Pięćdziesiątka pana Romka

W meczu ostatniej szansy na kwalifikację do fazy ogólnopolskiej siatkarze AZS Politechniki Krakowskiej ulegli Kłosowi – 0:3 – dzięki czemu olkuszanie na kolejkę przed końcem zapewnili sobie triumf w III lidze i prawo organizacji turnieju półfinałowego.

„Inżynierowie” mogli szukać jeszcze wątłej nadziei w zwycięstwie z liderem, przy jednoczesnej porażce Grunwaldu Chełmek z Mszanką Mszana Dolna. Od startu podjęli rękawicę, było 2:2, 4:5, 7:7, 11:10, 13:13, 15:16. – Dwa, trzy błędy, jakiś ich atak po naszym bloku, jakiś nasz zablokowany i odskoczyli – żałował później trener gospodarzy, Mateusz Śrutowski. – Mają jednak dużo bardziej doświadczonych zawodników, ogranych na dodatek w tej hali.
Obaj środkowi gości wchodzili w tempie trudnym do uchwycenia. Po akcjach Marcina Laskowskiego (także „czapa”) zrobiło się 16:20 i 17:21, a Rafała Poprawy – 18:22 i 20:24. Próbowali odgryzać się Kamil Dygoń i Paweł Cul, ale wątpliwości rozwiał następny – po Laskowskim – były zawodnik PK, Marcin Typel. 21:25.
– Mówiłem chłopakom, że to jest fajna sala do siatkówki; sporo w niej wypociłem, ale zawsze lubiłem tu grać – cieszy się „Laska”, ściągnięty w 2006 r. do ówczesnej Cracovii Politechniki, który od tamtej pory do dzisiaj pozostał pracownikiem dydaktycznym uczelnianego Centrum Sportu i Rekreacji.

Druga partia znowu była wyrównana – 2:2, 5:4, 7:5, 7:7, 10:10 – póki on nie poszedł za linię końcową. Zaliczył trzy asy, a siły ciosów nie osłabiły dwa czasy wzięte przez miejscowych i zmiana przyjmującego. 11:16, 13:16, a po asie Macieja Wolnego i dwóch kontrach Poprawy na tablicy świeciło się już 14:21. Jeszcze starał się coś zmienić Mateusz Nowak (17:21), lecz z pola serwisowego zdjął go Typel, on też – po asie Przemysława Karkosa – zamknął wynik (18:25). – Proszę odnotować, że „Laska” schudł dziesięć kilo. A przynajmniej tak się chwali, bo nikt go na wagę nie stawiał – żartował potem Marcin.
Jego imiennik imponował nie tylko obwodem w talii, ale i przygotowaniem mentalnym. W trzeciej odsłonie przy stanie 4:3 okazało się, że w rozpisce ustawienia Politechniki jest błąd, zamieszanie trwało bardzo długo, a po nim rutynowany środkowy przyłożył znowu dwa asy całą parą. Dalej olkuszanom wychodziło wszystko: i blok”, i atak, i obrony kiwek Marcina Doreckiego (dwóch w jednej akcji) albo ciosu Bartosza Szpyrki po przekątnej, i znowu as (teraz Poprawy). 4:6, 6:9, 7:14, 11:18, 14:19, 15:22, 17:23.

Zanim Tomasz Kaliś ustalił wynik ponowionym uderzeniem z lewej flanki (20:25), grający trener Roman Socha wpuścił wszystkich rezerwowych, w tym siebie. I tak doczekał na parkiecie okrągłych urodzin. Tuż po meczu Laskowski wniósł do szatni tort z dużą „50” zwieńczoną zapaloną świeczką, a głosy zawodników śpiewających „A kto zdrowia nie wypije, niech się pod stół skryje!” były nie gorzej zestrojone, niż ich poczynania boiskowe. Dokładna, pięćdziesiąta rocznica wypadnie w niedzielę, 16 marca, niedługo też upłynie 39 lat jak pan Romek gra w siatkówkę. W Górniku Kazimierz, którego jest wychowankiem, występował w ekstraklasie, a kiedy ten połączył się z Płomieniem Sosnowiec – reprezentował parę innych klubów. Sekretarz dzisiejszego spotkania, Leszek Ciuła wspominał jak był arbitrem szczeblowym i dwie dekady temu sędziował ambitnemu i zadziornemu skrzydłowemu mecze Warty Zawiercie. Socha długo łączył karierę z praca górnika, nie raz świętował promocję do różnych klas – w tym z Hilcusem Kłosem Olkusz kilkanaście lat temu do II ligi – ale zawsze jako zawodnik.
– Awans byłby dobrym podsumowaniem kariery; tym bardziej że w następnym sezonie grał już raczej nie będę – zwierza się. Nieco później okazało się, że Mszanka pokonała Grunwald, więc na urodziny dostał jeszcze jeden prezent: zwycięstwo w III lidze małopolskiej na kolejkę przed zakończeniem sezonu, wiążące się z tym prawo organizacji ogólnopolskiego turnieju półfinałowego, 11-13 kwietnia, a także ominięcie dwóch groźnych przeciwników. Droga jest jednak jeszcze długa, bo po półfinale czeka turniej finałowy.

– Chcemy wywalczyć ten awans, a wcześniej w czasie zawodów półfinałowych zachęcić olkuszan do siatkówki na wyższym poziomie – deklaruje Marcin Laskowski.
Diametralnie odmienne humory mieli krakowianie, którym 11 konfrontacji I rundy pozwalało na duże nadzieje. Wyprzedzali o 7 punktów Grunwald, a o 8 pkt Mszankę, jednak całą przewagę odebrał im regulamin zerujący dorobek, zaś dwa-trzy słabsze występy sprawiły, że zajmą prawdopodobnie ostatnie miejsce w grupie finałowej, a na pewno nie mają szans na drugą lokatę kwalifikującą do fazy ogólnopolskiej. – Poruszę tę sprawę na zebraniu w MZPS. Na konferencji trenerskiej przed sezonem mówiono nam, że jeżeli będzie 14 zespołów, to gramy takim systemem jak w poprzednich latach, a jeżeli będzie dwanaście, to zagramy normalną ligę, mecz i rewanż. Jest dwanaście zespołów, ale system wprowadzono jeszcze inny, niezbyt sprawiedliwy – kręci głową Śrutowski. – Inna sprawa, że sami też zawaliliśmy ostatnie dwa miesiące. W każdym razie, nawet gdyby stworzyła się taka okazja nie będziemy zgłaszać się na listę rezerwową. Choćby sytuacja finansowa w klubie na to nie pozwala. Pozostały nam już tylko akademickie mistrzostwa Polski.
PAWEŁ FLESZAR

AZS POLITECHNIKA KRAKOWSKA – KŁOS Olkusz 0:3 (21:25, 18:25, 20:25)
Sędziowali: Krzysztof Karwowski i Andrzej Sobieraj (Kraków). Widzów: 40.
PK: Dorecki, Dygoń, Lohrengel, Szpyrka, Cul, Nowak oraz Matłosz (l), Paluch, Baran, Kurzawa, Słuszniak. Trener: Mateusz Śrutowski.
KŁOS: Karkos, Typel, Laskowski, Wolny, D. Socha, Poprawa oraz Sowicki (l), Stach (l), Kozub, Kowalczyk, Kaliś, R. Socha. Trener: Roman Socha.

Pozostałe wyniki i tabelę III ligi siatkarzy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.