Pieniądze naznaczone bezpośrednio

Jest szansa, że w Kętach przetrwa I-ligowa drużyna siatkarzy, choć prawdopodobnie w ramach innego podmiotu. – W poniedziałek chcemy powołać nowe stowarzyszenie, a do 20 czerwca dajemy sobie czas na zgromadzenie budżetu i składu – wyjaśnia prezes UMKS Kęczanin, Marek Błasiak.
Najbardziej symptomatyczne dla kłopotów kęckiego zespołu było zainteresowanie innych klubów kupnem miejsca na zapleczu ekstraklasy. Chętne były GTPS Gorzów Wlkp., TSV Cellfast Sanok i Exact Systems Norwid Częstochowa, a z luźnym pytaniem zwrócili się działacze Jastrzębskiego Węgla, zastanawiający się na wystawieniem na tym poziomie swojej utalentowanej młodzieży.
– Wczoraj podjęliśmy decyzję, że będziemy walczyć i dopiero jeśli się nie uda, możemy wrócić do tematu sprzedaży. Takie odpowiedzi im przekazujemy – mówi prezes.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W styczniu wycofał się główny sponsor, później władze miasta jako warunek dla dalszego finansowania zespołu występującego w Krispol Lidze postawiły przeniesienie go do specjalnie w tym celu utworzonej spółki. – W naszych realiach nie ma sensu, ani możliwości by to zrobić – kręci głową Błasiak. – Nie dysponujemy kwotami półtora-dwa miliony, jak niektórzy, nie mamy ludzi, którzy prowadziliby tę spółkę na etatach. Mamy kilkaset tysięcy budżetu, są społeczni działacze, a trenerzy też czasami pewne rzeczy robią „za free”. I powinni jeszcze odpowiadać za spółkę? Nie za bardzo rozumiem, o co w tym wszystkim chodziło – o kontrolę finansów? Przecież i bez spółki byłoby to transparentne. Czujemy się tym troszkę upokorzeni.
Wszystko to razem postawiło pod znakiem zapytania I-ligowy byt Kęczanina. Zwłaszcza że zalega on z pensjami za poprzedni sezon. – Budżet się rozjechał od stycznia, brakuje dwóch wypłat dla chłopaków. Niektóre sprawy jednak są już dogadane; w ciągu półtora tygodnia powinniśmy przelać im jedną wypłatę, zostanie druga. Wyrównanie tego to sprawa honorowa – deklaruje Marek Błasiak.

Przesłanką optymizmu stała się dla niego niedawna rozmowa z burmistrzem Kęt. – Porozumieliśmy się, że na razie dostaniemy dotację, jeśli wydzielimy drużynę I-ligową do nowopowstałego stowarzyszenia. I odtąd pieniądze z miasta będą naznaczone bezpośrednio i jednoznacznie – do każdego podmiotu z osobna. A utworzenie spółki miałoby nastąpić do końca roku, choć może narodzi się jakiś nowy pomysł. Na razie postanowiliśmy w klubowym gronie, że postaramy się stworzyć nowe stowarzyszenie; jeszcze nie wiem, jak będzie się nazywać, może „Klub Sportowy Kety”? – zastanawia się prezes. – Zresztą w lidze moglibyśmy występować pod nazwą Kęczanin, czy łącznie ze sponsoremWłaśnie mamy trenerską konferencję licencyjną, więc nowy tydzień zaczniemy od poniedziałku powołaniem stowarzyszenia złożeniem wniosku do sądu o wpis do KRS.
Dodaje, że po obietnicach burmistrza mogą liczyć od samorządu jeszcze w tym roku na 150 tysięcy złotych dotacji na I ligę. Natomiast na rok 2016 jest wstępnie zakładane: 200 tysięcy na drużynę wyczynową i 100 tysięcy na szkolenie młodzieży. Niezależnie, ile z przyszłorocznej dotacji znajdzie się w budżecie I-ligowym na sezon 2015/16, sporo trzeba będzie pozyskać od sponsorów. Tym bardziej że mają nadzieję na preliminarz na poziomie 750 tys.
Nie chcemy ciągle „dziadować”, być tłem, a przede wszystkim nie chcemy przeżywać po raz drugi tego, co w ostatnim sezonie – zwierza się. – Poza tym przydałby się statystyk, trener przygotowania fizycznego.

PZPS nie wyznaczył jeszcze terminu zgłoszeń do ligi – zwykle upływał on w lipcu, wcześniej trzeba też złożyć dokumenty licencyjne, choć tutaj wielu klubom zdarzają się odroczenia i późniejsze uzupełnienia.
Wczoraj odbył się w Ketach trening, na którym byli testowani kandydaci do gry w przyszłym sezonie. Prezes, który jest jednocześnie pierwszym trenerem myśli o zwołaniu podobnych zajęć w przyszłym tygodniu. Chciałby też prowadzić konkretne rozmowy z zawodnikami. Ma wstępne deklaracje kilku firm zainteresowanych dalszym sponsoringiem. – To ludzie, z którymi od lat współpracujemy, więc nie martwię się o dane słowo, jednak do zamknięcia budżetu jeszcze brakuje – tłumaczy. – Dajemy sobie czas mniej więcej do 20 czerwca, żeby pozałatwiać najważniejsze sprawy organizacyjne, finansowe i personalne. W innym wypadku trzeba będzie próbować sprzedać miejsce.

W Kętach, w nieistniejącej sekcji siatkówki miejscowego Hejnału pierwsze kroki stawiali Piotr Gruszka i Mateusz Mika. Brat tego pierwszego, Maciej jest wiceprezesem i trenerem w Kęczaninie, a Mateusz wspólnie z kolegami z tego drugiego klubu walczył o laury w rozgrywkach młodzieżowych. Marek Błasiak uważa, że I liga powinna zostać w Ketach także dla podtrzymania renomy, jaką tutejsza siatkówka cieszy się dzięki tamtym wybitnym reprezentantom kraju. Zresztą jego klub, położony na skraju województwa, jest w nim potentatem, jeśli chodzi o pracę z młodzieżą.
W ostatnim sezonie, łącznie z seniorami, mieliśmy dziesięć drużyn zgłoszonych do rozgrywek, nikt tylu nie miał Małopolsce – podkreśla. – A pierwsza liga napędza szkolenie, daje dzieciakom impuls, przykład. Dlatego próbujemy ją uratować. Niech się to wszystko kręci.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.