Piłkarze nie drwale i swoją technikę mają

Podobnie jak przed rokiem, Cracovia pokonała GKS Bełchatów jedną bramką – 2:1 – zdobytą w ostatniej minucie. Wtedy jednak krakowianie gonili wynik od 0:2 i wszystkie gole strzelali w końcówce. Dzisiaj to oni mogli mieć bezpieczną przewagę już po pierwszej połowie.

Mateusz Żytko po rzucie rożnym Milosa Kosanovicia chyba został nieco zlekceważony, bo uderzał z 6 metrów prawie bez asysty (niedługo później identyczną sytuację miał Jan Hosek, ale Łukasz Sapela obronił). Później „Pasy”, po przeprowadzonych z polotem akcjach, stworzyły sporo świetnych okazji. Najlepsze dwie miał Aleksejs Visniakovs, który najpierw trafił z 12 metrów w obrońcę, a w 30. minucie wyszedł sam na sam, lecz robiąc zamach potknął się i upadając posłał piłkę w słupek.

Bełchatowianie próbowali nacierać, ale bez przekonania, po stronie aktywów można im zapisać dwie akcje Miroslava Bożoka oraz strzały Grzegorza Fonfary i Macieja Szmatiuka (głową po rogu).
Po stałych fragmentach gry rywali Cracovia groźnie kontrowała. Rozwiązując atak trzech na trzech Visniakovs wybrał Aleksandru Suvorova zamiast Andrzeja Niedzielana. Następne podanie – Suvorova do Niedzielana – przejęli już defensorzy, a ten drugi miał olbrzymie pretensje do Visniakovsa, że nie oddał mu piłki od razu. Niedługo jednak pokazał, że… nie należało mu podawać. Świetnie wypuścił go Andraż Struna, a „Wtorek” spudłował w podobnej do wcześniejszej pozycji.

Niedzielan był dzisiaj bardzo pożyteczny dla drużyny, wiążąc obrońców gości, ale też w swej aktywności zbyt „elektryczny”. Często wychodził zbyt szybko i przeciwnicy łapali go na spalonym. Właśnie ze spalonego strzelił nieuznanego wirtuozerskiego gola – po wrzutce Suvorova główkował w okienko stojąc tyłem do bramki.
Wtedy jednak inicjatywę przejmowali już przyjezdni, atakując coraz groźniej. Wreszcie Kamil Kosowski przedarł się lewą stroną, dośrodkował z powietrza, a tam Kosanović zdołał uprzedzić Dawida Nowaka i Macieja Mysiaka, ale tak pechowo, że wpakował futbolówkę do siatki.

Odtąd obie ekipy odpuściły już zupełnie „szachy” w środku pola, ograniczając się do mniej lub bardziej przemyślanych szarż. Po stronie miejscowych prowadził je najczęściej Visniakovs, u bełchatowan zaś niemiłosiernie wygwizdywany przez kibiców Kosowski (z niezrozumiałych swoją drogą powodów – jeśli dlatego że jest byłym wiślakiem, to przecież w Cracovii jest ich trzech: Niedzielan, Łukasz Nawotczyński i Wojciech Kaczmarek…). Jedną z centr „Kosy” powinien na bramkę zamienić Nowak, jednak najpierw główkował szczupakiem w słupek, a z wykonywaną z parteru dobitką poradził sobie Kaczmarek.

Krakowski klub wypuścił przed meczem niefortunne hasło reklamowe: „Piłkarze są jak drwale – uwielbiają piłę, ale tylko ci drudzy ścinają legalnie. Sprawdź, co jeszcze potrafią – oglądaj na żywo zmagania Cracovii podczas meczu z GKS Bełchatów…”. Slogan bezpośrednio kojarzy się z prymitywizmem w grze i brakiem techniki, ale wszyscy, którzy nie zniechęcili się nim i wybrali na stadion lub przed telewizor – mogli się przekonać, że czasem przy Kałuży bywa zupełnie inaczej. Widowisko było ciekawe, żywe, a na dodatek opatrzone suspensem. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry, kiedy Cracovia raczej nie miała pomysłu na pokonanie gości, sfaulowany został przed polem karnym (nieco z lewej jego strony) Visniakovs. Vladimir Boljević przepięknie przymierzył nad murem, tuż przy słupku. Z radości zdjął koszulkę, za co dostał drugą żółtą i w efekcie czerwoną kartkę, ale mógł zostać na murawie i fetować zwycięstwo, bo sędzia od razu po pokazaniu jej zakończył spotkanie.
PAWEŁ FLESZAR
 
CRACOVIA – GKS Bełchatów 2:1 (1:0)
Bramki: Mateusz Żytko 5, Vladimir Boljević 90 – Miloš Kosanović 60 samob. Sędziował: Robert Małek (Zabrze). Żółte kartki: Radomski, Boljević – Szmatiuk, Wróbel. Czerwona: Vladimir Boljević (90. za drugą żółtą). Widzów: 5296.
CRACOVIA: Kaczmarek – Żytko, Nawotczyński, Hošek, Kosanović – Struna (57. Boljević), Radomski (72. Bartczak), Szeliga – Višnakovs, Suvorov – Niedzielan (80. Dudzic). Trener: Dariusz Pasieka.
GKS: Sapela – Mysiak, Szmatiuk, Lacić, Tanevski – Buzała, Baran, Fonfara (56. Wróbel), Bożok, Kosowski (81. Kuświk) – Nowak (78. Żewłakow). Trener: Kamil Kiereś.

Pozostałe wyniki i tabelę można znaleźć TUTAJ

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie opublikowany ani wykorzystany. Pola oznaczone gwiazdka sa wymagane.*

Skorzystaj z HTML oraz: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Connect with Facebook

*