Piosenka pozostaje taka sama…

W wielickim Solnym Mieście zadebiutował w rozgrywkach ligowych nowoutworzony klub, Developres Rzeszów. Miejscowy MKS MOS uległ ekipie znad Wisłoka, 0:3.

Developres powstał wiosną, jest faworytem grupy IV mając w składzie siedem zawodniczek, które poznały smak co najmniej I ligi (wśród nich zabrakło dzisiaj kontuzjowanej Gabrieli Gasidło). Prowadzący wieliczanki, Grzegorz Stareńczak i Jerzy Janeczek postawili na początku tej konfrontacji na wysoki blok – m.in. na prawym skrzydle, pierwszy raz w życiu, wyszła mierząca 187 cm środkowa Izabela Bałucka. Nie ma typowej dla tej pozycji dynamiki ataku, lecz parę „czap” tam rozdała, najefektywniejsza zaś była w serwisie. Przy jej podaniach w dwóch pierwszych setach gospodynie miały najlepsze momenty gry.
Na ogół jednak brylowała w tym elemencie Karolina Filipowicz, budująca przewagę przy współpracy ustawionej z przodu linii: Karolina Grzelak, Katarzyna Warzocha, Magdalena Olszówka.
W pierwszej partii rzeszowianki odskakiwały na 14:7 (z 9:7), 19:12, 22:13 i 25:15, a w drugiej na 10:3 (z 4:3), 18:11 (z 14:11) i 22:14. Miejscowe goniły, lecz przy 23:20 i 24:22 popełniły błędy – odpowiednio – dotknięcia siatki i autowego ścięcia.

W trzeciej odsłonie Iza wróciła na środek, a obok niej i Alicji Nabielec wyszły dotychczasowe rezerwowe. I wybuchły emocje, gdyż ambicja dublerek wzięła się za bary z niestabilnością, a po stronie tej pierwszej stanął ostry serwis. Zaczęły od prowadzenia 4:0, wkrótce było 4:5, potem 8:8, 8:10, 10:10, 13:12 (po asie Katarzyny Durbas), 14:13, 14:16, 18:16 (dwa asy Niny Suchan). Kiedy drużynie gości mogło się wydawać, że opanowała sytuację po zbiciach z wysokiego pułapu, z lewej flanki, Barbary Adamskiej i Olszówki (19:21), ich złudzenia rozwiała Nabielec, po której podaniach znowu piłka dwa razy nie wróciła na stronę MKS MOS (22:21). Wszelkie dywagacje przerwała jednak Warzocha dominując nad siatką, a zakończyło je zepsute zbicie gospodyń (22:25).

Tytułowy motyw z dyskografii Led Zeppelin – „The song remains the same” – odnosi się do koszykarskich (Regisu Wieliczka) fanów siatkarek. Oni zaczęli sezon tak jak skończyli poprzedni: równym i niestrudzonym zaśpiewem, ciągnącym się przez całe spotkanie.
– W tym sezonie chcemy, i na pewno możemy, dużo więcej wygrywać niż w poprzednim, szkoda tylko, że początek tak się ułożył – mówi Janeczek, pełniący również funkcję prezesa klubu.
– Musimy jeszcze bardziej konsekwentnie, na treningach i meczach, egzekwować serwis, żeby funkcjonował jak w ostatnim secie – analizuje Stareńczak.
Z kolei z szerokie początkowo kadry Developresu ubyły dwie zawodniczki. Wanda Cholewa boryka się z problemami ze ścięgnem achillesa i prawdopodobnie przejdzie operację, natomiast Karina Róg odeszła do Siarki Tarnobrzeg (sportkrakowski.pl pisał o tym TUTAJ).
PAWEŁ FLESZAR

MKS MOS Wieliczka – DEVELOPRES Rzeszów 0:3 (15:25, 22:25, 22:25)
Sędziowali: Piotr Lenart (Będzin) i Paweł Kapica (Częstochowa). Widzów: 250.
MKS MOS: Borowska, Warzecha, Nabielec, Bałucka, Antos, Świerczyńska oraz Tyrańska (l), Urban (l), Świeży, Kerep, Durbas, Suchan. Trener: Grzegorz Stareńczak.
DEVELOPRES: Filipowicz, Olszówka, Warzocha, Grzelak, Adamska, Cieśnik oraz Peret (l), Wilk, Myjak, Mich. Trener: Tomasz Kamuda.

Komentowanie zablokowane.