Patchwork niedobranych kawałków

Po brzydkim meczu piłkarze krakowskiej Wisły zremisowali bezbramkowo na wyjeździe z ostatnim zespołem T-Mobile Ekstraklasy, GKS Bełchatów.
Najwięcej emocji i ekspresji pojawiło się w ostatnich kilkunastu minutach. Sygnałem była czerwona kartka dla Arkadiusza Głowackiego, który trzymał odwracającego się i wybiegającego na wolne pole Mouhamadou Traore za rękawek koszulki na wysokości barku. Senegalczyk mądrze się przewrócił, „Głowa” wyleciał z boiska, gospodarze zwietrzyli szansę na zwycięstwo, ale jedynym wśród nich mierzącym celnie (z linii pola karnego) był Łukasz Madej, a Siergiej Pareiko nie miał kłopotów z chwytem. Za to w doliczonym czasie krakowianie najpierw stworzyli spore zamieszanie w „szesnastce” GKS, lecz finalny wolej Ivicy Ilieva był niecelny, a niedługo do dośrodkowania Marko Jovanovicia w tempo wyskoczył Radosław Sobolewski. Uderzył głową mocno, lecz debiutujący w rodzimej ekstraklasie Litwin Emilijus Zubas był na posterunku.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Obecna Wisła przypomina patchworkową narzutę, zszywaną z konieczności z kawałków nie pasujących do siebie kształtami i kiepsko komponujących się kolorystycznie. Brakowało lewego obrońcy, bo występujący z musu na tej pozycji Kew Jaliens nie wybiegał do przodu nawet tyle, co niegdyś Jan Frederiksen. Stoperem był dotychczasowy pomocnik Sobolewski, ale to nie on stanowił problem, tylko formacja odpowiedzialna za kreowanie gry. Obsadzili ją czterej skrzydłowi, co nie wpłynęło korzystnie na jakość ofensywy „Białej Gwiazdy”. Widać było, ile znaczy pauzujący ze względu na lekką kontuzję Łukasz Garguła.

Zdarzały się nieprzyjemne chwile, kiedy patchwork pruł się w szwach, a bełchatowianie po kilku szybkich podaniach konstruowali ataki skrzydłami. W pierwszej połowie nie miały one jednak wymiernych skutków, a w innych sytuacjach: raz interweniował Głowacki, uderzenie z powietrza Adriana Basty minęło słupek, podobną próbę Patryka Rachwała zaś obronił estoński golkiper Wisły. Goście rewanżowali się niemrawo, jedyne celne kopnięcie było udziałem Ilieva (odbił Zubas), a Jaliens z dosyć bliska spudłował.
Trzy najciekawsze akcje zdarzyły się w ciągu ośmiu minut po upływie godziny spotkania: dwie ładne kombinacje popsuł jednak miejscowym Pareiko, łapiąc strzał Kamila Wacławczyka i uprzedzając Bartłomieja Bartosiaka. Po drugiej stronie Cwetan Genkow zakończył wejście lewą stroną pola karnego kopnięciem z ostrego kąta nad poprzeczką.

Wiślacy wychodzą ponownie na murawę już w najbliższy czwartek, o godz. 20, kiedy w pierwszej ćwierćfinałowej konfrontacji  Pucharu Polski podejmą Jagiellonię Białystok. Natomiast w następnej kolejce T-Mobile Ekstraklasy zagrają na stadionie przy Reymonta 4 marca, o g. 18.30, z Podbeskidziem Bielsko-Biała.
PAWEŁ FLESZAR

GKS Bełchatów – WISŁA Kraków 0:0
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Żółte kartki: Wilk, Iliev. Czerwona: Głowacki (79., faul taktyczny). Widzów: 2000.
GKS: Zubas – Basta, Michalski, Wilusz, Kosznik – Mak (82. Żurek), Rachwał, Witasik, Wacławczyk, Madej (90. Michalak) – Bartosiak (70. Traoré). Trener: Kamil Kiereś.
WISŁA: Pareiko – Jovanović, Głowacki, Sobolewski, Jaliens – Wilk – Małecki, Chrapek (62. Boguski), Iliev, Kosowski (84. Chávez) – Sikorski (66. Genkow). Trener: Tomasz Kulawik.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.