Piłka odskoczyła od ręki

Wczoraj Eliteski UEK i Bank BPS Muszynianka Fakro rozegrały mecz, którego znaczenie było przede wszystkim promocyjne i szkoleniowe. W najbliższych dniach czekają ich poważniejsze sportowe wyzwania: krakowianki już jutro, ekipę z Muszyny – w środę i sobotę.

Trener gości, Bogdan Serwiński największe emocje przeżył w pierwszym secie, kiedy Sanja Popović przewróciła się, stając na nogę rywalki i zapachniało skręceniem stawu skokowego. Natychmiast ściągnął Chorwatkę z boiska i już nie wpuścił. – Na szczęście, skończyło się na strachu, nic jej nie boli, ale gdyby miało jej się coś stać, to broń mnie Panie Boże! – kręcił głową. Liczy na swoją atakującą w środowej finałowej konfrontacji Pucharu CEV z Fenerbahce Stambuł (Muszyna, godz. 18). Twierdzi, że spotkanie z „Ekonomiczną” było również elementem przygotowań do tego wydarzenia.
– Na treningu grałybyśmy jak zwykle sześć na sześć, a tutaj mogłyśmy zmierzyć się z ciekawym przeciwnikiem, który prezentuje coś innego. Musiałyśmy na przykład uważać na kiwki często stosowane przez Eliteski – uzupełnia Aleksandra Jagieło, kapitan Muszynianki (anegdotyczny wywiad z nią można przeczytać TUTAJ). – No i zawsze fajnie się gra, gdy tylu ludzi kibicuje.

O tym jak wyglądał piątkowy mecz Pucharu Polski i w jakim składzie zaczęły „Mineralne” pisaliśmy TUTAJ. Popović zastąpiła Dominika Sieradzan, ale od drugiej partii na prawe skrzydło została przestawiona nominalna przyjmująca Helene Rousseaux („Grywa na ataku w reprezentacji Belgii, więc i my czasami korzystamy z tego wariantu” – tłumaczył II trener przyjezdnych, Ryszard Litwin). Z kolei pamiętana z występów w Wiśle „Domino” wraz z Anną Kaczmar wchodziły na podwójną zmianę. Wraz z przejściem Rousseaux na prawą, na lewej flance zameldowała się Kinga Kasprzak, natomiast w trzeciej odsłonie pojawiły się Anna Werblińska i Agnieszka Bednarek-Kasza. Na nasze pytanie, czy choć przez chwilę jego podopieczne przebywały na parkiecie w zestawieniu, którym zaczną konfrontację z Turczynkami, Serwiński odpowiedział nie wprost: – Mam wykrystalizowaną obsadę rozegrania, ataku, libero, raczej także środka. Największy dylemat pozostaje z przyjmującymi, gdzie czasem muszę zgadywać, kogo wystawić. Dotąd zgadywałem nieźle, mam nadzieję, że tak będzie i w środę.

– Podchodzimy z szacunkiem do siły Fenerbahce, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia i powalczymy o puchar – dodawał, a przytakiwała mu Ola Jagieło. Rewanż w Stambule czeka ich już w sobotę, 2 marca, a po powrocie będą musiały jeszcze zmierzyć się po raz drugi z Eliteskami. Sytuację mają raczej klarowną, zresztą zdecydowanym faworytem były również przed piątkowym meczem, lecz szkoleniowiec Muszynianki starał się przygotować do niego jak najdokładniej. Kilka dni temu chciał wziąć nawet z miejscowej szkoły na zajęcia piłki molten, jakimi miał być rozgrywany mecz w Krakowie (obowiązują one w I lidze, natomiast Orlen Liga gra mikasami i one zostaną użyte podczas rewanżu za kilkanaście dni). – Okazało się, że te molteny od nas ze szkoły są starego typu i na nic się nie przydadzą. Pierwszy kontakt z nimi mieliśmy więc na rozruchu w Krakowie. W niektórych elementach nieźle sobie radziliśmy, ale serwis na ogół mamy dużo lepszy. Tutaj piłka trochę „odskakiwała” od ręki – kończy Serwiński.

– To była fajna lekcja możliwości, pokazująca, ile i czego nam brakuje. Cieszymy się, że przeżyliśmy i nikomu nic się nie stało – żartobliwie podsumowuje prowadzący Eliteski Jacek Skrok, ale jest w tym też nuta troski. Ewa Matyjaszek-Matela przeszła kilkanaście dni temu zabieg w szpitalu i dopiero w najbliższy poniedziałek wróci do normalnych zajęć. Katarzyna Wąsowska natomiast miała innego rodzaju zabieg w ostatni wtorek i wczoraj wchodziła tylko na zmiany. Jutro, o g. 17, krakowianki podejmują lidera I ligi, Jedynkę Aleksandrów Łódzki. – Mam nadzieję, że będę już w pełni sił – mówi „Wala” (ksywa została jej po panieńskim nazwisku), kapitan akademiczek.
Oboje ze Skrokiem liczą, że w niedzielę na trybuny wróci znaczna część widzów, którzy tak tłumnie przybyli do hali Uniwersytetu Ekonomicznego w piątek. – Jestem zadowolona, że nie było lania i chyba nikt nie może powiedzieć: „Nie warto chodzić na ich mecze” – sądzi Wąsowska.

Do zakończenia części zasadniczej sezonu pozostały dwie kolejki i jej zespołowi raczej trudno będzie przesunąć się powyżej obecnie zajmowanego trzeciego miejsca, jednak konfrontacja z Jedynką poza oczywistą stawką, ma też dodatkowe, specyficzne znaczenie. Jeśli krakowianki zwyciężą za trzy punkty – najprawdopodobniej pozwoli to na awans na pierwszą lokatę Chemikowi Police. Aleksandrowianki spadłyby na drugą pozycję i byłyby potencjalnym rywalem Elitesek w II rundzie play off (jeśli oczywiście obie ekipy do niej się przedostaną). Inaczej w drugiej rundzie stałaby przed „Ekonomiczną” ewentualność potyczek z Chemikiem.
– Nie chcę tego na razie analizować; jeśli już zastanawiałyśmy się nad czymś z koleżankami, to raczej, kto zajmie szóste miejsce, Wisła czy Murowana Goślina, bo na jedną z nich chyba wpadniemy w pierwszej rundzie – opowiada Katarzyna. – Kogo bym wolała? Też nie wiem, obaj przeciwnicy są wymagający. Wisła – bo to derby i jest tam kilka byłych zawodniczek UEK, co razem niesie dużo dodatkowych emocji, z kolei Murowana ma ogromny potencjał warunków fizycznych. O ich możliwościach świadczy niedawne zwycięstwo właśnie nad Jedynką. Jakiego sposobu my musimy szukać na aleksandrowianki? Przede wszystkim trzeba próbować „ustawić” je sobie serwisem, żeby zneutralizować świetne rozrzucenie akcji przez Justynę Wilk.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.