Pochyłe drzewo się nie złamało

Targaną od dawna problemami drużynę Wisły dosięgnął kolejny cios – tuż przed inauguracją I ligi straciła kluczową siatkarkę. Mimo to krakowianki zdobyły punkt w wyjazdowym spotkaniu ze Spartą Warszawa.

Sandra Biernatek miała w tym sezonie „trzymać” wraz z libero Lucyną Borek przyjęcie zespołu. Na treningu jednak doznała skręcenia stawu skokowego ze złamaniem kości śródstopia. – Nie widziałem dokładnie tej sytuacji, Sandra mówiła, że nawet nie spadła nikomu na nogę – opowiada szkoleniowiec „Białej Gwiazdy”, Tomasz Klocek. – Po prześwietleniu okazało się, że lekkie skręcenie i pęknięcie kości miała w tej stopie już w przeszłości; wtedy nie do końca właściwie się ono zaleczyło, co wpłynęło także na rozmiary obecnej kontuzji.
W tej chwili zawodniczka ma założony specjalny but usztywniający, zastępujący gips. Ściągnie go za 6-8 tygodni, po zrośnięciu kości. Potem upłynie jeszcze trochę czasu aż noga odzyska pełną sprawność. – Sandra jest rzetelna, na pewno wykonana dużą pracę przy rehabilitacji, ale musimy się liczyć z tym, że w pierwszej rundzie w ogóle nie zagra – konkluduje Klocek.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Jak w przysłowiu – „Na pochyłe drzewo, wszystkie kozy skaczą” – drużyna, która niemal w ostatniej chwili zyskała finansowy fundament egzystencji, kompletowana była jeszcze w tym tygodniu (dołączyła wracająca z Irlandii Patrycja Gądek), miała być oparta na czterech doświadczonych siatkarkach, a zaraz przed startem straciła jeden z filarów, w dodatku w kluczowej specjalności – przyjęcia.
Na mecz w Warszawie taktyka została przemodelowana: w odbiorze pomagała atakująca Magda Żochowska, a Anna Postrożny, która zastąpiła Biernatek, w pięciu ustawieniach była „ukrywana”. – Wiele brała na siebie Lucyna; widziałem jak trener Sparty Jacek Pasiński denerwował się, że jego zawodniczki znowu na nią posłały zagrywkę, ale ją po prostu trudno ominąć – uzupełnia Klocek.
Wiślaczki zdobyły w stolicy punkt dzięki zwycięstwu w pierwszej i czwartej partii. W obu zyskiwały wysoką przewagę, sięgającą 7-9 „oczek”, z tym że w pierwszej ją utrzymały, a w czwartej zupełnie straciły (22:22), ale były lepsze w końcówce.
W drugiej i trzeciej odsłonie gospodynie przechylały szalę przed lub po upływie połowy (10:10 w drugiej i 13:13 w trzeciej). W tie-breaku zwrot nastąpił od prowadzenia Wisły 9:7. W głównej roli wystąpiła wtedy skrzydłowa Sparty, Katarzyna Bryda, w opinii Klocka najlepsza dzisiaj na parkiecie.
– Póki utrzymywaliśmy je z daleka od siatki taktyczną zagrywką, szło nam dobrze. W innym przypadku te młode, ale wysokie i silne dziewczyny ze Sparty nabierały wiatru w żagle, trudno je było opanować – podsumowuje konfrontację trener krakowianek. – No i Bryda, Bryda, Bryda…

Zwierza się, że obawiał się o wygląd gry swojego zespołu, czy przyjęcie będzie dostatecznie dobre, aby podjąć walkę z przeciwnikiem. Teraz natomiast jest dobrej myśli. – Wydaje mi się, że jak te dziewczyny okrzepną, oswoją się z atmosferą boiska pierwszoligowego, którego dotąd nie znały, to będą prezentować się coraz lepiej, a przede wszystkim równiej. Mamy do nadrobienia zaległości treningowe; przykładowo Patrycja Gądek ćwiczyła z nami tylko dwukrotnie, a nawet kilka tygodni innych dziewczyn, to jeszcze za mało. Poza tym nawet po starszych zawodniczkach widać brak ogrania, obycia, jakie normalnie wynosi się ze sparingów przedsezonowych. My postaramy się teraz o kilka takich sprawdzianów.
W tym tygodniu jego podopieczne mają sparować z Powiatowym Parkiem Rozwoju Wieliczka i Ekstrimem Gorlice.

Kadrę Sparty stanowią w sporej mierze juniorki, o których trener Jacek Pasiński otwarcie mówi, że chce z nimi walczyć w tym sezonie o mistrzostwo Polski. Jest też kilka bardziej doświadczonych – nawet jeśli młodych – zawodniczek, jednak dzisiaj wystąpiły trzy (Bryda, Ewelina Polak i Katarzyna Wysocka), a zabrakło libero Angeliki Bulbak i środkowej Małgorzaty Skorupy. – W przypadku Angeliki nie zostały jeszcze dopełnione wszystkie kwestie związane ze zgłoszeniem do rozgrywek, liczę jednak, że w następnym meczu będzie już mogła zagrać – tłumaczy Pasiński. – Natomiast Gośka ciągle się rehabilituje po operacji kolana, ale uczestniczy też w zajęciach z nami; w pełni gotowa powinna być za miesiąc-półtora.
Od ubiegłego tygodnia z jego zespołem ćwiczy Justyna Sachmacińska, rutynowana przyjmująca, która w ekstraklasie reprezentowała AZS Białystok i Gedanię Żukowo, a w I lidze m.in. Armaturę Eliteski Kraków. – Decyzja, czy u nas zostanie być może zapadnie w ciągu kilku dni – wyjaśnia Pasiński, dodając, że dzisiaj satysfakcjonowałoby go zwycięstwo 3:1. – Na pierwszego seta dziewczyny wyszły strasznie spięte, więc porażka była zasłużona, ale potem zaczęły już kierować pojazdem – analizuje obrazowo. – Dlatego żal mi tego, co się stało w czwartej partii.
PAWEŁ FLESZAR

SPARTA Warszawa – WISŁA Kraków 3:2 (15:25, 25:21, 25:18, 25:27, 15:11)
SPARTA: Polak, Bryda, Wysocka, Widera, Bociek, Sałyga oraz Kucińska (l), Szmigielska (l), Alagierska, Jaszczuk, Tomczyk. Trener: Jacek Pasiński.
WISŁA: Kuskowska, Tyrańska, Rzenno, Żochowska, Postrożny, Mysiak oraz Borek (l), Gądek, Nabielec. Trener: Tomasz Klocek.

Komentowanie zablokowane.