Płakać już nie było sensu

– We wtorek wyjeżdżam z Mielca – mówi Małgorzata Plebanek, która w sobotę pełniła funkcję kapitana Stali. Istnieje ewentualność, że przegrany 0:3  mecz ze Spartą Warszawa był ostatnim w I lidze dla jej drużyny, lecz potencjalnie może mieć znaczenie na przyszłość.

W mijającym tygodniu nastąpił być może ostatni akt gehenny Stali. Zawodniczki prawie nie trenowały, trwały targi o zaległości płacowe. Mateusz Przystaś, który był w klubie fizjoterapeutą, a od kilku tygodni pełnił także funkcję trenera, pojechał na sparing wraz z Asseco Resovią, która jest jego zasadniczym miejscem zatrudnienia. W środę zawiadomiono sędziów, informację o terminie spotkania otrzymały też rywalki, które przyjechały do Mielca już w piątek. Jednak praktycznie do końca nie było wiadomo, czy mecz się odbędzie, czy Stal wystawi wymaganą regulaminem szóstkę zawodniczek.
To była indywidualna decyzja każdej z dziewczyn – mówi Plebanek. Ostatecznie udało się zebrać minimum, poza nią wyszły na parkiet: Juliana Tiago da Silva, Paulina Pająk, Faustyna Niedbała, Edyta Koceniak i Magdalena Gardulska. Trzy ostatnie to juniorki; Niedbała pojawiała się niekiedy w składzie, a z dwóch pozostałych, jedna zaliczyła incydent w I-lidze, a druga nawet tego nie. Generalnie występowały w wojewódzkich rozgrywkach juniorek. – Biorąc pod uwagę jak ogromny był to przeskok, trzeba je pochwalić – podkreśla Małgorzata.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Do tego wpisana do protokołu była Paulina Czubak, którą czeka operacja kolana. Nie rozgrzewała się, była tylko przygotowana na ewentualność awaryjnego wejścia na parkiet w razie urazu którejś z koleżanek, aby statystując zapobiec zdekompletowaniu zespołu i walkowerowi. Jako że w składzie były trzy środkowe, dziewczyny ustaliły między sobą, że na skrzydle stanie najbardziej doświadczona, Brazylijka da Silva.
Zmian i tak nie mogło być, przerwy w grze brała Plebanek, która pierwszy raz pełniła funkcję kapitana. – To nie były typowe czasy, po prostu dodawałyśmy sobie otuchy. Powtarzałyśmy, że trzeba grac o każdy punkt, każdy jest ważny i każdym trzeba się cieszyć – opowiada. – Płakać już nie było sensu; dość smutku przeżyłyśmy tutaj w tym sezonie.

Zapowiada, że rozwiązuje kontrakt ze Stalą i wyjeżdża z Mielca. – Zaległości klubu wobec mnie sięgają już ponad czterech miesięcy, zostaję tu tylko do wtorku – wyjaśnia. – Nie wiem, czy to ostatni w ogóle mecz Stali w I lidze, to sprawa zarządu. Nie wiem też, jaka mnie czeka przyszłość, mam nadzieję, że po tych wszystkich problemach ktoś się nade mną zlituje i będę miała gdzie grać.
Ona akurat była prawie zawsze do dyspozycji, nawet gdy leczyła kontuzję achillesa, zagrała na przełomie listopada i grudnia jako libero. Wtedy zresztą mielczanki odniosły serię czterech zwycięstw z rzędu; pieniędzy już brakowało, ale po raz ostatni zespół dysponował w miarę stabilnym składem. – To były i tak dobre czasy – wzdycha Małgorzata.

Porażka 0:3 ze Spartą Warszawa oznacza w praktyce spadek Stali, szanse na inne rozwiązanie przy tym układzie sił są już nawet nie teorią, ale abstrakcją. Następne wyznaczone terminarzem spotkanie mielecka drużyna ma dopiero 6 kwietnia, u siebie z Wieżycą Stężyca, a ostatnie w play out – tydzień później w Warszawie. Może być bardzo trudno zebrać na nie skład. Wczorajszy mecz miał o tyle duże znaczenie, że Stal nie otrzyma w tym sezonie trzech walkowerów, które w myśl Przepisów Sportowo-Organizacyjnych PZPS byłyby traktowane jak wycofanie się zespołu z rozgrywek i karane degradacją do ligi wojewódzkiej. W obecnej sytuacji Stal mogłaby zacząć od II ligi. Jednak rozważania, czy sobotni „mecz rozpaczy” będzie miał jakieś znaczenie w następnym sezonie, są akademickie, wobec długów z ubiegłego sezonu (pisaliśmy o tym ostatnio TUTAJ) i z obecnego.
– W piątek rozmawiałam dużo z dziewczynami; jestem im wdzięczna, że zostały i wyszły na mecz – mówi Magdalena Gembal, wiceprezes Stali S.A. Nie chce komentować przypuszczeń, że klub nastawia się na dotrwanie do końca w postaci dwóch walkowerów oraz potwierdzić nieoficjalnych wiadomości, iż w ostatnich dniach wszystko spadło na jej barki. – Co będzie dalej: po prostu nie wiem. Pieniędzy nie ma – ucina.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.