Pestki nie połkniesz, ani nie wyplujesz

Po ponad ćwierćwieczu na Suche Stawy wróciły ekstraklasowe emocje siatkarskie: w trwającym 2,5 godziny boju Trefl Proxima Kraków uległ BKS Bielsko-Biała, 2:3.

Ostatnio siatkarska konfrontacja w najwyższej lidze (tyle że męskiej) odbyła się w nowohuckiej hali w marcu 1992 roku, kiedy Hutnik spadał z ówczesnej Serii A po rywalizacji z Płomieniem Sosnowiec. Na przyjecie kobiet pięknie ją odnowiono i zmodernizowano. Nie został wykończony jeszcze hall, ale sama arena nie wyglądała tak szykownie nawet gdy 29 lat temu Hutnicy w meczu-legendzie odprawiali tu, 3:0, Panini Modena.
Chwilami jeszcze krążą tamte niekorzystne fluidy sprzed ćwierć wieku, bo gospodynie na początku nie potrafiły zgubić bloku rywalek. Na tablicy świeciło się 3:7, 4:9, 5:13. Przy 10:16 Zsuzsanna Talas w jednej akcji najpierw przepchnęła środkową nad siatką, a po zwrocie piłki „darmo” przyłożyła w drugim odbiciu. Roznieciła tym ogień w drużynie, która zbliżyła się na 16:17 i 18:20, lecz ponownie został on ugaszony „czapami”. 18:23, 20:25.
W drugiej partii krakowianki szybko skasowały straty 1:4 i 6:9, a potem długo osią wyniku był remis. Proximę ciągnęła Kinga Hatala, po której potężnych uderzeniach robiło się 18:17, 19:18 i 21:20. Katarzyna Konieczna ścięła jednak ze skrzydła, Aleksandra Jagieło zatrzymała atak z obejścia, a Emilia Mucha dołożyła asa i zapis odwrócił się na 21:23. Przy 23:24 miejscowe oddaliły setbola (dwie świetne obrony, a potem egzekucja Hatali, która zanotowała w tej części aż 8 pkt), ale strzał Koniecznej i pudło Eweliny Brzezińskiej zamknęły sprawę. 24:26.

W trzeciej odsłonie wynik brzmiał 0:3, 3:5, 6:9, 10:12 i można było odliczać punkty do finału, póki człowiek nie przypomniał sobie, że to nie jest sposób rozstrzygnięcia preferowany przez bielszczanki. Wszak do dzisiaj z ośmiu spotkań w czterech kończyło się na pięciu partiach…
– Przyciągamy tie-breaki, co? – libero BKS, Izabela Lemańczyk zgryźliwie komentuje pytanie o piątego tie-breaka w sezonie. – Irytuje nas to, zastanawiamy się, czemu tak się dzieje. Zwłaszcza że potrafiłyśmy zagrać świetne sety, bardzo dobre taktycznie, ale podawałyśmy rękę przeciwniczkom. Dzisiaj za dotknięcia siatki, zepsute serwisy darowałyśmy im punkty za darmo.
Do grzechów głównych jej zespołu należałoby doliczyć jeszcze ataki w aut. Po takiej serii rezultat odwrócił się do 13:12, a że Daria Paszek, Brzezińska i Hatala precyzyjniej celowały w kwadrat 9 na 9 metrów, nie wypuściły szansy – 15:13, 17:14, 21:16, 23:17, 23:19, 25:19.
Od dłuższego czasu cudów ekwilibrystyki i odwagi dokazywała w polu Kinga Wysokińska. Dzięki niej Proxima przejęła inicjatywę również w czwartej odsłonie, jednak teraz to przyjezdne niwelowały natychmiast różnice. Dopiero od 19:19 nie były w stanie przeciwstawić się Paszek; zbijającej trzykrotnie, w tym na 24:20 (w sam narożnik) i 25:20.

