Pluszaki wychodzą z szafy

Dwa lata temu wyemigrowała z Krakowa do Warszawy „za chlebem”, niedawno założyła tam klub, który od razu chciałby walczyć o awans do II ligi. Magdalena Turek nie jest pasjonatką siatkówki, ale – w bardzo pozytywnym znaczeniu tego słowa – wariatką siatkarską.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Amatorstwo to nie z nią. – No co to jest!? Zacznijmy grac w siatkówkę, a nie jakieś pici-polo! – trzeba było słyszeć jak musztruje młodsze koleżanki z AZS AGH Wisły. Kończył się sezon 2005/06, wynik meczu z rezerwami Dalinu Myślenice nie miał już znaczenia dla układu tabeli, krakowianki w kiepskim stylu przegrały w pierwszym secie. Dalin wkrótce awansował do II ligi (gdzie stał się pierwszym zespołem klubu, który sprzedał miejsce w ekstraklasie), ale tego dnia uległ wiślaczkom.
Rok później „Turcia” ciągle była ich kapitanem i podstawową przyjmującą, kiedy w świetnym stylu, z dwoma tylko porażkami w całym sezonie, awansowały śladem myśleniczanek. – Do tamtego momentu, nie opuściłam żadnego treningu, ani w drużynie ligowej, ani w sekcji siatkarskiej AGH – mówi z niekłamaną dumą.

Przez trzy lata rzadko udaje się coś takiego profesjonalistkom… A Magda na dodatek łykała studia jak kombajn. Technologia chemiczna na Akademii Górniczo-Hutniczej, połączona z Wydziałem Lekarskim Collegium Medicum UJ. Te drugie musiała przerwać po zaliczeniu czwartego roku, ale za to kończąc AGH dorzuciła dwuletnią Elektroradiologię w Krakowskiej Szkole Medycznej. Teraz zaczyna Bioinformatykę i Biologię Systemów na Uniwersytecie Warszawskim. Pracuje w Medicalgorithmics S.A., firmie tworzącej systemy dla diagnostyki kardiologicznej. – Nie jestem cyborgiem; jeśli się dobrze życie zorganizuje, to na wszystko jest czas. Żal mi tylko serce ściska, że musiałam odpuścić studia lekarskie, trochę się tego wstydzę nawet. Zawsze byłam zbyt ambitna…

Przez większość kariery prowadziło ją dwóch trenerów, którzy zdobywali ostatnie tytuły mistrza Polski z Wisłą Kraków: najpierw – w Salosie Kraków – Andrzej Szymczyk („złoto” 1984), potem w AZS AGH Wiśle i zespole uczelnianym – Lesław Kędryna (1982).
Po wspomnianym awansie zrezygnowała jednak ze względów prywatnych z gry, zdobyła jeszcze z AGH medal akademickich mistrzostw Polski, skoncentrowała się na nauce i pracy. Siatkarskie marzenia odżyły, kiedy po przyjeździe do Warszawy przed dwoma laty spotkała podobne do siebie fanatyczki.
Daria Frączak i Anna Makarewicz już kilkanaście miesięcy wcześniej dokonały „przyjaznego przejęcia” szkolnej sali na Ochocie. Salę wynajmowała firma BlueSoft dla swoich pracowników, jeden z nich przyprowadził dwie znajome, Anię i Darię, za jakiś czas grały tam już same dziewczyny… Występowały w ligach amatorskich jako „Pluszaki Bluesoft Clariter” (w Clariter pracowała Daria), aż trafiła do nich Magda i namówiła na rozkręcenie przedsięwzięcia. Wiosną zarejestrowały stowarzyszenie Mazovia Warszawa, działający w branży IT BlueSoft zadeklarował pokrycie kosztów na wysokim jak na III ligę poziomie. – Trafiłyśmy z nimi na złote jajko – żartobliwie podsumowuje Magda, 27-letni prezes klubu i skrzydłowa. – Ale trzeba też oddać zasługę sporej grupie ludzi, którzy pomagali w tworzeniu stowarzyszenia.

Z Krakowa do Warszawy przywiało też Jakuba Ślusarczyka, narzeczonego „Turci”, który ćwiczył kiedyś z Dariuszem Kuciem w sekcji LA Wawelu, potem próbował sił w siatkówce, a jeszcze w Pluszakach prowadził zajęcia od stycznia do kwietnia, kiedy regularnie pojawiało się na nich po 25 dziewczyn. Teraz będzie II trenerem Mazovii, u boku Mariusza Wojtyniaka, który ma spore doświadczenie w szkoleniu młodzieży – m.in. w stołecznych klubach, Atenie i MKS MDK – pracował również z Mazowszem Warszawa, zespołem niesłyszących.
Ze wspomnianej, wiosennej grupy wyselekcjonowały dziesiątkę do składu na III ligę, niedawno zakontraktowały kilka kolejnych zawodniczek. Była wiślaczka Julia Barbaszewska, która grywała z nimi wcześniej, dołączyła do I-ligowej Sparty Warszawa, z różnych powodów ostatecznie nie zostały w zespole libero Agata Tychoń (niegdyś Legionovia) i środkowa/skrzydłowa Edyta Gęśla (Tomasovia Tomaszów Lubelski).

Niedawny sparing z Plasem Warszawa sędziował im emerytowany arbiter międzynarodowy Adam Żelazny, spokrewniony z jedną z siatkarek. Jutro zagrają w następnym, z II-ligową Politechniką Warszawa. A w przyszły weekend, na inaugurację rozgrywek zmierzą się z LTS Legionovia, w pewnym sensie rezerwami beniaminka ekstraklasy (choć pozostającymi w odrębnych strukturach: stowarzyszenie – spółka akcyjna).
Ciekawe, jak wypadniemy, to chyba najmocniejszy rywal w województwie – uśmiecha się „Turcia”, która nigdy nie przestała żałować, że nie dane jej było zagrać w II lidze.
Fajnie byłoby awansować i to nadrobić – zwierza się. – Jesteśmy zupełnie „świeże”, więc pewnie czołowa czwórka nie byłaby porażką, ale apetyty są
PAWEŁ FLESZAR

Skład Mazovii na rozgrywki III ligi (w nawiasach niektóre kluby, także uczelniane, w których zawodniczki występowały w przeszłości, choćby w grupach młodzieżowych):
rozgrywające: Monika Baranowska (Sparta Warszawa, AZS AWF Warszawa), Magdalena Bojko (Tomasovia, Politechnika Warszawa, AZS ALK), Katarzyna Janiszewska (AZS SGH), Ewa Kubica (MKS Bielsko-Biała, AZS UJ)
libero: Iwona Nowak (AZS SGGW), Joanna Siurmak (AZS SGGW)
skrzydłowe: Zuzanna Adamska (AZS SGGW), Agata Borówka (Jedynka Łomża, AZS SGH), Sandra Brudzińska (Ósemka Siedlce, AZS AWF Warszawa, Politechnika Warszawa), Maja Chmielewska (Jedynka Łomża, AZS SGH), Ewa Domarecka (rozgrywki amatorskie), Magdalena Turek (Salos Kraków, AZS AGH Wisła Kraków)
środkowe: Karolina Majewska (rozgrywki amatorskie), Anna Myśliwiec (Jedynka Łomża, AZS SGH), Sylwia Włodek (rozgrywki amatorskie)

Komentowanie zablokowane.