Po zielonej trawie Adam piłkę goni

Triumfatorami, obfitującego w zacięte mecze, turnieju siatkarzy plażowych rozegranego na obiektach Uniwersytetu Jagiellońskiego zostali Mateusz Kowalski i Adam Smolarczyk. W finale pokonali rutyniarzy, Bartłomieja Baniaka i Marcina Melnarowicza.

Są rozwiązania podjęte przypadkiem, które okazują się bardzo skuteczne. Tak jak para „Lewy” – Smolarczyk. – Z kim by tu zagrać w tym roku w plażówkę? – zastanawiał się ten pierwszy głośno w szatni jeszcze w sezonie halowym. – Ja mogę z tobą zagrać – rzucił od niechcenia drugi.
Teraz mają już na koncie akademickie wicemistrzostwo Małopolski, a w decydującej konfrontacji piątej edycji Akademickich Mistrzostw Krakowa o Puchar Kierownika Studium WFiS Uniwersytetu Jagiellońskiego okazali się lepsi od przybyłych z Opola zawodników, którzy w przeszłości – razem lub w innych konfiguracjach – z niejednego boiska piach jedli. Poza bardziej prestiżowymi sukcesami Baniak i Melnarowicz mają na koncie nawet złote medale mistrzostw Państwowej Straży Pożarnej. W pierwszym secie udawało im się jeszcze gasić krakowian (5:1, 8:3, 11:7), byli też dokładniejsi od momentu, kiedy znienacka zrobiło się 11:11. Poza tym Melnarowicz zdobywał najważniejsze punkty blokiem (14:11) i instynktownym przebiciem (15:12).
Od drugiej partii jednak wszystko się odmieniło. Smolarczyk wbijał „gwoździe” i „czapował”, Kowalski kręcił lewa ręką, a cyferki na tablicy przewracały się pod ich dyktando – 4:2, 6:3, 8:4, 11:6, 14:9, 15:11. Podobnie było w tie-breaku, okraszonym akcją, w której obaj świetnie interweniowali w defensywie(10:4), a zamkniętym soczystym uderzeniem Mateusza na 15:8.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Zwycięzcy opowiadali potem z humorem, jak po rannym losowaniu doszli do wniosku, że mają jeszcze dużo czasu do pierwszego meczu, w sam raz, by podjechać do domu po zapomniane okulary. W efekcie przyjechali kwadrans przed inauguracją, przegrali, więc resztę turnieju spędzili po prawej stronie drabinki. Borykali się tu z różnymi przeciwnościami, ale zdążyli ze wszystkim. Już o wejście do szóstki walczyli w tie-breaku z Sebastianem Popkiem i Rafałem Jezierskim, stracili część przewagi (14:9 – 14:12), ale Smolarczyk rozwiał wątpliwości zbijając nad rękami.
W spotkaniu o półfinał stanęli na krawędzi odpadnięcia, bo w trzeciej odsłonie Mateusz Łabuz i Paweł Ciuła mieli dwa meczbole przy 14:12 i kolejne piłki w górze. Kowalski bronił je jednak jak ściana, a jedną, kluczową, ponadwumetrowy Smolarczyk gonił sprintem daleko za boiskiem. – Z trawy ją wrócił! No, nie wierzę! – Łabuz kręcił głową jeszcze długo po tie-breaku zakończonym wynikiem 20:18. Niedziela była dla niego w ogóle dniem podziwu dla kolegów z AGH, bo już wcześniej obwieszczał, że stawia piwo „Lewemu” w uznaniu za niezwykły atak. Zrobił on coś w rodzaju halowego „sufitu” – tak przygrzmocił piłkę, że po odbiciu od piasku przeleciała nad kilkumetrową siatką dzielącą oba boiska przy ul. Piastowskiej.