Po ponad 24 latach przerwy do Krakowa zawitała jesienią ekstraklasa siatkarek (premierowa konfrontacja odbyła się 23 października w Tauron Arenie, gdzie Proxima podjęła Chemika Police), a dzisiaj po raz pierwszy w najwyższej lidze wystąpiła w swoim mieście rodowita krakowianka – tyle że w barwach BKS. Wychowankę Wisły, Izę Lemańczyk znają tu lepiej pod panieńskim nazwiskiem Śliwa, a zwłaszcza – pod pseudonimem „Pestka” (będąc nastolatką śmiała się, że już tak przyzwyczaiła się do ksywy, że chwilami nawet nie reaguje na imię). Pojawiła się pod Wawelem po pięciu latach przerwy. Na trybunach usiadło wielu bliskich i znajomych, w tym tata, dziadkowie i pierwsi szkoleniowcy – Grażyna Śrutowska, która uczyła dziewczęta podstaw techniki i porządku oraz Lesław Kędryna, pod okiem którego odnosiła największe młodzieżowe sukcesy (część wspólnie z Hatalą).
– Wzruszenia? Raczej nie. Wiem, że to szczególny mecz, bo było więcej pytań o bilety – żartuje. – Ale oczywiście miło było tu przyjechać. Fajnie, że w Krakowie coś się dzieje. Pamiętam, jak zaczynając w Wiśle treningi marzyłyśmy, że kiedyś razem z nią awansujemy do ekstraklasy.
Iza zagrała w Krakowie niemal dokładnie 10 lat po swoim debiucie I-ligowym, zaliczonym u boku słynnej mamy, Magdaleny (można o tym poczytać TUTAJ). To już jednak nie ta dziewczyna, o której koleżanki z reprezentacji juniorskiej mawiały, że ma ADHD, która na treningach dopingując koleżanki do pracy urządzała teatr jednego aktora.
– Niekiedy jeszcze ADHD mi się włącza, ale już rzadko – zwierza się 27-latka.
– Mężatce nie wypada?
– To też, a poza tym, wiesz, jestem trzecią najstarszą zawodniczką w drużynie…
– I jak się z tym czujesz?
– Źle. Za to są u nas dziewczyny, które dopiero co wyszły z SMS i trzeba im zostawić możliwość żywiołowej radości…

W pewnym momencie Lemańczyk w pogoni za piłką dojechała na brzuchu do miejsc dziennikarskich położonych spory kawałek za boiskiem. Odżyły wspomnienia, jak dawniej niejednokrotnie nurkowała głową pod ławkę rezerwowych, a siedzący na niej nie wiedzieli, czy podrywać nogi, aby nie potłukła się o nie, czy raczej łapać ją, żeby nie poharatała się o drewno. Przede wszystkim jednak przypomniała, że w przyjęciu jest jak „Pestka” – ani ją pogryźć, ani przełknąć, ani wypluć. Często nie odbiera idealnie pod siatkę, czysto, za to prawie zawsze wprowadza piłkę do gry i bardzo trudno wymusić na niej asa.
Dzisiaj rywalkom udało się to tylko dwukrotnie w aż 50 próbach. W tie-breaku długo zagrywki szły prawie wyłącznie na nią, ale Iza podbijała wszystko pewnie, Marlena Pleśnierowicz zaś uruchomiła na siatce Nię Grant, która skończyła pięć ataków i jeden zablokowała. 5:4, 5:6, 7:7, 7:9, 9:12, 10:14, 11:15.
Konieczna jako nagrodę dla MVP otrzymała tort ozdobiony kunsztownymi, marcepanowymi różyczkami. Natomiast żywe róże od bielskich fanów trafiły w ręce obchodzących jutro urodziny, Anety Wilczek i Izy Lemańczyk, która do szatni schodziła objuczona prezentami wręczonymi także przez przyjaciół.
PAWEŁ FLESZAR

TREFL PROXIMA Kraków – BKS PROFI CREDIT Bielsko-Biała 2:3 (20:25, 24:26, 25:19, 25:20, 11:15)
Sędziowali: Katarzyna Sokół (Wrocław) i Paweł Ignatowicz (Kamienna Góra). Widzów: 270.
PROXIMA: Talas 3 pkt, Paszek 18, Clement 8, Hatala 20, Brzezińska 13, J. Łukasik 5 oraz Kulig (l), Wysokińska (l), Szymańska, M. Łukasik 1, Budzoń. Trener: Alessandro Chiappini.
BKS: Pleśnierowicz 1, Mucha 16, Świrad 9, Konieczna 21, Jagieło 11, Grant 16 oraz Lemańczyk (l), Moskwa 1, Różański 2, Nowicka 1, Wańczyk. Trener: Tore Aleksandersen.

Pozostałe wyniki i tabelę Ligi Siatkówki Kobiet można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.