grzegorz Kaczmarzyk i Paweł Kapica (Częstochowa). Widzów: 250.
WISŁA: Kuskowska, Postrożny, Mysiak, Żochowska, Tyrańska, Rzenno oraz Borek (l), Gądek, Nabielec. Trener: Tomasz Klocek.
KARPATY: Nadziałek, Mikołajewska, Bałucka, Grzegorczyk, Słonecka, Duda oraz Czekajska (l), Brylińska (l), Beda, Szymańska, Halasz. Trener: Dominik Stanisławczyk.

Komentowanie zablokowane.