Pierwsza liga dojrzewania

Koszykarki Good Lood Politechniki Krakowskiej uległy nastolatkom ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego, 53:60, i w sobotnim rewanżu, w Łomiankach, czeka je bardzo trudne zadanie utrzymania się w walce o czołową czwórkę zaplecza ekstraklasy.

Start był jednak dla gospodyń słodki, jak wyroby ich sponsora. I tak jak wśród gratisowych lodów najszybciej rozeszły się sorbetowe truskawkowe, przed waniliowymi i czekoladowymi, tak krakowianki preferowały rzut z dystansu przed penetracją (mimo że wyjątkowo podjęły rywalki w obcej dla siebie hali AGH, gdyż ich własny obiekt przy Kamiennej został zajęty na egzamin prawniczy). Kamila Ciężadło, Agnieszka Krzywoń, znowu Ciężadło – 3:0, 12:2, 15:4.
– Tragiczny był ten początek – krzywi się rozgrywająca SMS, Julia Bazan. – One prezentowały się świetnie, a my byłyśmy za mało skoncentrowane. Chyba dlatego, że dojechałyśmy „na styk”, bo stałyśmy w korkach. Przebierałyśmy się po drodze w autokarze i prosto z niego wypadłyśmy na rozgrzewkę.

Oba zespoły występują w różnych I-ligowych grupach – A i B. W ubiegłym sezonie zmierzyły się dopiero w spotkaniach o trzecie miejsce. W kwietniu 2018 uczennice u siebie wygrały 4 punktami, a studentki w rewanżu zwyciężyły jednym, więc medale przypadły tym pierwszym (opisywaliśmy to TUTAJ).
Z tamtego składu SMS trzy podstawowe zawodniczki zdały maturę i obecnie występują na uniwersytetach w USA. Pozostałe jednak pokazały, że przez kilkanaście miesięcy poczyniły znaczne postępy. Bazan śrubowała tempo, bardzo dobre zmiany dały Liliana Banaszak i Natalia Klimek, która wraz z Aleksandrą Ustowską wjeżdżała z lewej strony wzdłuż linii końcowej. Run 13-0 i wynik 15:17 jeszcze w I kwarcie, a w drugiej – kiedy Banaszak, Anna Wińkowska i Łucja Grzenkowicz dominowały na tablicach – 21:26.
– No i „difens”, przycisnęłyśmy je, co dało efekty – przypomina Julia.

Lody skończyły się dość szybko (w przerwie ustawiła się po nie kolejka na pół holu, a niektórzy pielgrzymowali tam także w trakcie gry), ale dostawca z Good Lood przyjechał wkrótce i dowiózł nowe. Tak samo miejscowe koszykarki uzupełniały zapasy.
Kinga Banach popisała się podaniem kozłem do Natalii Popiół patrząc w drugą stronę, jednak w sferze widowiskowości przebiła ją Ciężadło, która trafiła równo z syreną zapraszającą na przerwę, z siedmiu metrów, pod presją obrony. Kamila w środowe popołudnie kołysała się na huśtawce nastrojów – długie okresy wyśmienitej dyspozycji strzeleckiej oraz mądrej gry, ale także przykre pudła z obwodu – aż spadła z niej i dotkliwie się potłukła. W czwartej odsłonie zobaczyła „dacha” za komentarz, a jako że na koncie miała już faul niesportowy za zatrzymanie Bazan w kontrze – oznaczało to dla niej wykluczenie z meczu. I były to jej dwa jedyne dzisiejsze przewinienia…
W trzeciej kwarcie była jeszcze obecna, kiedy po celnych próbach za dwa i trzy Alicji Grabskiej zaświeciło się 33:26, a po dwóch akcjach Kaciaryny Pratasewicz – 37:29.
Spadła, kiedy jej team gonił w czwartej odsłonie z 43:52 na 50:52, a po przechwycie miał nawet szansę na wyrównanie, później zaś zbliżył się jeszcze dzięki Annie Krawiec na 53:54.
– Te sytuacje to też po części nasza wina, brakowało nam doświadczenia i zamiast zwolnić pchałyśmy piłę do przodu – uważa Julka.

Ona jest przykładem, a nawet symbolem dojrzewania, jakie staje się udziałem dziewcząt w szkole w Łomiankach. Jej nietuzinkową przygodę z basketem opowiadaliśmy TUTAJ, potem była włączana do różnych drużyn w nagrodę za zaangażowanie, lecz teraz jest już playmakerem pełną gębą, przebywającym na placu po pół godziny. To również więcej czasu, żeby popełnić błędy… I Julce zdarzyły się dwa klasyczne podania „w buraki”, ale na ogół ciągnęła team i została jego najlepszą punktującą. Trafiała z dystansu, penetrowała, a w trzeciej kwarcie przekozłowała boisko w trzy sekundy, aż miejscowe ją sfaulowały.
– Czuję zaufanie trenerów; nawet jak coś zawalę, to nie zjeżdżam na ławę, ale zostawiają mnie na parkiecie, uważając, że mogę zrobić coś dobrego – zwierza się dziewczyna, która w styczniu skończyła 18 lat.
Dorastają także jej koleżanki. Gdy z 37:29 wyrównywały na 41:41, na czele były Grzenkowicz i Klimek. Sygnał do odjazdu na 43:52 dały Kontancja Banucha, Bazan i Klimek. Finisz natomiast (53:54 – 53:60) zdominowała Banaszak, a Ustowska pokazała bardzo rozsądną akcję z Grzenkowicz.

– Ten wynik tym bardziej cieszy, że przez kontuzje wypadło nam kilka dobrych zawodniczek, między innymi obwodowa Emilia Kośla – mówi Julia siedząc na parkiecie i czarnymi pasami przypinając do nóg worki z lodem. – Mam kłopoty z piszczelami. Jeden lekarz powiedział, że nie mogę grać, ale poszłam do drugiego, trzeciego i w końcu dostałam zgodę.
Rywalizacja w ćwierćfinale toczy się do dwóch zwycięstw, a uczennice będą gospodyniami drugiego spotkania, w najbliższą sobotę. – Na pewno nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte; dziewczyny z Politechniki mają bardzo dobry rzut z daleka, są silne fizycznie i może być „ciekawie” – zaznacza Bazan. – Musimy się bardzo postarać, żeby nie wracać do Krakowa w przyszłą środę.
PAWEŁ FLESZAR

GOOD LOOD AZS POLITECHNIKA KRAKOWSKA – SMS PZKOSZ Łomianki 53:60 (15:17, 13:9, 15:19, 10:15)
Sędziowali: Miłosz Tracz i Agnieszka Drabik. Widzów: 150.
PK: Pratasewicz 15 (1×3, 6 zb.), Ciężadło 14 (4×3, 2 prz.), Grabska 7 (1×3, 9 as., 5 zb.), Krawiec 7 (4 zb.), Krzywoń 4 (1×3, 6 zb., 5 as.) oraz Popiół 4 (2 prz.), Banach 2, Wilk, Owca, Homoncik. Trener: Wojciech Downar-Zapolski.
SMS: Bazan 14 (2×3, 7 zb.), Ustowska 8 (1×3, 2 prz.), Wińkowska 6 (9 zb., 2 bl.), Grzenkowicz 5, Pszczolarska oraz Klimek 13 (3×3), Banucha 8 (4 zb.), Banaszak 6 (11 zb.), Kowalska. Trener: Rafał Czyszpak.

Pozostałe wyniki I ligi koszykarek można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.