Pierniczki dobre na grypę

Większość emocji związanych z krakowską konfrontacją Elitesek UEK z Budowlanymi Budlex wyładowała się w środę, czwartek i piątek. W sobotę na parkiecie gospodynie bez znaczących kłopotów pokonały torunianki, 3:0.

Kontrowersje wspomnianych dni – związane z chorobami w akademickiej ekipie i niezgodą przeciwnika na przełożenie meczu – opisywaliśmy obszernie TUTAJ. Dzisiaj kibice akademiczek wywiesili kilka transparentów, w tym z hasłem: „Klub bez honoru – Budowlani Toruń”. Odium tamtych wydarzeń spadło jednak na trenera gości, Mariusza Soję, na temat którego intonowali przez całe spotkanie mniej lub bardziej złośliwe przyśpiewki. – Presja spoczywała na mnie i to nawet niezłe, bo dzięki temu dziewczyny miały swobodę, ale nie wykorzystały tego, popełniły sporo błędów – analizował już po tym jak jego była podopieczna, Sandra Cabańska zdobyła ostatni punkt asem. – Eliteski, mimo tych wszystkich chorób, zagrały dzisiaj dużo mocniej i waleczniej, niż u nas, kiedy pokonaliśmy je 3:1. Inna sprawa, że po dobrym początku sezonu przeciwnicy zaczęli nas „czytać”, przeciwdziałać naszej szybkiej grze.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Początkowo drużyny to oddalały się to zbliżały (3:1, 3:3, 8:5, 8:7, 11:8, 11:10, 14:10, 14:12, 18:13, 19:14, 19:16, 20:18) i odnosiło się wrażenie, że – zwłaszcza krakowianki – badają najpierw własne możliwości. Wzięło się to stąd, że kilka z nich jest w różnych stadiach choroby, a także z nowego zestawienia i ustawienia na boisku. Atakującą była nominalna środkowa Aleksandra Król, która wraz z Magdaleną Fedorów stworzyła najgroźniejszy blok swojego zespołu, parę razy zameldowała się też na prawym skrzydle w ataku. Właśnie w I secie uderzyła z wysokiego pułapu na 21:18, a Katarzyna Połeć poszła w pole serwisowe i efektem 4 jej podań były kolejno: as, kontra zakończona kiwką przez Agatę Skibę, dobitka Fedorów i jej „czapa” w parze z Król. 25:18.

Szkoleniowiec Budowlanych argumentował niedawno, że jego drużyna, nawet nie nękana grypą, jest w kiepskim stanie zdrowotnym. Dzisiaj rzeczywiście chwilami widać było te słabości w pomyłkach przyjezdnych i w absencjach. Dziewiętnastoletnia Roksana Brzóska, która wcześniej bywała jokerem wchodząc na zmiany na prawe skrzydło, dzisiaj musiała wyjść w podstawowym składzie jako przyjmująca. Nie można odmówić jej dzielności – miejscowe posłały na nią znakomitą większość serwisów, odbierała je z różnym skutkiem, ale próbowała się rewanżować. Dwoma ścięciami wyrównała na 17:17 w drugiej partii, w której dotąd prowadziły na ogół Eliteski (0:2, 4:3, 5:6, 9:7, 11:8, 12:9, 14:11, 16:13, 17:15), potem dołożyła „oczko” na 23:22.
Ekipa „Toruńskich Pierników” sama jednak wykluczyła się z walki, psując w decydującej fazie trzy zagrywki, a po drugiej stronie bezlitośnie punktowała z obejścia Fedorów. Na koniec Ewa Matyjaszek-Matela dobijając tak przyłożyła w ręce Agnieszki Drzewiczuk, że piłka dotknęła konstrukcji sufitu (25:22).

I to Ewa pociągnęła koleżanki w trzeciej odsłonie, od 6:6 na 14:6, 18:7, 21:8, 23:9. W tym czasie trzykrotnie zaskakiwała uderzeniem w drugim odbiciu, udzielała się w bloku, a przede wszystkim swobodnie rozprowadziła ofensywę pomiędzy Połeć, Skibę i Katarzynę Urban. Ta ostatnia od chorej (szczelnie okutanej ciuchami i kibicującej z trybuny) Katarzyny Wąsowskiej przejęła rolę kapitana, ale i liderki. Po swojemu pewna w przyjęciu i aktywna w obronie, skutecznie zbijała z przyspieszonych wystaw.
Komplementowana – zwierzała się, że do ostatniego dnia uchroniła się przed chorobą, lecz dzisiaj…  czuła się od rana coraz gorzej. – Jakoś to zamaskowałam, ale teraz muszę pójść do domu i zabezpieczać się przeciwko wirusowi – pokaszliwała Kasia, która przez 6 lat nie miała kontaktu z wyczynową siatkówką halową, bo z sukcesami występowała na plaży. Do Elitesek została ściągnięta jako rezerwowa libero i dziewczyna do specjalnych poruczeń w II linii, tymczasem nie pierwszy raz udanie wiedzie jej się przy siatce. – Cóż, trener często powtarza, że każda ma być gotowa do gry, więc ja się stosuję – uśmiechała się. – Liczę, że z czasem będę coraz bardziej kompletną zawodniczką.

Przy Rakowickiej nie doszło do cudownego ozdrowienia, w „Ekonomicznej” były niedostatki, ale zostały zrekompensowane. Przykładowo, zbyt miękki atak – skuteczną i widowiskową obroną. Akademiczki nierzadko zmuszały ekipę gości do kilku ponowień akcji, a pady Moniki Srogi naśladowała z powodzeniem cała drużyna. W przyszłą sobotę walki obustronnie powinno być jeszcze więcej – o g. 18, w hali UEK, odbędą się derby Krakowa: Eliteski – AGH Galeco Wisła.
PAWEŁ FLESZAR

ELITESKI AZS UE Kraków – BUDOWLANI BUDLEX Toruń 3:0 (25:18, 25:22, 25:10)
Sędziowali: Janusz Cyran i Robert Nowicki (Bielsko-Biała). Widzów: 250.
ELITESKI: Matyjaszek-Matela, Urban, Połeć, Król, Skiba, Fedorów oraz Sroga (l), Cabańska. Trener: Jacek Skrok.
BUDOWLANI: Łunkiewicz, Brzóska, Drzewiczuk, Sobczak, Słonecka, Toborek oraz Kolanowska (l), Kutyła, Pleśnierowicz. Trener: Mariusz Soja.

Komentowanie zablokowane.