Petarda po jednym treningu

Piłkarze Wisły w ostatnich momentach meczu z Jagiellonią Białystok stracili zwycięstwo, remisując na stadionie w Krakowie 1:1.
Wynik i okoliczności w jakich został ustalony były swoistym podsumowaniem przebiegu spotkania, w którym gospodarze długimi chwilami mieli inicjatywę, a potem znienacka i niepotrzebnie ją tracili. Choćby po pierwszych trzydziestu minutach, kiedy piątka ofensywnych wiślaków ładnie operowała piłką, wymieniając się na pozycjach. Problemem było wykończenie akcji, bo pierwszy celny strzał – Michała Chrapka w 14. minucie – był zbyt lekki, choć po finezyjnej wymianie podań pomiędzy nim, Pawłem Brożkiem i Łukaszem Burligą. Ten ostatni niedługo przymierzył mocniej (z 15 metrów lewą nogą, po tym jak nawinął obrońcę), lecz Jakub Słowik rzucił się z refleksem.

Goście ograniczali się do nielicznych kontr. Natomiast w 29. minucie Gordan Bunoza kopnął potężnie z dystansu, nieznacznie chybiając i zabrzmiało to… jak sygnał do odwrotu. Od tamtej pory ekipa „Białej Gwiazdy” zaczęła zbyt gorączkowo poczynać sobie w polu, łatwo tracąc futbolówkę i faulując. O nerwowe bicie serca mógł przyprawić ją wolny i rykoszet od muru Dawida Plizgi.
Niemoc przeciągnęła się na okres po przerwie, kiedy dwa rajdy prawą flanką skonstruowała Jagiellonia. Do Mateusza Piątkowskiego podawał najpierw Jakub Tosik, a następnie Tomasz Kupisz, dosyć swobodnie zaś radzący sobie napastnik za każdym razem próbował finalizować to piętą, przekładając prawą nogę przez lewą. Dwukrotnie wypadło to tyleż efektownie, co niecelnie.

Po upływie godziny miejscowi znowu zdominowali grę. Po ciekawej wymianie z Łukaszem Gargułą i Brożkiem, uderzał z kilkunastu metrów Patryk Małecki, lecz naciskany zrobił to zbyt słabo. O większe wzruszenia przyprawił Słowika Michał Nalepa, który stojąc prawie na trzydziestym metrze przyłożył ni z tego, ni z owego, a golkiper ratował się paradą. Jeszcze w 68. minucie Garguła zacentrował z lewej strony, a przeciwnik wślizgiem wygarnął piłkę spod nóg nabiegającego na bliższy słupek „Brozia”.
– Brakowało nam dzisiaj stabilności. A w tamtym momencie, kiedy już poukładaliśmy grę, dostaliśmy bramkę… – analizował potem trener przyjezdnych, Piotr Stokowiec. Było to w 78. minucie; Tosik nieporadnie wybijał wrzutkę z prawej, futbolówka spadała na głowę Brożka, który przytomnie zamiast strzelać w trudnym położeniu – wycofał do Małeckiego, a ten pewnie trafił do siatki.

Wydawało się, że Wisła zaksięguje zwycięstwo, bo dobrze spisywała się w defensywie – do trzymającego poziom Arkadiusza Głowackiego dołączyli koledzy, zwłaszcza twardy i niemal bezbłędny w interwencjach Bunoza. Tyle że krakowianie znowu oddali pole. Ostrzeżenie przyszło w 87. minucie, gdy Piątkowski kopiąc „spod nogi” ostemplował spojenie słupka z poprzeczką. Zdało się na nic, a na boisko już nieco wcześniej wszedł Osman Chavez, jako nie mogący sobie znaleźć miejsca piąty obrońca. – Postawiłem na doświadczonego zawodnika – tłumaczył swoje posunięcie szkoleniowiec gospodarzy, Franciszek Smuda. Poza tym jednak tylko krytykował Honduranina („Miał nam pomóc, a zaszkodził; jak można trzy razy faulować przed polem karnym”), który w doliczonym czasie, na dziewiętnastym metrze, wykonał charakterystyczne dla niego „sanki”, przewracając rywala.
Bekim Balaj posłał z wolnego petardę – wprost przed siebie, gdzie lukę w murze stworzył odsuwający się Ugochukwu Ukah – która w drodze do siatki przełamała ręce Michałowi Miśkiewiczowi. – Po kontuzji zaliczył tylko jeden trening – wyjaśniał Stokowiec, dlaczego Albańczyk wszedł na murawę dopiero w końcówce. Ich drużyna z czterech ekstraklasowych wyjazdów (na stadionie w Białymstoku trwają prace remontowe) przywozi 7 punktów.
Wisła wprawdzie jeszcze nie przegrała, ale dorobek ma mniejszy ze względu na trzy remisy. – Byliśmy blisko, do następnego meczu, z Lechem, człowiek będzie tego żałował – cedził przez zęby Smuda.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – JAGIELLONIA Białystok 1:1 (0:0)
Bramki: Małecki 78 – Balaj 90. Sędziował: Paweł Pskit (Łódź). Żółte kartki: Bunoza, Chrapek, Nalepa, Chavez – Piątkowski, Baran, Grzyb, Quintana, Pazdan. Widzów: 12 310.
WISŁA: Miśkiewicz – Burliga, Głowacki, Jovanović, Bunoza – Stjepanović (46. Nalepa) – Garguła, Boguski, Chrapek, Małecki – Brożek. Trener: Franciszek Smuda.
JAGIELLONIA: Słowik – Tosik, Baran, Pazdan, Straus – Bandrowski (67. Ukah), Grzyb – Kupisz, Gajos (80. Balaj), Plizga (60. Quintana) – Piątkowski. Trener: Piotr Stokowiec.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.