Julian Mituniewicz z kolei rozważał właściwości empatii. Wraz z Pawłem Culem gładko popłynęli w pierwszym secie półfinału z Baniakiem i Melnarowiczem, ale w drugim przejęli inicjatywę. Przeważali 9:6, 12:9, 13:10. – Zerknąłem do was, akurat traciliście te meczbole. I u nas też wtedy zaczęło się wszystko odwracać – opowiadał Łabuzowi. Opolanie zdobyli pięć „oczek” z rzędu i weszli do finału.
Największym pechowcem w ostatni dzień maja był jednak Piotr Fenoszyn. W mistrzostwach Małopolski juniorów ma wystąpić wspólnie z Marcinem Komendą, wychowankiem Hutnika Kraków, ostatnio reprezentującym Resovię i SMS Spała. Dzisiaj chcieli się „przetrzeć” przed przyszłym wyzwaniem, ale Marcin kilka dni temu zranił się w nogę i musiał zrezygnować. Zastąpił go więc Szymon Zych, który chyba nie był przygotowany, że pójdzie im tak dobrze. Gdy awansowali do półfinału pokonując kolegów z Wawelu Kraków i kandydatów do juniorskiego mistrzostwa województwa, Huberta Stręka i Piotra Pieniążka – Szymek musiał zrezygnować, gdyż wzywały go zaplanowane kilka miesięcy wcześniej sprawy prywatne. Piotrek znowu został bez partnera, rywale nie chcieli zgodzić się na nietypowe zastępstwo (po południu dojechał jeszcze jeden dawny „Wawelowiec”, Marcin Lasoń), więc półfinał i spotkanie o trzecią lokatę oddał walkowerem.
Pary, które w „Zenek Cup” (jak odbierający nagrody żartowali z organizującego od pięciu lat turniej Zenona Matrasa) zajęły 1., 3., 5. i 8. miejsce będą ponownie rywalizować już w najbliższy wtorek, na obiektach krakowskiej AWF, gdzie zostanie rozegrany turniej półfinałowy akademickich mistrzostw Polski.
PAWEŁ FLESZAR

O sobotniej rywalizacji siatkarek można przeczytać TUTAJ.

Klasyfikacja: 1. Mateusz Kowalski, Adam Smolarczyk, 2. Bartłomiej Baniak, Marcin Melnarowicz, 3. Paweł Cul, Julian Mituniewicz, 4. Piotr Fenoszyn, Szymon Zych, 5. Mateusz Łabuz, Paweł Ciuła, 6. Hubert Stręk, Piotr Pieniążek, 7. Sebastian Popek, Rafał Jezierski, 8. Krzysztof Wiśniewski, Tomasz Dudek, 9. Andrzej Matwiejczyk, Patryk Waloch, 10. Marcin Pawlik, Bartłomiej Wleciał, 11. Kacper Urbaniak, Łukasz Widawski, 12. Michał Pysz, Maciej Stefański, 13. Szymon Dyrlaga, Mateusz Kosiorek.

o wejście do półfinału z lewej strony: Baniak, Melnarowicz – Łabuz, Ciuła 15:13, 15:17, 15:12, Fenoszyn, Zych – Stręk, Pieniążek 15:13, 11:15, 15:11;
o wejście do szóstki z prawej strony: Kowalski, Smolarczyk – Popek, Jezierski 15:9, 10:15, 15:12, Cul, Mituniewicz – Wiśniewski, Dudek 15:12, 15:8;
o wejście do półfinału z prawej strony: Kowalski, Smolarczyk – Łabuz, Ciuła 18:20, 15:12, 20:18, Cul, Mituniewicz – Stręk, Pieniążek 16:14, 17:15;
półfinały: Baniak, Melnarowicz – Cul, Mituniewicz 15:7, 15:13, Kowalski, Smolarczyk – Fenoszyn, Zych 15:0, 15:0 wo.;
o 3. miejsce: Cul, Mituniewicz – Fenoszyn, Zych 15:0, 15:0 wo.;
finał: Kowalski, Smolarczyk – Baniak, Melnarowicz 12:15, 15:11, 15:8.

Komentowanie zablokowane.