Po sąsiedzku z Arie Selingerem

Skład krakowskiego Salosu na III ligę nie jest jeszcze do końca ustalony – już zaszły w nim zresztą duże zmiany – ale siatkarki zjawiające się na zajęciach przechodzą ciężką zaprawę.
– Powiedziałem dziewczynom już wcześniej: albo postaramy się wejść na minimum drugoligowy poziom trenowania, albo nie ma sensu się w to bawić – wyjaśnia Michał Flaszowski, prowadzący seniorki i juniorki, które w ostatniej fazie dzisiejszych zajęć już nie za bardzo miały nawet ochotę rozmawiać podczas przerw na picie. – Rozrywkowe odbijanie piłki w amatorskiej lidze mnie nie interesuje. Nawet jeśli nie ma tu pieniędzy, kontraktów, to jednak klub ponosi koszty udziału w rozgrywkach, więc my też dajmy coś z siebie.

W drużynie doszło do znacznych przetasowań. Z różnych powodów odeszły Aleksandra Czapiga, Magdalena Niedzielska, Katarzyna Krawczyk (cała trójka do IV-ligowego Salosu Piast, którego szkoleniowcem jest Jakub Zacharski, związany również z Salosem RP), Aleksandra Czeremuga, Ewelina Klita, Weronika Nowak, Agnieszka Budziaszek. Jeszcze obfitszy jest przypływ: środkowa Maja Krzysiek z MKS MOS Wieliczka, przyjmujące: Aleksandra Szczurek (PMOS Chrzanów, zdobyła niedawno 5. miejsce mistrzostw Polski juniorek w siatkówce plażowej), Żaneta Jewuła (wychowanka Wisły Kraków, ostatnio kapitan Dwójki Kraków) i Wioletta Maślanka (kiedyś rezerwy Muszynianki), libero Kinga Gratkowska (Salos Piast), Monika Materska, rozgrywająca Katarzyna Angielska, atakująca Julia Sotała (wraca po przerwie).

Ze starej gwardii trenują m.in. Judyta Olipra, Agnieszka Szafraniec, Katarzyna Rerak, Dominika Nowak, Klaudia Miętka, plus kilka młodszych dziewczyn, które mają występować w konkurencji juniorek i stanowić szeroką kadrę seniorską. We wrześniu, po powrocie z zagranicy, ma dołączyć Agnieszka Bakuła.
Nie wiadomo tylko kogo zastanie po przyjeździe, bo Rerak ma propozycję z II-ligowego AZS UEK. Inny zespół może też wybrać Magdalena Cieplińska, środkowa z II-ligowym doświadczeniem, która pierwotnie miała przyjść do Salosu (sprawa ma rozstrzygnąć się w przyszłym tygodniu). – Myślałem do niedawna, że już mam skład, ale jednak tak nie jest… – zawiesza głos szkoleniowiec. – Chyba muszę szukać kogoś na środek, kto dołączy do Mai Krzysiek, która jest świetnym nabytkiem, ma niesamowitą chęć do pracy.
Salosianki zaczęły jeszcze w pierwszym tygodniu sierpnia, biegając po Bulwarach Wiślanych i przerzucając ciężary na siłowni. W planach był wyjazd do Skały, ale ostatecznie mają dochodzeniowe zgrupowanie na miejscu. – Niektóre mają tu różne zobowiązania, doszliśmy do wniosku, że frekwencja będzie lepsza jeśli zostaniemy w mieście – tłumaczy Flaszowski, któremu tak jak w minionym sezonie pomaga Dariusz Ogiela.

Obecnie po dwa razy dziennie ćwiczą w hali Korony, w sercu starego Podgórza – terenie, którego tradycje siatkarskie są tyleż bogate, co zapomniane. Kilkaset metrów od hali, przy ul. Smolki, urodził się w 1937 r. i przez kilka lat mieszkał jeden z najsłynniejszych trenerów w dziejach tej dyscypliny – Arie Selinger. Miał potem w życiu okres dramatyczny – uciekał stąd z rodziną przed hitlerowcami do Bochni i Brzeska, lecz ostatecznie trafił do obozu koncentracyjnego Bergen-Belsen; szczęśliwy – ocalał, a potem wyjechał do Izraela; i chwalebny – odnosił sukcesy z reprezentacjami USA i Holandii, a przede wszystkim nadał siatkówce współczesne oblicze ścisłej specjalizacji boiskowej.
Zresztą sama Korona, kojarzona głównie z koszykówką i pływaniem, sporo dała tej dyscyplinie. Choćby wychowanka Ryszarda Jurka, który był niegdyś podporą reprezentacji i Hutnika Kraków. Tu też, w nieistniejącej już sekcji siatkówki, pracował w latach 80. obecny II trener Muszynianki Ryszard Litwin, zanim trafił do Wisły, gdzie notował niezłe osiągnięcia.

– Był pomysł fuzji pomiędzy sekcją siatkarską Salosu a Koroną – wyjawia Michał Flaszowski. – Z tego co wiem, został odłożony do przyszłego roku, a na razie trwa luźna współpraca, polegająca właśnie na wynajmie hali. Od września najprawdopodobniej wrócimy do szkoły na Ruczaju, w której graliśmy i trenowaliśmy wcześniej.
Liczące się na ogół e III lidze Bronowianka Kraków i Ekstrim Gorlice przeszły na szczebel wyżej, lecz czołówka może być ciągle silna, choćby ze względu na Maraton Krzeszowice, Cordię Plus Zator, Poprad Stary Sącz. – Zarząd nie wyznaczył jakiegoś konkretnego celu, mamy spokojnie pracować – mówi trener. – Uważam, że trzeba mieć duże ambicje: wygrać jak najwięcej meczów, zakwalifikować się do fazy ogólnopolskiej i poważnie podejść do tematu baraży o II ligę.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.