Piątka z pytajnikiem

Wisła awansowała do 1/8 Pucharu Polski pokonując na wyjeździe trzecioligowy Luboński KS, 5:0. Trzy gole zdobył Cwetan Genkow, po jednym dołożyli Łukasz Garguła i Rafał Boguski, lecz postawa krakowskiej drużyny wymyka się jednoznacznym ocenom.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Kanonada zaczęła się po upływie godziny od popisu precyzji Maora Meliksona, który dośrodkował z prawej strony zza pola karnego, i Genkowa uderzającego głową bez wyskoku, ale w idealnej odległości między słupkiem a bramkarzem. Niedługo później bułgarski napastnik ładnie przyjął piłkę, minął w lewo obrońcę i kopnął pod rzucającym się Sebastianem Maćkowskim.
Później goście poświęcili się marnowaniu sytuacji (zresztą zaczęli już przy stanie 0:1, kiedy Genkow i Romell Quioto przeszkadzali sobie na drugim metrze, a futbolówka dostarczona im przez Meliksona powędrowała nad poprzeczką). W 69. minucie Genkow był sam na sam, ale odbił golkiper, a w 83. – został zablokowany przez obrońcę. Niecelnie strzelali również Melikson i Quioto.

To jednak właśnie ta dwójka „zrobiła” Wiśle wynik. Debiutujący w oficjalnym meczu „Białej Gwiazdy” napastnik z Hondurasu miał wkład już przy pierwszym golu (podawał do Meliksona spod linii końcowej), a w 85. minucie tak świetnie odegrał głową centrę Izraelczyka, że Garguła mógł bez kłopotu trafić z bliska. Przy 4:0, Honduranin z kolei uciekł na prawe półskrzydło i wrzucił na bliższy słupek do Genkowa, który sprytnie skierował piłkę do siatki. Wreszcie, u źródeł piątej bramki legło długie podanie Meliksona, a Boguski pokazał, że wraca nie tylko do zdrowia, ale i formy – wybiegł dynamicznie, a kopnął mocno i dokładnie; z powietrza w długi róg.

Wbrew pozorom jednak ta konfrontacja pozostawiła dla wiślaków więcej pytań niż odpowiedzi, pokazała dobitniej problemy niż atuty. Te ostatnie – szybka i kombinacyjna, a chwilami także skuteczna gra – będzie musiało potwierdzić kilku silniejszych przeciwników. Dzisiaj pomogły gościom niedostatki kondycyjne i rozprężenie po utracie pierwszego gola w trzecioligowej (a występującej w praktycznie w składzie, który wiosną awansował z IV ligi) ekipie z Lubonia. Wcześniej bowiem prowadziła ona stosunkowo wyrównaną walkę, mogły się podobać szarże skrzydłem Jonasza Jeżewskiego, czy postawa w środku defensywnego pomocnika Dawida Radomskiego, który dopiero w grudniu skończy 18 lat, ale ma dobre rodzinne geny – jest bratankiem występującego na tej pozycji w ligach holenderskiej i austriackiej, Arkadiusza Radomskiego.
Zawodnicy z trzydziestotysięcznego miasta w Wielkopolsce najlepszą sposobność do zdobycia bramki mieli w 78. minucie, kiedy Przemysław Wyrwa przyłożył piorunująco z rzutu wolnego, jednak trafił w słupek, a jego koledzy nie zdążyli z dobitką.

Najważniejszym materiałem do przemyśleń jest natomiast obsada poszczególnych pozycji przy preferowanych przez Michała Probierza założeniach taktycznych.
Dzisiaj na bokach obrony zostali ustawieni stoperzy, Gordan Bunoza i Kew Jaliens, co prawie (z małymi wyjątkami w wykonaniu aktywniejszego Bunozy) wykluczyło możliwości przeprowadzania akcji ofensywnych obiema flankami z podwojeniem – obrońcą obiegającym za plecami pomocnika. Dla uzupełnienia – mecz na prawej obronie kończył Radosław Sobolewski, który wszedł za Osmana Chaveza, a Jaliens przesunął się wówczas do środka.

Istotniejsze są słabości ustawienia z dwoma napastnikami, kiedy funkcje te pełnią Genkow i Daniel Sikorski. Taka para powinna przemieszczać się „wahadłowo” – jeden schodzący po piłki do boków lub przed pole karne i obsługujący drugiego. Tak jak dawniej czynili to – posługując się przykładami, kiedy takie rozwiązanie sprawdzało się w Wiśle – Maciej Żurawski z Marcinem Kuźbą, Żurawski z Tomaszem Frankowskim, czy Frankowski z Pawłem Brożkiem (krótko, przed odejściem „Franka”, w sierpniu 2005 r.).
Genkow i Sikorski, z ich predyspozycjami, w praktyce nie są w stanie sprostać powyższym wymaganiom. Natomiast nieźle radzi sobie z nimi Quioto i to on powinien być partnerem, któregoś z dwóch typowych centrów. Najbliższą okazją zweryfikowania powyższych tez będzie spotkanie z GKS Bełchatów, na inaugurację T-Mobile Ekstraklasy, zaplanowaną w Krakowie 19 sierpnia, o godz. 14.30.
PAWEŁ FLESZAR

LUBOŃSKI KS FOGO – WISŁA Kraków 0:5 (0:0)
Bramki: Genkow 60, 66, 88, Garguła 85, Boguski 90. Sędziował: Wojciech Krztoń (Olsztyn). Żółte kartki: Nowaczyk – Głowacki, Chávez. Widzów: 1000.
LUBOŃSKI: Maćkowski – Piotrowski, Imbiorowicz, Pytlak, Smuniewski – Nowaczyk, Radomski (85. Mikołajczyk), Skrzycki (70. Wyrwa) – Jeżewski (74. Izydorczyk), Manelski – Kubiak. Trener: Marcin Drajer.
WISŁA: Pareiko – Jaliens, Chávez (61. Sobolewski), Głowacki, Bunoza – Iliev (71. Boguski), Garguła, Wilk, Melikson – Sikorski (57. Quioto), Genkow. Trener: Michał Probierz.

Wyniki pozostałych meczów Pucharu Polski i terminarz kolejnych rund można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.