Po ćwierć wieku czas na zmianę opcji

Znany rozgrywający klubów z Krakowa i okolic, a ostatnio także drugi trener AGH 100RK AZS, Krystian Bławat poprowadzi II-ligowe siatkarki Bronowianki.

Od powstania sekcji siatkówki w klubie Bronowic, przed pięcioma laty, drużynę prowadził jej współtwórca Marek Kępa. Ostatnio pomagała mu Irina Bogdanowa, jednak najpierw zrezygnował z jej współpracy, a potem odpuścił sam. – Kiedy dostałem od pana Marka telefon z propozycją spotkania, myślałem, że mam być drugim trenerem. Potem okazało się, że chciałby, abym był pierwszym, a on będzie mi pomagał, bo za dużo ma obowiązków pozaklubowych. To on jednak kompletował skład – wyjaśnia Bławat.
O ostatnim, bardzo ciekawym transferze Bronowianki pisaliśmy TUTAJ. Zebrała się tam grupa ciekawych zawodniczek, w tym kilka bardzo rutynowanych. – Jestem zadowolony z tego układu; takie zawodniczki mogą pomóc trenerowi – uważa Bławat, który doświadczenia w pracy z kobietami ma skromne – przez część sezonu prowadził tylko młody, IV-ligowy zespół Wandy. – Stres, lęk? Nie. Czuję pewien niepokój, jak przed każdym nowym wyzwaniem, zastanawiam się, jak to będzie. Stres to czułem, gdy miałem poprowadzić inauguracyjny mecz I ligi siatkarzy zamiast Wojciecha Kaszy.

To, że zostanie kiedyś pierwszym szkoleniowcem było mu chyba pisane. Zaczynał jako asystent Jacka Litwina w II-ligowym AGH 100RK AZS na przełomie 2012 i 2013 r., jednak od razu w debiucie musiał go zastąpić i zanotował zwycięstwo, 3:0, w spotkaniu z Cukrownikiem Lublin. Więcej podobnych sytuacji zdarzyło się w kolejnym sezonie, na zapleczu ekstraklasy, gdy był II trenerem u boku Wojciecha Kaszy, a pod jego nieobecność dowodził drużyną wraz ze statystykiem Przemysławem Płaczkiem.
Pozostałe doświadczenia biorą się z dwunastoletniej pracy z siatkarską młodzieżą w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2. – Całe życie z chłopcami; grupami żeńskimi opiekowałem się na zastępstwie – wspomina. Zdradza, że przybliża sobie tematykę, oglądając nagrania ubiegłosezonowych meczów II ligi siatkarek, pożyczone od kolegi, nauczyciela w ZSOS 2, Kacpra Osucha, który prowadził wówczas AZS UEK.

Krystian ma już gotowy plan przygotowań, startujących 18 sierpnia. Są w nim wpisane turnieje w Tarnowie (6-7.9) i Jaworznie (12-13.9). – Na następny weekend jeszcze poszukamy sparingpartnerów – mówi. – Będziemy ćwiczyć na własnych obiektach, zaczniemy od siły, potem technika, na dwa tygodnie przed ligą zejdziemy z ciężarów.
Pierwsza kolejka grupy czwartej II ligi odbędzie się 27 września (terminarz i system rozgrywek można znaleźć TUTAJ). – Rozmawiałem z panem Markiem, że najpierw chcielibyśmy powtórzyć wynik z poprzedniego sezonu i zakwalifikować się do czołowej czwórki w grupie, przejść w play off do fazy ogólnopolskiej, a później powalczyć o I ligę – zwierza się nowy szkoleniowiec. – Nie ma wielkiego ciśnienia na awans, ale fajnie byłoby go zdobyć.

Dosyć sprawnie w pamięci liczy, że zawodnikiem był przez ćwierć wieku ze swoich 37 lat. Kiedyś w drużynie był jedynym chłopcem z długimi włosami, więc koledzy ochrzcili go: „Lala”. Ksywka się przyjęła, choć wyglądem i upodobaniami jej nie potwierdza.
– Weź, nie „pakuj” aż tyle, bo możesz stracić dokładność – mitygował go na siłowni jeden z byłych trenerów.
– No, nie, tej przyjemności sobie nie odmówię – opierał się ze śmiechem solidny i ceniony rozgrywający.
Należy do jednego z ostatnich roczników wychowanków Hutnika, potem przeszedł do Wandy, wraz z nią łączył się z Politechniką, występował w Politechnice Cracovii i w klubie z ul. Kamiennej bez tego drugiego członu. Wrócił do Wandy na ul. Odmogile, gdzie w 2011 roku świętował promocję do I ligi. Potem był Contimax MOSiR Bochnia, jeszcze raz Wanda, która w połowie sezonu wycofała się z rozgrywek, a on w zimie przeniósł się do III-ligowego Kłosa Olkusz, któremu pomagał także ostatniej wiosny. Prowadzący olkuszan Roman Socha namawiał go, aby jeszcze raz spróbował sił w II lidze. – Już podczas finału w Słupsku powiedziałem, że to raczej mój ostatni występ. Do tych turniejów przystąpiłem bez poważnego przygotowania, poodnawiały mi się stare urazy, z niektórymi do dzisiaj się nie uporałem – opowiada Krystian Bławat. – Jako siatkarz kariery już nie zrobię, więc teraz trzeba spróbować innej opcji, jako trener.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.