Piłka złapała równowagę

W najbliższy środowy wieczór, w halach przy Piastowskiej i Reymonta w Krakowie, pokaże się grupa ciekawych pierwszoligowych koszykarzy, w tym środkowy, którego na serwisie YouTube obejrzało blisko 10 milionów ludzi. Wisła i AZS AGH Alstom, które najpierw będą się z nimi potykać w Pucharze Polski, zwieńczą tydzień sobotnimi derbami.

W środę krakowscy kibice basketu będą musieli wybierać. AZS AGH Alstom podejmie bowiem SKK Siedlce o g. 19.30, natomiast o g. 20, kilkaset metrów dalej, zacznie się konfrontacja Wisły z ACK UTH Rosa Radom.
Ten ostatni zespół to rezerwy ekstraklasowej Rosy, z którą na co dzień trenuje część zawodników niekiedy występujących też w I lidze. Do końca jednak nie wiadomo, czy zjawią się w Krakowie np. Damian Jeszke i Daniel Szymkiewicz, filary reprezentacji Polski U-20. Oni i paru innych, m.in. Filip Zegzuła i Jakub Schenk, w minionym sezonie zdobyli mistrzostwo kraju w tej kategorii wiekowej. Warto też zwrócić uwagę na Łukasza Bonarka, wszechstronnego skrzydłowego, który wprawdzie przedwcześnie porzucił junior college West Plains w USA, ale pozostaje to w cieniu wicemistrzostwa świata U-17, jakie zdobył w biało-czerwonych barwach w 2010 r.
– Do tego wiele wznoszą starsi, Konrad Kapturski i Robert Cetnar – przypomina trener „Białej Gwiazdy”, Łukasz Kasperzec. – Kiedy uzupełni się młody skład dwoma doświadczonymi koszykarzami, efekty są zwykle dobre.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

On sam ma teraz lekki ból głowy, bo jego podopieczni zaliczyli serię czterech porażek, choć – jak twierdzi – co najmniej dwie nie powinny się zdarzyć, gdyby prezentowali swój normalny poziom. W środę zderzą się dwie podobne wiekowo ekipy. Pozostaje kwestia, czy wiślakom potrzebny jest w tym momencie taki mecz, czy nie lepiej byłoby szukać wyjścia z kryzysu w spokojnym treningu.
– Zawsze dobrze jest zagrać, zwłaszcza z takim wymagającym przeciwnikiem – uważa Kasperzec. – Czy są szanse na wyeliminowanie ich? Jeślibym nie wierzył przed każdym spotkanie w szanse zwycięstwa – nie byłbym trenerem! Zresztą oni w podobnym zestawieniu występowali dotąd w II lidze. W ubiegłym sezonie stoczyliśmy z nimi dwa wyrównane mecze, zwłaszcza ten w Radomiu, w którym prowadziliśmy do 35. minuty.

SKK Siedlce to też znajomy z II ligi, wszak „Agiehowcy” w pewnym momencie nawet usadowili się tuż za jego plecami. Jest to team dużo bardziej doświadczony, a Daniel Wall, Łukasz Ratajczak, Karol Dębski, Kamil Gawrzydek, Marcin Nędzi, Paweł Kowalczuk to naprawdę potężna siła podkoszowa, wyrażona nie tylko w centymetrach. Ten ostatni jest kontuzjowany, drugi i trzeci najbardziej dali się we znaki akademikom w II lidze, a prowadzący AGH Wojciech Bychawski najbardziej ceni tego pierwszego. – Daniel to zajebisty zawodnik i gość z charakterem – opisuje w swoim stylu. – Wiele lat dobrze grał w ekstraklasie, a jak w szatni trzeba było powiedzieć parę słów prawdy, to też nie brakło mu odwagi, mimo że to oznaczało usunięcie z drużyny.
Szczególną sławę zyskał także Gawrzydek, który – zanim w listopadzie ubiegłego roku skusiły go większe apanaże w Siedlcach – zaczynał w Sokole Łańcut wyrastać na groźnego centra. Kilka lat spędził w USA, w szkole średniej i na uniwersytecie Idaho State, a jeden z jego występów przeszedł do historii. „Gawron” egzekwował osobistego, piłka odbiła się dość wysoko od obręczy, ale opadając z powrotem złapała tak idealną równowagę, że… zatrzymała się na niej. Dłuższą chwilę leżała nieruchomo, sędzia i zawodnicy wyszli zdetonowani ze swoich pozycji, a wtedy dostojnie wtoczyła się do kosza. Filmik z tego wydarzenia na serwisie YouTube obejrzało już blisko 10 mln ludzi – każdego, kto chce do nich dołączyć zapraszamy do linku pod tekstem.

SKK ma też kilku niezłych obrońców, choć najbardziej interesujący z nich może nie wyjść na parkiet, bo od dłuższego czasu trapią go kontuzje. Marek Szumełda-Krzycki, wychowanek Basketu Nowa Huta, w 2009 roku w barwach Korony zdobył mistrzostwo Polski juniorów. – To było ostatnie jak dotąd mistrzostwo krakowskiego klubu w młodzieżowej koszykówce męskiej i przed wojną nuklearną ten sukces się raczej nie powtórzy – kwituje Bychawski.
Rodzi się pytanie, czy jego podopieczni są w stanie sprostać takiemu rywalowi (który, podobnie jak Rosa II, nie radzi sobie zbyt dobrze na zapleczu ekstraklasy), a nawet myśleć o zwycięstwie? Oznaczałoby ono awans do turnieju finałowego Pucharu Polski, rozgrywanego jednak w niezbyt wygodnym terminie, 27-28 grudnia.
– Skoro zgłosiliśmy się do pucharu i zaczęliśmy w nim grać, to „nie ma batona”: bijemy się dalej – przekonuje opiekun „Agiehowców”. – Nie wiadomo tylko, czy starczy „fizyki”, czy znajdziemy odpowiedź na ich „wysokich”.

Przy okazji spotkania przy Piastowskiej przygotowano kilka atrakcji, m.in. konkurs rzutów z połowy, a później after party w klubie Prozak. Spikerkę będzie prowadził były koszykarz krakowskich (i podkrakowskich) zespołów, Dawid Kunc.
Już w najbliższą sobotę szykuje się natomiast następna prestiżowa impreza sportowa. W hali przy Reymonta, na inaugurację drugiej rundy II ligi, Wisła podejmie AZS AGH Alstom. – Oni są bardzo ambitni, będą gryźć, kąsać i szczypać, a dołożywszy specyficzną halę, są dla mnie faworytem – żartobliwie, ale i zaskakująco komentuje Wojciech Bychawski. – Mamy jednak na tyle sił i zdrowia, żeby zagrać dwa razy w tygodniu na full.
„Białą Gwiazdę” czeka w II rundzie aż sześć konfrontacji u siebie, a trzy na wyjeździe. – Jeżeli chcemy zdobywać punkty w grudniu, już z AGH, musimy zacząć od dobrego występu w środę, przeciwko radomianom – podkreśla Łukasz Kasperzec.
PAWEŁ FLESZAR

Niezwykły osobisty Kamila Gawrzydka

Komentowanie zablokowane.