Piątek, do awansu początek

Na inaugurację rzeszowskiego turnieju o wejście do I ligi siatkarki miejscowego Developresu uległy Zawiszy Sulechów, 1:3. – Do trzech razy sztuka, mam nadzieję! – uśmiecha się Dorota Ciechnowska, czołowa dzisiaj zawodniczka przyjezdnych. Wcześniej walczyła o wejście na zaplecze ekstraklasy w barwach MOSiR Mysłowice (2008 r.) i Sokoła Katowice (2012). Bez powodzenia, ale przekonuje, że teraz musi się udać.
Jej obecna drużyna jej wzorcowym przykładem umiejętnego ukrycia wad i uwypuklenia zalet. Tylko jedna z trzech skrzydłowych – Marta Wellna – dysponuje silnym, twardym atakiem, ale pozostałe są wykorzystane w innych elementach. Sprawnie funkcjonuje przyjęcie i taktyczny serwis, a Izabela Placek forsuje grę przez środkowe, doświadczoną Ciechnowską (MOSiR we wspomnianym 2008 r. kupił miejsce w I lidze, a ona przez trzy sezony w nim występowała) i młodą Kamilę Ganszczyk. Dzisiaj to one były kluczem do sukcesu, punktując zwłaszcza blokiem. – Wygrywa i przegrywa cały zespół, dzisiaj było tak samo; udało nam się narzucić swoje tempo akcji – protestuje Dorota.

Rzeszowianki były zestresowane, psuły serwisy i ścięcia, w dwóch pierwszych setach prawie ciągle musiały gonić. – Przeciwniczki niczym nas nie zaskoczyły, ale zabrakło ryzyka, graliśmy asekuracyjnie – kręcił później głową szkoleniowiec Developresu, Tomasz Kamuda. W pierwszej partii jego podopieczne dwukrotnie odrobiły straty (z 4:6, 8:11 na 12:11 i z 16:18 na 18:18), ale wtedy „zaczapowana” wcześniej Wellna obiła im ręce, a Ganszczyk zafundowała asa. Do tego dwie piłki wyrzuciły w aut, trzecia wpadła im znienacka w pole, bezpośrednio po obronie rywalek. 18:21, 19:23 i 20:25 po bloku Ciechnowskiej.
Od drugiej odsłony funkcję libero pełniła Paulina Peret, która dochodzi do siebie po kontuzji łokcia (w półfinałach w Częstochowie jej zabrakło, ale bardzo udanie zastąpiła ją Paulina Pyrć, która dzisiaj zaczęła spotkanie). Rezultat ciągle rozwijał się jednostronnie – 1:3, 4:5, 6:8, 8:8, 9:13, 13:15, 15:19, 17:19, 17:21, 19:21, 20:23 – miejscowe ciągle zbyt dużo psuły, by mieć szansę na wyrównanie (Kamuda: „Sami sobie wprowadzaliśmy nerwowość„). Aut sulechowianek i blok Izabeli Cieśnik dały im nadzieję (22:23), lecz rozwiał ją ich własny błąd i finalna „czapa” Ganszczyk. 22:25.

W trzecim secie Developres zastosował wreszcie skuteczną receptę na szczelny blok Zawiszy – własny atak z krótkiej – Karolina Filipowicz częściej niż incydentalnie uruchamiała Katarzynę Warzochę i Cieśnik. Poza początkiem znalazło to odzwierciedlenie na tablicy świetlnej – 1:4, 4:4, 6:5, 9:7, 14:12, 17:14 – od razu też łatwiej zbijało się skrzydłowym. Po serii Pauli Szeremety, Magdaleny Olszówki i Barbary Adamskiej zrobiło się 21:16, potem Warzocha wpakowała „gwoździa” w trzeci metr z złapała Wellnę wchodzącą na 3/4 długości siatki (24:18). Sprawę zamknęła ze skrzydła Adamska (25:19).
W czwartej odsłonie częściej osią wyniku był remis – 2:2, 4:4, 6:6, 7:6, 7:9, 12:10, 12:12, 13:12, 13:14 – kiedy passa Magdaleny Baneckiej, Joanny Kocemby i Wellny zaowocowała zwiększeniem różnicy – 15:19, 17:22. Kontry Adamskiej i Warzochy znowu ją zmniejszyły (20:22), ale potem sulechowianki miały trzy meczbole. Nie wykorzystały ich po części ze swojej winy (zepsuty serwis), a po części przez przeciwniczki („czapa” Olszówki i as Adamskiej). Przy 24:24 przyszedł jednak czas na podsumowanie postawy środkowych Zawiszy. Ciechnowska zdobyła punkt, poszła za linię końcową, a po jej podaniu Ganszczyk dołożyła swoje „oczko” blokiem – 24:26.

– Piątki są pechowe dla nas – wzdycha Warzocha, bodaj najjaśniejszy dzisiaj punkt Developresu, nawiązując do półfinałów sprzed dwóch tygodni, w których również pierwszego dnia jej zespół poniósł porażkę (z Piastem Szczecin). Natomiast awans do turnieju finałowego rzeszowianki zapewniły sobie wtedy w trzeciej konfrontacji, zwycięskiej z Politechniką Częstochowa, z którą teraz również zmierzą się na koniec. – Wierzę, że scenariusz powtórzy się w całości – przekonuje Kasia.
W drugim spotkaniu Karpaty Krosno pokonały Politechnikę 3:1 (relacja można przeczytać TUTAJ). Jutro o g. 16.30 Developres zagra z Karpatami, a o g. 19 – Zawisza z Politechniką. Wszystkie mecze odbywają się w hali IV LO przy ul. Dąbrowskiego.
PAWEŁ FLESZAR

DEVELOPRES Rzeszów – ZAWISZA Sulechów 1:3 (20:25, 22:25, 25:19, 24:26)
Sędziowali: Sławomir Czuryłowski i Artur Janczarek (Lublin). Widzów: 250.
DEVELOPRES: Filipowicz, Olszówka, Cieśnik, Szeremeta, Adamska, Warzocha oraz Pyrć (l), Peret (l), Grzelak, Wilk. Trener: Tomasz Kamuda.
ZAWISZA: Placek, Wellna, Ciechnowska, Kocemba, Banecka, Ganszczyk oraz Rzepnikowska (l), Kucharska, Wodrowska, Witkowska. Trener: Marek Mierzwiński.

Komentowanie zablokowane.